The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, October 30, 2026

Donald Trump nie zwolni tempa po wyborach. Szykuje kolejne cła

Translate

Trump wciąż chce przywrócić cła do poziomu sprzed lutowej decyzji Sądu Najwyższego, która unieważniła ich dużą część — wynika z relacji dziewięciu obecnych i byłych urzędników, pracowników Kongresu oraz przedstawicieli przemysłu. Prezydent USA miał już przygotować środki handlowe, które w ciągu kilku tygodni po wyborach mogą skutkować nowymi taryfami.

Jednocześnie Pentagon wysyła kolejne oddziały na Bliski Wschód, a Trump daje do zrozumienia, że planowane są dalsze działania wobec Iranu.

Republikanie i przedstawiciele biznesu nie wierzą, że prezydent zwolni tempo swojej polityki ze względu na słaby wynik swojej partii w wyborach uzupełniających. Wręcz przeciwnie — może je jeszcze przyspieszyć.

— Sytuacja może się jeszcze pogorszyć, być bardziej burzliwa, mniej przewidywalna, a cła mogą wzrosnąć — powiedział jeden z lobbystów przemysłowych, któremu, podobnie jak innym cytowanym w tym artykule, zapewniono anonimowość, by mógł wypowiedzieć się szczerze.

Wielu Republikanów chciałoby, aby partia wyciągnęła z nadchodzących wyborów zupełnie odwrotny wniosek — spodziewają się bowiem porażki z powodu sytuacji gospodarczej i obaw Amerykanów o koszty życia. Nowe działania Trumpa mogłyby wywołać niezadowolenie mieszkańców małych miast, a nawet spowodować spadki na giełdzie i dalszy wzrost cen ropy, co miałoby konsekwencje nie tylko w nadchodzącej kadencji Kongresu, ale także w walce o Biały Dom w 2028 r.

Kolejna runda ceł po wyborach byłaby dokładnie odwrotną lekcją, niż powinna być — stwierdził jeden z Republikanów z Izby Reprezentantów.

Cła "dobijają" Republikanów

Przedstawiciel Białego Domu stwierdził w oświadczeniu: — Wszystkie ogłoszenia dotyczące ceł będą pochodzić bezpośrednio z administracji. Do tego czasu wszelkie spekulacje lub doniesienia na temat ceł i ich wysokości należy traktować jako bezpodstawne domysły. Biały Dom nie odpowiedział na osobne pytania dotyczące swoich planów wobec Iranu po wyborach uzupełniających.

Okno polityczne, w którym prezydent może zrealizować niektóre ze swoich najbardziej kontrowersyjnych celów, jest dość wąskie — twierdzą trzej rozmówcy POLITICO.

Kandydaci Partii Republikańskiej w kluczowych dla wyniku wyborów stanach przygranicznych już teraz próbują dystansować się od odnowionej wojny handlowej Trumpa z Kanadą, która wybuchła w sierpniu, po tym, jak rozmowy handlowe między Waszyngtonem a Ottawą utknęły w martwym punkcie.

— Cła nas dobijają — powiedział jeden z Republikanów z Michigan, gdzie kandydat Republikanów do Senatu Mike Rogers i kandydujący na gubernatora John James walczą o wolne miejsca.

Ceny paliw mogą jeszcze pójść w górę. To kolejne obciążenie dla Republikanów

Wzrost cen paliw po atakach USA i Izraela na Iran wiosną również obciąża kandydatów Republikanów — zarówno na terenach wiejskich, gdzie wysokie ceny diesla stanowią nowe wyzwania dla rolników, jak i wśród kierowców na przedmieściach. Analitycy Goldman Sachs zauważyli w tym tygodniu, że ceny ropy utrzymują się na wysokim poziomie mimo wstrzymania amerykańskich nalotów tej jesieni i wzrostu dostaw z Bliskiego Wschodu. Jeżeli walki znów rozgorzeją, ceny jeszcze bardziej pójdą w górę.

Wilbur Ross, sekretarz handlu w pierwszej kadencji Trumpa, przewiduje, że prezydent nie przejmie się wzrostem cen paliw po zakończeniu wyborów. — Spowoduje to kontrowersje i wywoła krytykę, ale nie ma bezpośredniego, natychmiastowego efektu politycznego. To daje im większą swobodę działania — powiedział.

