Skazana za śmierć trzech osób. Zbyt chora na więzienie, ale może leczyć
Córka znanych łódzkich lekarzy Agnieszka Z. uzyskała prawo wykonywania zawodu lekarza dentysty (PWZ), mimo skazania za spowodowanie wypadku. Zginęły w nim trzy osoby. Sąd odroczył wykonanie kary, ale Okręgowa Izba Lekarska twierdzi, że o wyroku nie wiedziała. Teraz zamierza przeprowadzić procedurę nadania PWZ od nowa.
- Agnieszka Z. mimo prawomocnego wyroku z kwietnia 2025 r. nadal nie przebywa w więzieniu.
- Jak informował TVN24, wykonanie kary odraczano, by skazana mogła dokończyć staż dyplomowy.
- Potem pobyt w więzieniu sąd odroczył drugi raz, na podstawie opinii lekarskiej, która do dziś jest pilnie strzeżoną tajemnicą.
- Izba lekarska twierdzi, że o wyroku dowiedziała się z mediów i dlatego wcześniej wpisała skazaną na listę lekarzy. "Organ (...) nie dysponował wiedzą o fakcie uprzedniego prawomocnego skazania wnioskodawczyni na bezwzględną karę pozbawienia wolności za spowodowanie tak tragicznego w skutkach zdarzenia".
- Skazanie "bezpośrednio determinuje ocenę postawy etycznej" – czytamy w uzasadnieniu decyzji samorządu lekarskiego, który jeszcze raz przeprowadzi procedurę nadania kobiecie prawa wykonywania zawodu (PWZ).
WIDEO
Nie może leczyć dzieci. Jest wicedyrektorem szpitala. Janczura: "Wszyscy o tym wiedzą"
WIDEO
Wypadek
Tę historię media opisywały już nie raz. 8 maja 2021 r. w Aleksandrowie Łódzkim 22-letnia wówczas studentka stomatologii jedzie swoim jeepem. W terenie zabudowanym osiąga prędkości autostradowe. Jak ustali potem sąd, zaczyna wyprzedzać dwa samochody, jadąc 120-124 km/h, tam, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h. Przeciwnym pasem ruchu jadą dwa motocykle, nie mają już szans na ucieczkę. Czołowe zderzenie, trzy śmiertelne ofiary.
Przemek miał 40 lat, żonę i trójkę dzieci. Tomek w dniu wypadku miał 43 lata, a jechała z nim jeszcze Beata. Osierocili dziecko.
Sąd I instancji uznał, że motocykliści też jechali za szybko, ok. 90-100 km/h. Uznał to za okoliczność łagodzącą. Nie miał jednak wątpliwości, że to Agnieszka Z. brawurą doprowadziła do tragedii. Gdyby jechała 50 km/h, mogłaby zatrzymać auto ok. 63 metry przed miejscem zderzenia - ustalili biegli. Pędząc ponad 120 nie miała na to szans.
"Umyślne naruszenie zasad"
27 marca 2024 r. Sąd Rejonowy w Zgierzu skazał ją na 5 lat pozbawienia wolności z art. 177 § 2 k.k. Przepis dotyczy przestępstwa spowodowania wypadku w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, w którym inna osoba odniosła obrażenia lub poniosła śmierć. Orzekł też 7-letni zakaz prowadzenia pojazdów i nawiązki dla rodzin ofiar w łącznej kwocie 175 tys. zł. Zaliczył na poczet kary tymczasowe aresztowanie od 11 maja do 26 sierpnia 2021 r.
Uzasadnienie było stanowcze.
Sąd uznał, że oskarżona "w sposób umyślny, rażący, całkowicie bezrefleksyjny" naruszyła zasadę bezpiecznej prędkości. Jej wyprzedzanie nazwał "pirackim wybrykiem", a jej wyjaśnienia o nagle pojawiających się motocyklach uznał za niewiarygodne.
Jednocześnie sformułował rozróżnienie, które dziś ma znaczenie dla izby: czyn był nieumyślny, ale naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu było umyślne.
