Podpalili stację Starlink w Polsce. Zatrzymano dwóch obywateli Turcji
- Niemiecka policja (BKA), działając na podstawie materiałów polskich służb, zatrzymała dwóch obywateli Turcji odpowiedzialnych za podpalenie stacji Starlink.
- Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreśla, że rosyjski wywiad celowo zleca akty dywersji zagranicznym przestępcom.
- Po ekstradycji do Polski mężczyźni usłyszą najcięższe zarzuty dotyczące sabotażu, dywersji i działania na rzecz obcego wywiadu.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
O przełomie w śledztwie dotyczącym aktu dywersji na terytorium Polski poinformowali na specjalnej konferencji prasowej przedstawiciele rządu oraz policji. Śledztwo doprowadziło do zatrzymania sprawców na terytorium Niemiec.
- Dziś, po ciężkiej pracy polskiej policji, Centralnego Biura Śledczego Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, we współpracy z prokuraturą, na terenie Niemiec zatrzymanych zostało dwóch obywateli Turcji, którzy odpowiadają za ten akt terroru, którzy odpowiadają za to podpalenie - przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Minister wyjaśnił, że fizycznego zatrzymania dokonał niemiecki Federalny Urząd Kryminalny (BKA) na podstawie listów gończych i Europejskich Nakazów Aresztowania przygotowanych przez stronę polską.
Do sprawy odniósł się także premier. "Na zlecenie polskich służb niemiecka policja zatrzymała dwóch obywateli tureckich podejrzanych o podpalenie stacji Starlink na Mazowszu. To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości" - napisał na X premier Donald Tusk.
Komendant Główny Policji gen. insp. Marek Boroń ujawnił, że funkcjonariusze zebrali bezsporne dowody winy zatrzymanych Turków. Śledczy drobiazgowo odtworzyli proces przygotowania do przestępstwa oraz samą ucieczkę z miejsca zdarzenia.
- Grupa pracowała nieustannie dopóty, dopóki nie znaleźliśmy konkretnych dowodów na to, że dokonano tego aktu dywersji. Mamy nagrania, mamy ślady linii papilarnych, mamy DNA sprawców, wiemy, jak się poruszali. Kiedy przyjechali do Polski i wiemy, kiedy z Polski zostali ewakuowani - wyliczał szef polskiej policji. Jeden ze sprawców jest rezydentem w Niemczech, wobec drugiego wydano nakaz opuszczenia tego kraju.
Rosyjski wywiad wynajmuje zagranicznych przestępców
Władze nie mają najmniejszych wątpliwości, na czyje zlecenie działali zatrzymani obywatele Turcji. Sprawę jednoznacznie skomentował minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
- Nie mamy żadnych wątpliwości, że za tym aktem dywersji stoją rosyjskie służby i warto dodać, że coraz częściej rosyjskie służby sięgają po ludzi związanych ze światem kryminalnym. Nigdy nie sięgają po swoich własnych obywateli - zauważył minister Siemoniak.
Polityk przypomniał, że w ostatnich latach w Polsce za podobne akty dywersji zatrzymywano już obywateli m.in. Ukrainy czy Kolumbii. Teraz rosyjscy mocodawcy posłużyli się Turkami. Minister podkreślił, że skuteczność polskich służb powinna być "mocnym ostrzeżeniem dla wszystkich tych, którzy myślą o tym, żeby dać sobie zlecić taki akt dywersji".
Obecnie trwa procedura ekstradycyjna. Przedstawiciele rządu liczą na szybkie sprowadzenie podejrzanych do kraju. - Nie jest tajemnicą, że osobom tym po przekazaniu do Polski postawione będą zarzuty, jeżeli chodzi o sabotaż, dywersję na zlecenie obcego wywiadu - podkreślił minister Marcin Kierwiński, wskazując na art. 130 Kodeksu karnego (szpiegostwo).
Pożar stacji Starlink na Mazowszu
Do ataku, za który odpowiedzą zatrzymani w Niemczech mężczyźni, doszło 23 września późnym wieczorem. Na terenie naziemnej stacji bazowej satelitarnej łączności Starlink w miejscowości Wola Krobowska (woj. mazowieckie) wybuchł pożar.
Ogień, który zauważył właściciel posesji, zniszczył rozdzielnię oraz zasilający całość agregat prądotwórczy. Zaatakowana infrastruktura odgrywa kluczową rolę w zapewnianiu dostępu do szybkiego internetu dla całego regionu Europy, w tym również dla ogarniętej wojną Ukrainy (co ma strategiczne znaczenie na froncie).
Przybyli na miejsce strażacy po wstępnych oględzinach natychmiast stwierdzili, że ogień nie pojawił się przypadkowo, lecz był wynikiem celowego podpalenia. Ze względu na fakt, że uderzono w infrastrukturę krytyczną państwa, do akcji od razu wkroczyły służby specjalne.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.