InquirerSari-sari stores help bridge gaps in medicine access — studyThe Jerusalem PostAfrican Union urges Ethiopia, Eritrea, Egypt to exercise restraint as regional escalation continuesESPNWatson puts 3-1 Browns atop North after leading third straight winning driveCNN TürkTapınağa otomobille daldı! İbadet edenlerin arasına girdiRTP DesportoJorge Jesus: Exibição "é mais importante do que tudo o resto"PunchNSCDC arrests telecommunication mast vandal in AnambraESPN Deportes¿Cómo le ha ido a los técnicos debutantes esta fecha FIFA?Bollywood HungamaNushrratt Bharuccha to undergo spine surgery: Team issues official statement amid accident reportsZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioХабрФНС заблокировала счет. Что спишут раньше — зарплату или налогиDaily MaverickBOOK REVIEW: A Nigerian author’s quantum leap into Igbo cosmology and the nature of realityLa NaciónPilar Sordo, psicóloga, sobre las relaciones humanas: “Cada vez tenemos menos paciencia”
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 2, 2026

Karol Nawrocki podjął decyzję. Ogłosił ją w orędziu

Translate
Karol Nawrocki

Karol Nawrocki: podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: KPRP

Prezydent Karol Nawrocki podpisał rządową ustawę wprowadzającą podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. O swojej decyzji poinformował w czwartek wieczorem w orędziu.

- Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników - ogłosił Nawrocki.

Jak jednak dodał, "podpisując ustawę, nie wycofuje swoich zarzutów dotyczących jej niekonstytucyjności". - Jako prezydent Rzeczypospolitej zwrócę się do Trybunału Konstytucyjnego o jej zbadanie w trybie następczym - zapowiedział Nawrocki.

Nawrocki przekazał też w orędziu, że podpisując ustawę, "w imieniu Polaków stawia przy tym konkretne oczekiwania". -  Obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej - powiedział. Jak wskazał, ma to się wydarzyć "nie za miesiąc, nie po następnej politycznej awanturze, nie za tydzień czy dwa".

- Paliwo ma być tańsze teraz, a wszystkie te rozwiązania powinny obowiązywać do czasu, gdy ceny nie wrócą do poziomu bezpiecznego dla społeczeństwa - mówił prezydent.

Nawrocki: to rząd jest odpowiedzialny za wysokie ceny paliw

Prezydent winą za wysokie ceny paliw na stacjach obarczył "błędną politykę rządu". Jak mówił, "ten rząd w ciągu czterech lat zwiększa nasze zadłużenie o ponad bilion złotych". - To ponad 26 tysięcy złotych długu na każdego Polaka, na pracownika, na emeryta, na rolnika i na przedsiębiorcę. Także na dziecko, które urodziło się dzisiaj w polskiej rodzinie - powiedział.

Wskazał też, że "cena paliw wpływa na wszystko". - Jest obecna w cenie chleba dowożonego do sklepu, mleka, produktów dla dzieci czy materiałów budowlanych - mówił.

Przypomniał, że złożył w Sejmie własny projekt ustawy, który między innymi obniża marżę dla koncernów paliwowych. - Taki mechanizm oznaczałby natychmiastowy spadek ceny paliwa o ponad dwa złotych na litrze - mówił. - Marszałek Sejmu jednak mrozi ten projekt - wskazał Nawrocki. 

Podkreślił przy tym, że oczekuje, iż rząd zajmie się też jego projektem. Jak mówił, to "doprowadzi do rzeczywistego obniżenia cen paliw i prawdziwego ograniczenia zysków koncernów". - Zamiast nieudanej protezy musi powstać system gwarantujący niższe ceny na stacjach - mówił.

Nawrocki: rząd liczy, że ustawa przepadnie

Według prezydenta, w kwestii cen paliw obecnie trwa "festiwal przerzucania odpowiedzialności", który w jego ocenie "jest wyłącznie politycznym spektaklem rządzących". - Zamiast obniżania cen, rząd woli zarabiać na podatkach od paliw. Bo olej napędowy po dziewięć złotych to więcej pieniędzy w budżecie z VAT-u i większy zysk dla Orlenu - powiedział.

