Afera ws. zoo w Łącznej. Przyszła pora na rozliczenia? Są zawiadomienia ws. prokuratorów
- Do Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu wpłynęło od kilku do kilkunastu zawiadomień o możliwym przestępstwie popełnionym przez jej prokuratorów. Jak ustaliła Wirtualna Polska, dotyczą one akcji w zoo w Łącznej z 13 października. Jedno z zawiadomień złożyła grupa posłów.
- Krytycy akcji powołują się na zapisy rozmów działaczy prozwierzęcych, które publikuje m.in. Krzysztof Bosak. Wynika z nich, że działacze wiedzieli o akcji kilka dni wcześniej i dzielili między siebie zwierzęta. Konfederacja mówi o możliwym przekroczeniu uprawnień przez prokuratorów.
- Wałbrzych nie będzie sędzią we własnej sprawie. Prokuratura przygotowuje wniosek o wyłączenie, a postępowanie może trafić poza okręg świdnicki. W tym czasie zoo może zostać ponownie otwarte.
13 października na teren zoo w Łącznej weszli policjanci i prokuratorzy. Zatrzymano pięć osób, a kilkadziesiąt zwierząt wywieziono do innych ośrodków, także za granicę. Akcja wywołała protesty mieszkańców i spór o zasadność wywożenia zwierząt. Kontrowersje budzi też to, że działacze prozwierzęcy mieli wiedzieć o planowanej akcji służb z kilkudniowym wyprzedzeniem. Prokuratura przyznała wcześniej w rozmowie z WP, że jeszcze przed akcją zabiegała o wsparcie organizacji prozwierzęcych przy relokacji zwierząt.
Prokuratorzy z oskarżycieli staną się podejrzanymi?
Wałbrzyska prokuratura przygotowuje wniosek o wyłączenie jej od prowadzenia tego postępowania - informuje WP prok. Mariusz Pindera, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Jak doprecyzowuje, zawiadomień o możliwym przestępstwie popełnionym przez prokuratorów wpłynęło od "kilku do kilkunastu" i cały czas pojawiają się nowe.
– Procedura jest taka, że każde takie zawiadomienie trzeba rejestrować osobno – mówi Pindera.
– Oczywiście Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu nie będzie sędzią w swojej sprawie – podkreśla rzecznik. Wniosek o przekazanie sprawy innej jednostce trafi zapewne do Świdnicy, nadrzędnej wobec Wałbrzycha. Ponieważ jednak to Świdnica prowadzi dziś śledztwo ws. zoo, także ona prawdopodobnie odsunie się od sprawy. – Niewykluczone, że to postępowanie zostanie ostatecznie "wypchnięte" poza okręg – dodaje Pindera.
Rzecznik zaznacza, że na razie nie wszczęto postępowania dyscyplinarnego wobec wałbrzyskich prokuratorów, którzy prowadzili sprawę zoo. Nikt z nich nie został też odsunięty, choć samo śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa w Świdnicy. Postępowań wobec prokuratorów z Wałbrzycha nie wszczęły również Prokuratura Regionalna we Wrocławiu i Prokuratura Krajowa – przekazali WP ich rzecznicy.
Działacz Konfederacji: prokuratura mogła mieć wpływ na "układ"
– My jako działacze Konfederacji z Dolnego Śląska złożyliśmy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów z Wałbrzycha do ich przełożonych z Prokuratury w Świdnicy – mówi WP Wojciech Nasiadek. Jego zdaniem prokuratorzy mogli przekroczyć uprawnienia i nie dopełnić obowiązków. – Co gorsze, z dostępnych zapisów rozmów na czatach wychodzi, że prokuratura mogła mieć też wpływ na stworzenie pewnego "układu", który miał na celu kradzież zwierząt – dodaje.
Chodzi o zapisy rozmów działaczy prozwierzęcych z komunikatorów, które w mediach społecznościowych publikuje m.in. Krzysztof Bosak. Wynika z nich, że uczestnicy czatu "Akcja Prokuratury w Zoo Łączna. Zwierzęta wywożone" już kilka dni przed 13 października wiedzieli o akcji i dzielili między siebie zwierzęta jak łupy. Piszą m.in., że ptaków "nikt nie chce", a tygrysowi trzeba będzie podać środki usypiające i wywieźć go do Holandii. Jedna z działaczek przypomina, by badać zwierzęta tak długo, aż znajdzie się jakaś choroba. Mowa jest też o organizacji, która miała zamiar "opróżnić lodówkę" z ciał martwych zwierząt i "podrzucić" je w zoo.
Krytycy interwencji przekonują, że prokuratura, zapraszając do akcji organizacje prozwierzęce, mogła dać im de facto formalne przyzwolenie na kradzież zwierząt pod swoimi skrzydłami.
– Sprawę tego, co stało się w zoo w Łącznej, z niedowierzaniem obserwuję od kilkunastu dni. Nawet jak w tym zoo były nieprawidłowości, to sposób działania prokuratury był tam skandaliczny – mówi WP Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu z Konfederacji. – Odpowiednie służby muszą wyjaśnić, co tam naprawdę się działo i czy w całej sprawie chodzi tylko o dobro zwierząt, czy też o coś innego – dodaje.
Co prokuratura zarzuca właścicielom zoo?
Śledczy zarzucają osobom prowadzącym zoo w Łącznej przede wszystkim znęcanie się nad zwierzętami poprzez utrzymywanie części z nich w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu. Według Prokuratury Okręgowej w Świdnicy wskazują na to m.in. opinie biegłych oraz wyniki kontroli z maja br.
Zoo może jednak zostać ponownie otwarte. Prokuratura zgodziła się też na powrót do ośrodka jego właściciela, Marina N. Ten musi w krótkim terminie poprawić warunki, w jakich żyją zwierzęta.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.