Donald Trump nie zwolni tempa po wyborach. Szykuje kolejne cła
Trump wciąż chce przywrócić cła do poziomu sprzed lutowej decyzji Sądu Najwyższego, która unieważniła ich dużą część — wynika z relacji dziewięciu obecnych i byłych urzędników, pracowników Kongresu oraz przedstawicieli przemysłu. Prezydent USA miał już przygotować środki handlowe, które w ciągu kilku tygodni po wyborach mogą skutkować nowymi taryfami.
Jednocześnie Pentagon wysyła kolejne oddziały na Bliski Wschód, a Trump daje do zrozumienia, że planowane są dalsze działania wobec Iranu.
Republikanie i przedstawiciele biznesu nie wierzą, że prezydent zwolni tempo swojej polityki ze względu na słaby wynik swojej partii w wyborach uzupełniających. Wręcz przeciwnie — może je jeszcze przyspieszyć.
— Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, być bardziej burzliwa, mniej przewidywalna, a cła mogą wzrosnąć — powiedział jeden z lobbystów przemysłowych, któremu, podobnie jak innym cytowanym w tym artykule, zapewniono anonimowość, by mógł wypowiedzieć się szczerze.
Wielu Republikanów chciałoby, aby partia wyciągnęła z nadchodzących wyborów zupełnie odwrotny wniosek — spodziewają się bowiem porażki z powodu sytuacji gospodarczej i obaw Amerykanów o koszty życia. Nowe działania Trumpa mogłyby wywołać niezadowolenie mieszkańców małych miast, a nawet spowodować spadki na giełdzie i dalszy wzrost cen ropy, co miałoby konsekwencje nie tylko w nadchodzącej kadencji Kongresu, ale także w walce o Biały Dom w 2028 r.
Kolejna runda ceł po wyborach byłaby dokładnie odwrotną lekcją, niż powinna być — stwierdził jeden z Republikanów z Izby Reprezentantów.
Cła "dobijają" Republikanów
Przedstawiciel Białego Domu stwierdził w oświadczeniu: — Wszystkie ogłoszenia dotyczące ceł będą pochodzić bezpośrednio z administracji. Do tego czasu wszelkie spekulacje lub doniesienia na temat ceł i ich wysokości należy traktować jako bezpodstawne domysły. Biały Dom nie odpowiedział na osobne pytania dotyczące swoich planów wobec Iranu po wyborach uzupełniających.
Okno polityczne, w którym prezydent może zrealizować niektóre ze swoich najbardziej kontrowersyjnych celów, jest dość wąskie — twierdzą trzej rozmówcy POLITICO.
Kandydaci Partii Republikańskiej w kluczowych dla wyniku wyborów stanach przygranicznych już teraz próbują dystansować się od odnowionej wojny handlowej Trumpa z Kanadą, która wybuchła w sierpniu, po tym, jak rozmowy handlowe między Waszyngtonem a Ottawą utknęły w martwym punkcie.
— Cła nas dobijają — powiedział jeden z Republikanów z Michigan, gdzie kandydat Republikanów do Senatu Mike Rogers i kandydujący na gubernatora John James walczą o wolne miejsca.
Ceny paliw mogą jeszcze pójść w górę. To kolejne obciążenie dla Republikanów
Wzrost cen paliw po atakach USA i Izraela na Iran wiosną również obciąża kandydatów Republikanów — zarówno na terenach wiejskich, gdzie wysokie ceny diesla stanowią nowe wyzwania dla rolników, jak i wśród kierowców na przedmieściach. Analitycy Goldman Sachs zauważyli w tym tygodniu, że ceny ropy utrzymują się na wysokim poziomie mimo wstrzymania amerykańskich nalotów tej jesieni i wzrostu dostaw z Bliskiego Wschodu. Jeżeli walki znów rozgorzeją, ceny jeszcze bardziej pójdą w górę.
Wilbur Ross, sekretarz handlu w pierwszej kadencji Trumpa, przewiduje, że prezydent nie przejmie się wzrostem cen paliw po zakończeniu wyborów. — Spowoduje to kontrowersje i wywoła krytykę, ale nie ma bezpośredniego, natychmiastowego efektu politycznego. To daje im większą swobodę działania — powiedział.