Jak mówił, "przy okazji paliw, rząd premiera Tuska po raz kolejny stosuje szantaż". - Stosuje go wobec wszystkich tych, którzy zmagają się z wysokimi cenami paliw i rosnącymi kosztami życia polskich rodzin, rolników czy firm transportowych - powiedział

Nawrocki przekonywał, że rząd liczy, iż nie podpisze on ustawy. - To polityczny plan premiera i jego ekipy. Liczą, że ustawa przepadnie, a oni dalej będą mogli zarabiać na podatkach i marżach od paliw - mówił. Jak jednak podkreślił, "nie pozwoli rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację".

"Polityka wzbudzania obaw nie może usprawiedliwiać braku działania"

Pod koniec swojego przemówienia Nawrocki odniósł się do "sytuacji międzynarodowej i naszego bezpieczeństwa". - Chcę przestrzec, że nie wolno pomylić trudnego czasu ze słabą Polską - zaznaczył.

- Odpowiedzialność za Polskę nie może wiązać się z dystrybucją strachu, z której cieszą się nasi wrogowie - wskazał. Jak mówił, zamiast tego musi ona się wiązać "z konsekwentnym i codziennym budowaniem odporności naszej ojczyzny".

- Polityka wzbudzania obaw nie może być narzędziem tłumaczenia i usprawiedliwiania braku działania w sprawach dla Polaków ważnych - zaapelował prezydent.

Poniżej publikujemy pełną treść orędzia:

Szanowni państwo, drodzy rodacy,

na progu jesieni w polskich domach, pojawia się pytanie: Czy damy radę? Czy zapłacimy wszystkie rachunki? Czy będzie nas stać, żeby zatankować samochód? Czy wystarczy na prąd? Czy zimą wystarczy na gaz, na węgiel, na pellet? Takie pytania zadaje sobie wielu obywateli: pracownik jadący do pracy i właściciel firmy transportowej, który musi zatankować samochód. Zadaje je mama odwożąca dzieci do szkoły i rolnik, który jest w trakcie jesiennych prac polowych.

Państwo nie może odpowiadać na te pytania kolejną polityczną awanturą, bo od tego paliwo nigdy nie stanie się tańsze, a żaden rachunek nie zrobi się niższy. Dzisiaj ceny paliw są najwyższe, odkąd pamiętamy. Na stacjach cena benzyny przekracza osiem złotych za litr, a olej napędowy przebił już dziewięć złotych. Cena paliw wpływa na wszystko - jest obecna w cenie chleba dowożonego do sklepu, mleka, produktów dla dzieci czy materiałów budowlanych.

Dlatego od miesięcy domagam się rozwiązań, które mają prowadzić do realnego obniżenia kosztów paliw. Wszyscy pamiętamy te kampanijne obietnice: tylko nas wybierzcie, a benzyna będzie po 5,19. Obecny premier przekonywał, że wie, jak to zrobić i że to jest jedna, prosta decyzja, że wystarczy obniżyć podatek VAT. Dziś jednak tych prostych decyzji jakoś nie może podjąć, a zamiast tego zasłania się ustawą.

Gdy trzeba było zorganizować nielegalne zaprzysiężenie wobec marszałka do kolumny, zaciągać miliardowe zobowiązania na pokolenia czy wprowadzać przywileje podatkowe dla par jednopłciowych to nie byłem rządzącym do niczego potrzebny. Teraz sytuacja się zmieniła i trwa festiwal przerzucania odpowiedzialności, który jest wyłącznie politycznym spektaklem rządzących.

Pierwszą rządową ustawę dotyczącą nowego podatku paliwowego skierowałem do kontroli konstytucyjnej. Oczekiwałem opamiętania się rządu i przedstawienia poważnego projektu, który realnie rozwiązuje problem.

