Daily MaverickTHE GATHERING 2026: Transforming The Wilds from a no-gone zone to a top rated parkESPN DeportesQuiñones anota para llegar a tres goles en Arabia; más actividad de mexicanosInquirerRidon, Diokno to present evidence on alleged Duterte unexplained wealthESPNGranddad, McConaughey and Arch Manning's dealings with fameRTP DesportoMundial2030. Mourinho gostava de final em Lisboa mas diz que deve ser em MadridThe Jerusalem PostNorway's Princess Astrid dies, aged 94, two days after king's funeralХабрКод как борьба. Кратчайшая история IT. 4. Кен Томпсон и Деннис РитчиScreen Rant8 Best New Witchy Books To Read After Seeing Practical Magic 2וואלהגבר בן 62 נפל מגובה במועצה אזורית באר טוביה - מצבו קשהRolling StoneVolunteers at the Gates of HellDeadlineUTA Signs ‘For All Mankind’s Toby KebbellAnime News NetworkVictoria of Many Faces Season 1 Anime Series Review
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 11, 2026

Trybunał Konstytucyjny można przejąć. Ale co dalej?

Translate

Na razie drugi dzień trwają przepychanki z udziałem mundurowych wokół budynku Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, gdzie minister Waldemar Żurek chce zainstalować swojego rektora, po usunięciu nominata Zbigniewa Ziobry. Jest to odbierane jako próba generalna przed akcją wobec TK.

W studio Polsat News poseł Partii Razem Adrian Zandberg ubolewający nad wyborem do TK Macieja Berka, dopiero co ministra w ekipie Tuska, został spytany, co stanie się dalej.

- Trybunał będzie gnił - padła odpowiedź. Jednak z wypowiedzi premiera Tuska, ministra Żurka i innych polityków obecnej władzy wynika, że istnieje, albo jest szykowany, scenariusz przejęcia Trybunału, więc w teorii jego ożywienia. Bo rządzący wreszcie zaczęliby uznawać jego werdykty, oczywiście korzystne dla nich.

Trybunał Konstytucyjny. Otworzyć drzwi kopniakiem?

Znany ostatnio z popisów własnym "twardzielstwem" europoseł KO Bartosz Arłukowicz zapowiada otwarcie kopniakiem drzwi Trybunału. Minister Żurek mówi o końcu rządów prezesa Święczkowskiego. Pytanie tylko, czy ów kopniak otworzy drogę do spójnych decyzji. Bo wprowadzenie policji do budynku TK to operacja stosunkowo prosta. Zorganizowanie na nowo konstytucyjnego organu, którego przez ostatnie lata władza nie uznawała, to już jednak sprawa bardziej skomplikowana.

Teoretycznie są na to widoki. Mamy w tej chwili razem z Maciejem Berkiem ośmiu członków wybranych przez obecny Sejm. To większość w 15-osobowym składzie. Zarazem tylko dwójka została zaprzysiężona przez prezydenta Karola Nawrockiego. Prezes Bogdan Święczkowski jest jedyną osobą, która może dopuścić pozostałych do orzekania. Nie robi tego, powołując się na brak ślubowania złożonego wobec głowy państwa.

Można do woli dyskutować, czy prezydent działa zgodnie z prawem. Dawne orzeczenie TK z "epoki przedpisowskiej" (rok 2013) uznawało to za jego obowiązek, ale dopuszczało nadzwyczajne sytuacje, w których mógłby tego odmówić. Taka jest też opinia niektórych konstytucjonalistów, choćby prof. Ryszarda Piotrowskiego. Według nich prezydent może, a nawet powinien pilnować zgodności wyboru z prawem. Czy jednak siódemka nowych sędziów została wybrana z naruszeniem przepisów? Prawda, obecna koalicja kuglowała terminami tych wyborów, ale ciężko znaleźć inne zarzuty.

Paradoksalnie najłatwiejszy do podważenia jest wybór Macieja Berka, który nie spełnia wymogów formalnych, bo nie ma 10 lat stażu w roli radcy prawnego, choć twierdzi inaczej. Dlaczego więc, narażając się na dokładkę na zarzut, że przepycha się do TK polityka, Donald Tusk uparł się przy tej kandydaturze? Wydaje się, że chce go obarczyć szczególną misją. To on ma stanąć na czele całej ósemki nowych sędziów i pokierować operacją ich instalowania w Trybunale.

Rozwiązanie - objęcie fotela prezesa TK

Policja może wejść do budynku Trybunału. Ale przecież policja nie przyzna nowym sędziom spraw, w których mieliby orzekać, choć może ich wprowadzić do odpowiednich gabinetów. Kluczem jest przejęcie funkcji prezesa TK. Na Święczkowskim ciąży kilka prokuratorskich zarzutów. Gdyby uchylić mu immunitet, traci swoje stanowisko (choć pozostaje w Trybunale). Można by na jego miejsce wybrać kogoś nowego, najpewniej Berka.

