Gorące spotkanie ws. Kopalni Kłodawa. "Chyba stracili rozum"

Gorący spór o plany utworzenia składowiska odpadów w Kopalni Soli Kłodawa. Po tym, jak ponad 900 mieszkańców podpisało petycję sprzeciwiającą się inwestycji, burmistrz zaproponował zorganizowanie referendum. - Wtedy każdy z pełną odpowiedzialnością w zaciszu kabiny wyborczej podjąłby decyzję - przekazał po burzliwym spotkaniu z zarządem kopalni Piotr Michalak.
Najważniejsze informacje:
- W Kłodawie odbyło się ponad trzygodzinne, burzliwe spotkanie władz, mieszkańców i zarządu kopalni soli w sprawie planów składowania pod ziemią odpadów.
- Burmistrz Piotr Michalak w odpowiedzi na masowy sprzeciw zaproponował zorganizowanie gminnego referendum.
- Zarząd kopalni wstrzymał prace nad raportem środowiskowym, czekając na opinie naukowców. Tłumaczy, że wypełnienie pustostanów jest wymagane przez prawo i ma zapobiec zapadaniu się ziemi.
W Gminnym Ośrodku Kultury w Kłodawie (woj. wielkopolskie) doszło do konfrontacji pomiędzy zarządem miejscowej kopalni soli a lokalną społecznością. Tematem trwającego ponad trzy godziny spotkania były plany składowania odpadów w pustych wyrobiskach głęboko pod ziemią.
Burmistrz Kłodawy Piotr Michalak poinformował, że dyskusja jest bezpośrednią konsekwencją petycji skierowanej do rady miejskiej. Dokument, w którym wyrażono stanowczy sprzeciw wobec tworzenia składowiska odpadów, podpisało ponad 900 osób. Włodarz miasta ocenił, że najlepszym narzędziem do rozwiązania tak ostrego konfliktu będzie oddanie głosu samym obywatelom.
- Jeżeli pada deklaracja ze strony zarządu, że nie zrobi nic wbrew mieszkańcom, uważam, że najrozsądniejszym pomysłem byłoby uzyskanie tej opinii od mieszkańców w sposób odpowiadający wszystkim przymiotom wyborów, czyli głosowanie tajne, bezpośrednie. Wtedy każdy z pełną odpowiedzialnością w zaciszu kabiny wyborczej podjąłby decyzję - powiedział Piotr Michalak.
Inicjatywa spotkała się z natychmiastowym poparciem niektórych zgromadzonych na sali mieszkańców, którzy uznali referendum za doskonałą propozycję.
Mieszkańcy Kłodawy obawiają się o swoje domy i zdrowie
Podczas spotkania wyraźnie zarysował się podział na obóz pracowników i zarządu kopalni oraz zaniepokojonych mieszkańców. Uczestnicy dyskusji wskazywali na potencjalne niebezpieczeństwa środowiskowe, spadek wartości ich nieruchomości oraz obawy o zwiększony ruch ciężarówek. Zwracali także uwagę, że wizja podziemnego śmietniska może drastycznie uderzyć w ruch turystyczny oraz zaufanie konsumentów do soli spożywczej wydobywanej w Kłodawie.
Atmosfera na sali momentami była bardzo nerwowa. - Chyba stracili rozum, bo od początku kopalni to tu trochę więcej ludzi już nie żyje, a budowali kopalnię, żyli z niej, nie próbowali jej nikomu sprzedać. Nie próbowali jej zaśmiecić. Nie dopuścimy do tego, żeby pięć procent społeczeństwa nam zaśmieciło, zasypało i zniszczyło (kopalnię - przyp.red.) - oświadczyła stanowczo mieszkanka.
Do narastających emocji odniósł się również sam burmistrz, który skrytykował podejście przedstawicieli zakładu pracy do obaw lokalnej społeczności.
- Dziwię się tylko może reakcji na społeczne emocje, bo ich się nie zastąpi wiedzą górniczo-geologiczną. Próżno oczekiwać od mieszkańców, którzy nie pracują w kopalni i nie są górnikami, aby posługiwali się nomenklaturą prawa górniczego. Mieszkańcy żyją u góry, mają swoje domy, mają swoje nieruchomości, obawiają się utraty wartości i zwiększonego ruchu komunikacyjnego - stwierdził Michalak.
Dlaczego zarząd kopalni chce składować odpady?
Zupełnie inną perspektywę przedstawiają władze Kopalni Soli Kłodawa S.A. Zarząd tłumaczy, że inwestycja jest konieczna do zabezpieczenia przyszłości zakładu i całego miasta. Zgodnie z wymogami stawianymi przez Wyższy Urząd Górniczy, puste wyrobiska muszą zostać wypełnione, aby nie stwarzały zagrożenia zapadania i osiadania gruntu. Przedstawiciele firmy wyliczyli, że zastosowanie do tego celu innych materiałów niż odpady pochłonęłoby gigantyczną kwotę rzędu 1,5 mld złotych, co jest rozwiązaniem nierealnym finansowo.
Prezes kopalni Andrzej Sadowski odniósł się do propozycji zorganizowania referendum, jednak zasugerował, by wstrzymać się z głosowaniem do momentu publikacji rzetelnych ekspertyz. - Powinniśmy z tym referendum poczekać do opinii naukowych. Jeśli większość osób będzie przeciwko temu procesowi, żeby było składowanie odpadów niebezpiecznych, obojętnych na dole jako pomniejszanie tych pustek eksploatacyjnych, no to przecież prawa trzeba przestrzegać - zadeklarował Sadowski.
Jednocześnie prezes ostrzegł, że bierność w tej sprawie pociągnie za sobą drastyczne konsekwencje dla samego przedsiębiorstwa. - Przy obecnym prawie, przy obecnych uwarunkowaniach koncesji jest to koniec kopalni, ale nie koniec problemu, bo wtedy w Kłodawie zostaje 30 milionów metrów pustej przestrzeni na dole. Chcemy dopełnić wszelkiej staranności na dzisiaj, żeby ktoś w przyszłości nie powiedział, że tacy byli w zarządzie i oni to zawalili - tłumaczył Sadowski.
Przyszłość kopalni Kłodawa. Badania i wstrzymane raporty
Konflikt wokół składowiska rozpoczął się w połowie lipca, kiedy kopalnia złożyła wniosek o ustalenie zakresu raportu oddziaływania na środowisko. Dokument spotkał się z potężną krytyką lokalnych posłów oraz samorządowców, a burmistrz zdecydował się pozostawić go bez rozpoznania.
W efekcie w połowie września zarząd spółki poinformował o wstrzymaniu całej procedury. Zamiast tego władze kopalni wystąpiły do Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego (PIG-PIB) oraz Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) w Krakowie o przygotowanie niezależnej, naukowej oceny całego projektu. Opracowanie dokumentacji zajmie około pół roku, po czym wyniki zostaną udostępnione mieszkańcom. Zarząd złożył deklarację, że do tego czasu nie podejmie żadnych działań wbrew woli społeczności lokalnej.
Kopalnia Soli Kłodawa S.A. to obecnie największa czynna kopalnia soli kamiennej w Polsce. Wydobycie surowca ruszyło tam w 1956 r. Zakład zatrudnia około 740 pracowników i posiada najgłębszą w kraju podziemną trasę turystyczną, zlokalizowaną aż 600 metrów pod powierzchnią ziemi. Głównym udziałowcem spółki (ponad 89 proc. kapitału) jest państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.