W kolejnym kroku, widząc, że rządzący nie chcą wdrożyć planu obniżki cen paliw, zaproponowałem rozwiązanie, które byłoby dobre dla budżetu i skuteczne w obniżaniu cen. Przedstawiłem ustawę obniżającą marże, czyli zyski koncernów paliwowych. Taki mechanizm oznaczałby natychmiastowy spadek ceny paliwa o ponad dwa złote na litrze. Marszałek Sejmu jednak mrozi ten projekt.

Zamiast obniżania cen, rząd woli zarabiać na podatkach od paliw, bo olej napędowy po dziewięć złotych to więcej pieniędzy w budżecie z VAT–u i większy zysk dla Orlenu, który potem wypłaci ministrowi finansów solidną dywidendę. Te dodatkowe dochody budżetu to rzeczywisty powód zwlekania z wprowadzeniem pakietu obniżki cen, bo przecież rząd mógłby dzisiaj - bez nowych przepisów ustawowych - obniżyć ceny na stacjach, tak jak zrobił to w sierpniu i wcześniej wiosną. Zamiast tego przysłali na moje biurko ustawę, która nie zawiera mechanizmów przekazania środków z nowego podatku na obniżki cen paliw.

Drodzy Państwo, realizowana polityka gospodarcza rządu to główny powód, dla którego zdecydowałem się zwrócić do Państwa w tej formie.

Polska dochodzi dziś do finansowej ściany. Ostatnio agencja Moody’s obniżyła Polsce rating, czyli ocenę naszej wiarygodności, na którą pracowaliśmy przez 35 lat. Efekty tej decyzji będą bolesne, bo oznaczają droższe pożyczanie pieniędzy przez państwo i niebezpieczeństwo dla wielu inwestycji. Polski cud gospodarczy zaczyna być podważany i w obliczu decyzji obecnego rządu staje się poważnie zagrożony.

W ciągu ostatnich trzech lat zbliżyliśmy się do wszystkich progów ostrożnościowych, a niektóre już wprost przekraczamy. Ostrzega przed tym nawet powołana przez większość rządową, Rada Fiskalna. Dochody z podatków są niższe od zakładanych, a dziura budżetowa po sierpniu to ponad 150 miliardów złotych.

Po dobrym czasie, gdy były środki na inwestycje samorządowe, na ochronę zdrowia, na wsparcie dla rodzin i seniorów, zbliżamy się do momentu, kiedy zaczyna brakować na wszystko. Dziś nie ma środków na reakcję na rynku paliw i dla szpitali, a jutro może zabraknąć na zbrojenia i wypłaty emerytur.

To efekt błędnej polityki, która wymaga wyciągnięcia odpowiedzialności. Ten rząd w ciągu czterech lat zwiększa nasze zadłużenie o ponad bilion złotych. To ponad 26 tysięcy złotych długu na każdego Polaka: na pracownika, emeryta, rolnika i przedsiębiorcę. Także na dziecko, które urodziło się dzisiaj w polskiej rodzinie i jeszcze nie zdążyło wypowiedzieć słowa "mama”, a obecny rząd już dopisał mu dług na 26 tysięcy.

Niestety to nie wszystko. Spodziewam się, że w najbliższym czasie na moje biurko trafią kolejne propozycje podwyższenia nawet kilkunastu podatków. To niebezpieczna seria. Obywatel nie może być zakładnikiem i bankomatem rządzących, a ja nie pozwolę na zasypywanie katastrofy finansowej rządu środkami wprost z kieszeni obywateli.

Szanowni Państwo, każda moja decyzja jest zapisana w tym zdaniu: po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy. Nie patrzę na prawne kruczki i polityczne kalkulacje tylko na efekty jakie dane rozwiązanie przynosi Polakom. Gdy w grudniu zeszłego roku rząd wziął na zakładników pacjentów i oczekiwał trzech miliardów złotych z prezydenckiego funduszu, to nie wahałem się ani chwili, żeby przekazać środki do NFZ.