Jednak taki rozwój sytuacji zapewne zaniepokoi wielu członków jego partii w miarę zbliżania się prawyborów w 2028 r. i pojawiania się nowych postaci na scenie politycznej po Trumpie. — Po wyborach pojawią się republikańscy senatorowie, którzy stwierdzą: "Dobra, teraz przetrwam Trumpa" — powiedział były doradca GOP.

Jest i druga strona

Są jednak Republikanie, którzy uważają, że Trump i Kongres powinni pójść jeszcze dalej. — Prezydent doskonale wykorzystał narzędzia, które miał, ale nie miał do dyspozycji wszystkich. Mamy je w Kongresie, więc liczę, że wprowadzimy je na stałe do prawa i uczynimy z ceł stały element naszego systemu — powiedział w wywiadzie senator Bernie Moreno.

Administracja wydaje się przygotowywać do działania zarówno z poparciem Kongresu, jak i bez niego. — Prezydent ma szerokie uprawnienia, nawet jeśli stracimy Izbę lub Senat — stwierdził wysoki rangą urzędnik administracji, który, podobnie jak inni rozmówcy, wypowiadał się anonimowo, ponieważ nie ma uprawnień do rozmów z mediami.

Pentagon może być gotów do przeprowadzenia nowych ataków na Bliskim Wschodzie w ciągu kilku tygodni. Grupa lotniskowca USS Theodore Roosevelt opuściła port w Japonii 19 października i — według przedstawiciela amerykańskiej obrony — prawdopodobnie dotrze do regionu do końca listopada. Ponad 2 tys. żołnierzy piechoty morskiej również zmierza z Pacyfiku na Bliski Wschód.

Pentagon i Departament Stanu wycofały też część personelu z regionu, podobnie jak przed kampanią bombową USA i Izraela przeciwko Iranowi w lutym, co nasila spekulacje o możliwej eskalacji konfliktu.

Administracja Donalda Trumpa szykuje kolejne cła? Decyzje odłożone w czasie

Administracja Trumpa odłożyła także kilka decyzji handlowych latem i jesienią, które może ogłosić w dowolnym momencie po wyborach 3 listopada.

Amerykański przedstawiciel do spraw handlu Jamieson Greer przygotowuje się do opublikowania wyników dochodzenia dotyczącego nadwyżek produkcyjnych w 16 krajach, co toruje drogę do nowych ceł na największe gospodarki, w tym Chiny i Unię Europejską. Raport ten był już kilkakrotnie opóźniany, m.in. ze względu na wybory, jak twierdzą cztery osoby znające kulisy sprawy.

Geer wskazał na to dochodzenie przy pytaniu o plany wprowadzania kolejnych ceł. — Administracja będzie nadal wdrażać polityki, które wyrównują szanse amerykańskich pracowników, rolników i przedsiębiorstw oraz zapewnią byt wszystkim Amerykanom — przekazał w oświadczeniu.

Szerokie możliwości

Administracja posiada także inne uprawnienia celne i wciąż zastanawia się, jak je wykorzystać. Ustawa o sankcjach na Rosję, przyjęta przez Kongres we wrześniu, przyznała prezydentowi szerokie nowe uprawnienia do nakładania ceł, z których Trump zrezygnował w połowie października — zachowując jednak możliwość podniesienia stawek nawet do 100 proc. w przyszłości.

Były doradca Republikanów uważa, że to, czy administracja wykorzysta te nowe uprawnienia, zależy w dużej mierze od przebiegu negocjacji handlowych z Indiami, które mogą zostać objęte nowymi cłami, ponieważ są dużym odbiorcą rosyjskiej ropy. — Zostawią je na później. Jeśli uda się dogadać z Indiami, zapewne chwilowo się wstrzymają — powiedział były doradca o uprawnieniach celnych.

Ustawa o sankcjach na Rosję daje Trumpowi także prawo do podniesienia ceł na Chiny, które również są dużym odbiorcą rosyjskiej energii. Jesienią Chiny i USA uzgodniły, że przedłużają rozejm handlowy do początku stycznia, lecz nadal mają poważne spory w kwestii ograniczeń eksportu wysokich technologii, dostępu do tzw. ziem rzadkich i innych obszarów.

View the original on Onet →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.