"Ograniczenie ludzkiej woli". Polacy szczerze o prohibicji

Nowa ustawa ma wprowadzić nocną prohibicję w całym kraju. Reporter WP rozmawiał z Polakami o ich opiniach na temat tego rozwiązania. – Nie jestem za tym. Dlatego że jest to ograniczenie, że tak powiem, ludzkiej woli – można było usłyszeć na ulicach Białegostoku.
Reporter Michał Biały rozmawiał z mieszkańcami Białegostoku o decyzji Sejmu. Rządzący przegłosowali ustawę zainicjowaną projektami Polski 2050 i Lewicy. Zakłada ona zakaz sprzedaży alkoholu w godz. 22-6 oraz m.in. ograniczenie reklam wyrobów alkoholowych. Przepisy czekają na podpis prezydenta Karola Nawrockiego. Głosy Polaków były stanowczo poróżnione.
– Wydaje mi się, że to zmiana raczej na plus. W całym kraju generalnie. Może być dzięki temu spokój. (...) Trzeba przyznać, że to dość duży znak. A to może jakoś pomóc. Tak mi się wydaje – mówił młody mężczyzna.
Jedna z kobiet również opowiadała się za nowym rozwiązaniem. Wyraziła ogromny sprzeciw wobec nadużywania alkoholu. Jedynie rozczarowana była faktem, że ustawa ma wejść dopiero za dwa miesiące.
– Ja jestem bardzo przeciwna. I promowaniu, i nadużywaniu w trakcie imprez, bo nawet mnie to jakoś tak nie imponuje, jeżeli w towarzystwie słyszę właśnie: "byliśmy, napiliśmy się". To jest przykre. Myślę, że to bardzo dobra decyzja, tylko szkoda, że za dwa miesiące – odpowiedziała.
Czy to może być "ograniczenie ludzkiej woli"?
Inna mieszkanka Białegostoku powiedziała zdecydowane "nie" prohibicji. Bardzo poważnie podeszła do zakazu, nazywając go "ograniczeniem ludzkiej woli".
– Nie jestem za tym. Dlatego że jest to ograniczenie, że tak powiem, ludzkiej woli. Jeśli ktoś chce kupować, niech sobie kupuje – przekonywała kobieta.
Reporter WP zaznaczył, że mimo niezgody między partią rządzącą a opozycją, w tej kwestii oba obozy są zgodne. Zapytał mieszkańców, czy o czymś może świadczyć ta nagła współpraca. Jeden z przechodniów skwitował to pytanie krótką kwestią.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.