Sąd Okręgowy w Łodzi 16 kwietnia 2025 r. zmienił wyrok tylko w jednym szczególe. Usunął z opisu czynu sformułowanie o braku odpowiedniej widoczności. Karę nazwał "surową, ale sprawiedliwą". Zwrócił też uwagę, że oskarżona do końca wnosiła o uniewinnienie. Zdaniem sądu to podaje w wątpliwość szczerość jej żalu.
W uzasadnieniu apelacyjnym jest fragment, który dziś brzmi wyjątkowo przewrotnie. Sąd wskazał, że ewentualna utrata uprawnień do wykonywania zawodu lekarza dentysty to naturalna konsekwencja skazania i nie może wpływać na wymiar kary. Mimo to, jak się potem okaże, żaden sąd nie powiadomił izby lekarskiej o postępowaniu, o zarzutach, o skazaniu w pierwszej instancji oraz o prawomocnym wyroku.
Kary nie odbywa. Legalnie
Wyrok jest prawomocny, ale nie jest wykonywany. Jak informował wcześniej TVN24, Sąd Rejonowy w Zgierzu 8 lipca 2025 r. wstrzymał wykonanie kary, a 16 września odroczył ją na trzy miesiące. Chciał, by skazana mogła odbyć do końca staż zawodowy.
Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że niespełna dwa tygodnie po wydaniu tej decyzji Agnieszka Z. była już po stażu (kończy się wraz z rokiem akademickim 30 września), a 6 października Izba Lekarska w Łodzi otrzymała wniosek o wpisanie Agnieszki Z. na listę lekarzy. Ledwie 8 dni później izba się zebrała i podjęła stosowną uchwałę.
Skazana na 5 lat bezwzględnej kary więzienia kobieta została lekarzem stomatologii z pełnym prawem wykonywania zawodu. Do tego wątku jeszcze wrócimy.
Ale odroczenie wykonania kary ze względu na staż nie było ostatnim. W grudniu 2025 r. sąd ponownie decyduje, że Agnieszka Z. nie trafi za kratki: tym razem podstawą jest opinia biegłego psychiatry.
Tu pojawia się najpilniej strzeżona tajemnica. Nie wiemy, jaki jest powód takiej opinii, nie wiadomo, kto ją wystawił i czy przyczyna, na której ta decyzja się opiera, jest przemijająca, czy też nie. Z uzasadnienia orzeczenia sądu, którego fragment wyemitował w swoim materiale program "Uwaga" TVN, wynika, że opinię wydał specjalista z dużym doświadczeniem.
Izba Lekarska w odpowiedziach dla WP informuje, że o sytuacji Agnieszki Z. dowiedziała się z mediów. Twierdzi, że nie miała pojęcia, że kobieta, o której zrobiło się głośno w całym kraju, nie jest już studentką, stażystką, lecz lekarzem.
Zaczęła się ścieżka formalna i próba ustalenia, kto może przekazać im szczegóły decyzji w tej sprawie.
Najpierw Sąd Rejonowy stwierdził, że akt sprawy nie ma, bo odesłał je do Sądu Okręgowego. Sąd Okręgowy zaś odesłał przedstawicieli samorządu lekarskiego do Sądu Najwyższego, dokąd trafiła kasacja obrońców skazanej (złożenie kasacji nie oznacza, że wyrok nie stał się prawomocny).
Sąd Najwyższy 9 września 2026 r. odpisał izbie, że dysponuje opinią psychiatryczną dotyczącą Agnieszki Z., ale "nie wyrażono zgody" na jej udostępnienie. Pismo nie wskazuje ani kto jej odmówił, ani dlaczego.
Prawo wykonywania zawodu
Media szczegółowo opisywały wypadek, wyrok, dramaty rodzin, które kryją się za tą historią. Potem poznaliśmy informacje dotyczące kolejnych odroczeń wykonania kary. W tle jednak zapadały decyzje dotyczące kariery Agnieszki Z., której nic nie wstrzymało ani na chwilę.
W rejestrze dostępnym na stronie Naczelnej Rady Lekarskiej znajdujemy jej nazwisko i informację, że uprawnienia uzyskała już rok temu, 14 października 2025. To znaczy, że Agnieszka Z. od blisko roku mogłaby przyjmować pacjentów. Formalnie nie ma ku temu przeszkód, choć kodeks etyki lekarskiej uzależnia przyznanie prawa wykonywania zawodu od nienagannej postawy etycznej kandydata. Okręgowa Rada Lekarska nie sprawdza tylko dyplomu i stażu, lecz ma ocenić, czy okoliczności z życia kandydata mogą wpływać na wykonywanie zawodu zaufania publicznego.