Jednak taki rozwój sytuacji zapewne zaniepokoi wielu członków jego partii w miarę zbliżania się prawyborów w 2028 r. i pojawiania się nowych postaci na scenie politycznej po Trumpie. — Po wyborach pojawią się republikańscy senatorowie, którzy stwierdzą: "Dobra, teraz przetrwam Trumpa" — powiedział były doradca GOP.
Jest i druga strona
Są jednak Republikanie, którzy uważają, że Trump i Kongres powinni pójść jeszcze dalej. — Prezydent doskonale wykorzystał narzędzia, które miał, ale nie miał do dyspozycji wszystkich. Mamy je w Kongresie, więc liczę, że wprowadzimy je na stałe do prawa i uczynimy z ceł stały element naszego systemu — powiedział w wywiadzie senator Bernie Moreno.
Administracja wydaje się przygotowywać do działania zarówno z poparciem Kongresu, jak i bez niego. — Prezydent ma szerokie uprawnienia, nawet jeśli stracimy Izbę lub Senat — stwierdził wysoki rangą urzędnik administracji, który, podobnie jak inni rozmówcy, wypowiadał się anonimowo, ponieważ nie ma uprawnień do rozmów z mediami.
Pentagon może być gotów do przeprowadzenia nowych ataków na Bliskim Wschodzie w ciągu kilku tygodni. Grupa lotniskowca USS Theodore Roosevelt opuściła port w Japonii 19 października i — według przedstawiciela amerykańskiej obrony — prawdopodobnie dotrze do regionu do końca listopada. Ponad 2 tys. żołnierzy piechoty morskiej również zmierza z Pacyfiku na Bliski Wschód.
Pentagon i Departament Stanu wycofały też część personelu z regionu, podobnie jak przed kampanią bombową USA i Izraela przeciwko Iranowi w lutym, co nasila spekulacje o możliwej eskalacji konfliktu.
Administracja Donalda Trumpa szykuje kolejne cła? Decyzje odłożone w czasie
Administracja Trumpa odłożyła także kilka decyzji handlowych latem i jesienią, które może ogłosić w dowolnym momencie po wyborach 3 listopada.
Amerykański przedstawiciel do spraw handlu Jamieson Greer przygotowuje się do opublikowania wyników dochodzenia dotyczącego nadwyżek produkcyjnych w 16 krajach, co toruje drogę do nowych ceł na największe gospodarki, w tym Chiny i Unię Europejską. Raport ten był już kilkakrotnie opóźniany, m.in. ze względu na wybory, jak twierdzą cztery osoby znające kulisy sprawy.
- SPRAWDŹ: Trump może stać się "kulawą kaczką". Wszystko, co musisz wiedzieć o kluczowych wyborach w USA
Geer wskazał na to dochodzenie przy pytaniu o plany wprowadzania kolejnych ceł. — Administracja będzie nadal wdrażać polityki, które wyrównują szanse amerykańskich pracowników, rolników i przedsiębiorstw oraz zapewnią byt wszystkim Amerykanom — przekazał w oświadczeniu.
Szerokie możliwości
Administracja posiada także inne uprawnienia celne i wciąż zastanawia się, jak je wykorzystać. Ustawa o sankcjach na Rosję, przyjęta przez Kongres we wrześniu, przyznała prezydentowi szerokie nowe uprawnienia do nakładania ceł, z których Trump zrezygnował w połowie października — zachowując jednak możliwość podniesienia stawek nawet do 100 proc. w przyszłości.
Były doradca Republikanów uważa, że to, czy administracja wykorzysta te nowe uprawnienia, zależy w dużej mierze od przebiegu negocjacji handlowych z Indiami, które mogą zostać objęte nowymi cłami, ponieważ są dużym odbiorcą rosyjskiej ropy. — Zostawią je na później. Jeśli uda się dogadać z Indiami, zapewne chwilowo się wstrzymają — powiedział były doradca o uprawnieniach celnych.
Ustawa o sankcjach na Rosję daje Trumpowi także prawo do podniesienia ceł na Chiny, które również są dużym odbiorcą rosyjskiej energii. Jesienią Chiny i USA uzgodniły, że przedłużają rozejm handlowy do początku stycznia, lecz nadal mają poważne spory w kwestii ograniczeń eksportu wysokich technologii, dostępu do tzw. ziem rzadkich i innych obszarów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.