Teraz - przy okazji paliw - rząd premiera Tuska po raz kolejny stosuje szantaż! Nie, nie wobec mnie. Stosuje go wobec wszystkich tych, którzy zmagają się z wysokimi cenami paliw i rosnącymi kosztami życia - polskich rodzin, rolników czy firm transportowych. To polityczny plan premiera i jego ekipy. Liczą, że ustawa przepadnie, a oni dalej będą mogli zarabiać na podatkach i marżach od paliw.

Nie pozwolę rządowi dłużej odsuwać od siebie odpowiedzialności za tę trudną sytuację. Podpisałem ustawę dotyczącą nadmiarowych zysków koncernów paliwowych i zakończę proces ustawiania Polaków w roli politycznych zakładników. To rząd ponosi pełną odpowiedzialność za ceny paliw.

W imieniu Polaków stawiam przy tym konkretne oczekiwania: obniżki na stacjach mają nastąpić od razu i powinny doprowadzić ceny paliw do poziomu obiecanego Polakom w kampanii wyborczej. Każda złotówka pozyskana dzięki tej ustawie musi zostać wydana na obniżenie cen paliw. Nie za miesiąc. Nie po następnej politycznej awanturze. Nie za tydzień czy dwa. Paliwo ma być tańsze teraz, a wszystkie te rozwiązania powinny obowiązywać do czasu, gdy ceny nie wrócą do poziomu bezpiecznego dla społeczeństwa. Tego będę się domagał i tego będę w imieniu Polaków pilnował.

Środki muszą trafić także bezpośrednio do polskich rolników. Wiem, jak ogromnym obciążeniem dla polskiej wsi są wysokie ceny paliw. Dlatego oczekuję zwiększenia zwrotu za paliwo rolnicze do poziomu pozwalającego przywrócić opłacalność produkcji.

Oczekuję także od Sejmu rozpoczęcia prac nad moim projektem ustawy, który doprowadzi do rzeczywistego obniżenia cen paliw i prawdziwego ograniczenia zysków koncernów. Zamiast nieudanej protezy musi powstać system gwarantujący niższe ceny na stacjach.

Szanowni Państwo, chcę również jasno powiedzieć, że podpisując ustawę, nie wycofuję swoich zarzutów dotyczących jej niekonstytucyjności. Jako Prezydent Rzeczypospolitej zwrócę się do Trybunału Konstytucyjnego o jej zbadanie w trybie następczym.

Podkreślam, że to rząd ponosi odpowiedzialność za utrzymywane miesiącami wysokie ceny paliw oraz za konstytucyjność rozwiązań, które proponuje. Rząd ma prawo proponować swoją politykę. Prezydent ma prawo ją oceniać. Ale rachunku za polityczne błędy nie można po prostu położyć na stole polskiej rodziny i powiedzieć: "teraz wy płacicie".

Szanowni państwo, obok kontekstu ekonomicznego tego wystąpienia chcę krótko odnieść się także do sytuacji międzynarodowej i naszej troski o bezpieczeństwo

Chcę przestrzec, że nie wolno pomylić trudnego czasu ze słabą Polską. Odpowiedzialność za Polskę nie może wiązać się z dystrybucją strachu, z której cieszą się nasi wrogowie, ale musi się wiązać z konsekwentnym i codziennym budowaniem odporności naszej Ojczyzny. Polityka wzbudzania obaw nie może być narzędziem tłumaczenia i usprawiedliwiania braku działania w sprawach dla Polaków ważnych.

Drodzy Rodacy, nie chcę Polski nieustannej wojny politycznej. Nie chcę kraju, w którym każda trudność staje się pretekstem do następnej awantury. Nie interesuje mnie polityczny szach. Interesuje mnie polski dom i to czy jutro Polak zapłaci mniej za paliwo. Interesuje mnie człowiek, który o szóstej rano wsiada do samochodu i jedzie do swojej pracy.

Przed nami jesień i zima. Ale musimy pamiętać, że po każdej zimie przychodzi wiosna. I jestem przekonany, że Polska może wyjść z obecnych trudności jeszcze silniejsza. Będzie to możliwe szybko, jeżeli rząd przestanie zajmować się polityczną wojną, a ponownie zajmie się tym, do czego został powołany.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.