Jak więc do tego doszło, że studentka z 5-letnim wyrokiem została lekarką?
Przyznanie prawa wykonywania zawodu jest poprzedzone procedurą, która kończy się uchwałą Okręgowej Izby Lekarskiej. Przyszły lekarz musi skończyć staż, wypełnić odpowiednie dokumenty, w tym oświadczenie dotyczące niekaralności i braku przeciwwskazań do bycia lekarzem.
Agnieszka Z. złożyła takie oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej. To w nim zawarta jest informacja, że nie była karana za przestępstwa umyślne i że nie toczy się przeciwko niej postępowanie o takie przestępstwa. Zdaniem izby oświadczenie było prawdziwe, bo "popełnione przestępstwo (…) było nieumyślne".
Formularz oświadczenia ma jednak drugą część:
"Świadomy odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia oświadczam, że (...) nie zachodzą okoliczności, które zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej oraz innymi przepisami prawa, w rozumieniu wymogu określonego w art. 5 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, mogłyby mieć wpływ na wykonywanie zawodu lekarza/lekarza dentysty na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej".
I tu Izba Lekarska nie jest już przekonana, że wszystko się zgadza. Z uzasadnienia uchwały, którą podjęła we wrześniu 2026 r., wynika, że skazanie "bezpośrednio determinuje ocenę postawy etycznej", i że izba, gdyby o nim wiedziała, inaczej oceniłaby przesłanki. Problem w tym, że nikt ich o wyroku nie poinformował.
"Prawomocne skazanie na karę 5 lat bezwzględnego pozbawienia wolności za spowodowanie śmierci trzech osób oraz konieczność odbycia tej kary stanowią istotną okoliczność faktyczną bezpośrednio determinującą ocenę postawy etycznej osoby wykonującej zawód zaufania publicznego".
"Nie mieliśmy świadomości"
W odpowiedziach przesłanych WP Izba tłumaczy, że zwykle dowiaduje się o postępowaniach karnych wobec lekarzy z informacji o zastosowanych środkach zapobiegawczych albo środkach karnych. W tej sprawie wyrok I instancji zapadł, gdy skazana była jeszcze studentką, a więc nie należała do samorządu. Sądy i prokuratura, jak twierdzi izba, nie przekazały żadnej informacji. O treści wyroków samorząd lekarski miał dowiedzieć się z mediów w czerwcu 2026 r. Wtedy uruchomiono procedurę rewizji decyzji o przyznaniu Agnieszce Z. prawa wykonywania zawodu.
Nikt też – podaje izba – nie zwracał się do niej o informacje np. o przebiegu stażu podyplomowego, w czasie którego sąd odraczał wykonanie kary.
Ustaliliśmy, że Okręgowa Rada Lekarska, mając już większość dokumentów (poza opinią psychiatryczną determinującą odroczenie wykonania kary), 20 października zajmie się ponowną analizą przyznania uprawnień Agnieszce Z.
Zapytaliśmy izbę, czy kobieta korzysta ze swojego prawa wykonywania zawodu i praktykuje.
– Każdy lekarz ma obowiązek informowania OIL o sposobie wykonywania zawodu lekarza. W przypadku p. Agnieszki Z. OIL nie ma informacji o prowadzeniu przez nią prywatnej praktyki lekarskiej ani o innym miejscu wykonywania zawodu. Ostatnie wpisy w rejestrze dotyczą odbywania stażu podyplomowego – informuje rzecznik izby lekarskiej z Łodzi Justyna Kowalewska.
Próbowaliśmy skontaktować się z Agnieszką Z. poprzez klinikę dentystyczną prowadzoną przez jej matkę – też dentystkę. Usłyszeliśmy, że "pani Agnieszka tu nie pracuje", nie można też się z nią skontaktować ani przekazać jej pytań. Przedstawiciele kliniki nie chcieli o sprawie rozmawiać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.