No tak, ale może to zrobić jedynie Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przewodniczy w nim prezes. To on musiałby po pierwsze dopuścić nowych sędziów do obrad (na razie tego odmawia), po drugie poddać taki wniosek pod głosowanie. Tego nie zrobi.

Gdyby w jakiś sposób nie dopuścić jego samego do obrad (w jaki sposób?), zastąpić go powinien wiceprezes Bartłomiej Sochański, jeden ze starych sędziów, wybranych przez poprzednią pisowską większość. Czy on jest gotów to zrobić? Padały sugestie nawet zatrzymania Święczkowskiego "na gorącym uczynku". Byłoby to jednak tak kuriozalne przekroczenie prawa, że trudno to sobie wyobrazić.

Taki wniosek, nawet pod nieobecność Święczkowskiego, wymaga absolutnej większości "za". Nowi sędziowie ją mają, jeśli wszyscy byliby dopuszczeni do obrad. Ale potrzebne jest też quorum, dwie trzecie składu Trybunału. Starzy sędziowie, gdyby byli solidarni ze Święczkowskim, mogą więc takie głosowanie zablokować, nie biorąc w nim udziału. Przynajmniej dwójka musiałaby tę solidarność złamać. Potrzeba bowiem 10 osób uczestniczących w głosowaniu.

Trybunał będzie gnił

Żurek sugerował kilka razy, że obecna koalicja ma w TK taką większość. Ale czy istotnie przekonano albo przekupiono któregoś ze starych sędziów? Minister sprawiedliwości często mija się z faktami. W każdym razie wejście policji do gmachu Trybunału jedynie otwierałoby spektakl. Fatalnie wyglądający, co zauważają nawet niektórzy zwolennicy obecnej władzy. I wymagający chyba łamania, naginania procedur.

Rozumie to dawny prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień, zwykle w sporach prawnych stający po stronie obecnej władzy:

- Scenariusz ewentualnego użycia siły i służb jest całkowicie niepotrzebny i będzie godził w wizerunek Polski. Zdecydowanie odradzam takie rozwiązanie. Opowiadanie, że w przypadku niedopuszczenia dr. Berka do pracy będzie można schwytać Święczkowskiego na gorącym uczynku łamania prawa, jest bałamuceniem ludzi. Sytuacja, w której nie wpuszcza on sędziów do Trybunału i uniemożliwia im wykonywanie obowiązków, trwa już od kilku miesięcy. Można powiedzieć, że mamy tu do czynienia z czynem ciągłym. Nie można więc mówić o złapaniu na gorącym uczynku - powiedział "Faktowi".

Stępień doskonale rozumie, że po takim widowisku Trybunał nie miałby żadnego autorytetu. W tym sensie "gniłby", jak mówił Adrian Zandberg. A jeśli za rok prawica wygrałaby wybory, z pewnością przestałaby takie ciało uznawać za prawomocne. Znów nie publikowano by jego orzeczeń, może tak jak dziś wycinano by wydatki na Trybunał z budżetu.

Donald Tusk sam sobie przyznał nowe uprawnienie

Kto za to odpowiada? PiS, który nie uznał na samym początku swoich rządów wyboru trzech nowych sędziów, przez co otworzył problem tzw. dublerów? Czy obecna koalicja, która konsekwentnie Trybunał z dublerami ignorowała, bijąc w niego na wszelkie sposoby, łącznie ze stosowaniem wobec organu konstytucyjnego szykan finansowych?

Polska konstytucja nie zna mechanizmu odmawiania Trybunałowi prawomocności. Parlament takiego prawa nie ma. Ale z woli Tuska sam je sobie przyznał.

Można się także zastanawiać nad decyzjami prezydenta. Wyjąwszy szczególny przypadek Berka, jego odmowa przyjmowania ślubowania od nowych sędziów jest prawnie słabo umotywowana. Powołuje się na to, że złożyli nieprawne ślubowanie w Sejmie. Ale zrobili to przecież dlatego, że nie mogli się doczekać zaproszenia do prezydenckiego pałacu. Tak naprawdę motywy prezydenta są czysto polityczne. Chce opóźnić przejęcie większości w TK przez koalicję.

Zarazem logika obecnie rządzących, że starzy sędziowie TK są źli, bo politycznie zależni od PiS, a obecni są "niezależni", choć przecież wybrano samych gorliwych zwolenników władzy, ludzi piszących dla niej ekspertyzy czy działających w antypisowskich stowarzyszeniach, nie wytrzymuje krytyki. Nawet jeśli zdołacie przejąć Trybunał i zmienić go w instrument swoich rządów, w praktyce zrobiliście kolejny krok w kierunku pozbawienia Polaków ochrony ich konstytucyjnych praw.

Trybunał ma wielką władzę, może nawet delegalizować partie godzące w prawny porządek RP. Ale jeśli każda kolejna parlamentarna większość będzie te uprawnienia podważać, ta władza zmieni się w swoją własną parodię.

"Polityczny WF": Konfederacja czuje, że będzie rządzić. "Wchodzimy na grząski grunt" INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.