Młodzi chcą mieszkań, na które ich stać. Ekspert mówi o „permanentnym kryzysie”

Według raportu GUS „Polska w Unii Europejskiej” ponad połowa Polaków w wieku 25-34 lat wciąż nie opuściła domów rodzinnych. Problem obejmuje nie tylko Polskę. Młodzi dorośli z Francji, Hiszpanii, Portugalii, Belgii i Włoch wychodzą na ulice i protestują przeciwko zbyt wysokim kosztom życia. Czy ostatnie protesty w obliczu kryzysu mieszkaniowego coś zmienią?
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Wiara w to, że za pomocą nawet bardzo zmasowanych, długotrwałych protestów możemy odwrócić trendy w ramach polityki mieszkaniowej, jest iluzoryczna – skomentował gość Radia RMF24 dr hab. Łukasz Drozda, urbanista i politolog z Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego, autor książki „Dziury w ziemi. Patodeweloperka w Polsce”.
Mieszkania SIM i protesty
Obecnie dalej powstają nowe mieszkania SIM (Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa), które są budowane pod tani wynajem, zapewniając czynsz niższy niż rynkowy. Powstają one głównie dla osób zarabiających zbyt dużo, by dostać mieszkanie komunalne, ale zbyt mało, by posiadać własne lokum.
Jedyną istotną siłą nacisku na prywatne podmioty operujące w ramach polityki mieszkaniowej, która może coś równoważyć, są podmioty państwowe, ewentualnie wspierane ze środków publicznych. W Polsce są to różne rodzaje spółdzielczości na czele z systemem TBS, aktualnie przechodzącym zmianę nazwy na SIM – zwrócił uwagę Drozda.
Gość Radia RMF24 nie pokłada jednak wielkich nadziei w protestach trwających w Europie.
Nieopłacalne wyprowadzki
Ekspert zwrócił uwagę na problem późniejszych wyprowadzek młodych osób z domów rodzinnych. Stwierdził, że obecnie gospodarstwa domowe są mniejsze niż kiedyś. W ten sposób łatwiej jest pomieścić w nim większą liczbę domowników. Poruszył również problem wykupowania mieszkań pod inwestycję i zarobek dla akcjonariuszy.
Dramatyczny wzrost kosztów życia to zjawisko, które po naukowemu moglibyśmy określić mianem finansjalizacji, czyli ekspansji sektora finansowego na sferę mieszkalnictwa. Jest to np. inwestowanie przez fundusze emerytalne i inwestycyjne w mieszkalnictwo w taki sposób, aby ona przynosiła jak najwięcej zysku akcjonariuszom, a niekoniecznie było konkurencyjną, sensowną ofertą dla nabywców na mieszkania – tłumaczył Łukasz Drozda.
Gość Radia RMF24 dodał, że rynek budowlany obecnie jest bardziej rozwinięty, jednak na drodze stoi słaba dostępność gruntów.
Kiedyś było lepiej…
Z rozrzewnieniem wspomina się falę prywatyzacji mieszkań, która nastąpiła po upadku Polski Ludowej, kiedy wiele osób uwłaszczyło się na dawnych mieszkaniach lokatorskich. Wygrali los na loterii, jeżeli zrobili to w tych miastach, gdzie ceny nieruchomości były wyższe. Ale to nie jest powszechne doświadczenie, nie wszyscy uwłaszczali się na nieruchomościach w atrakcyjnych miejscach – mówił Drozda.
Profesor stwierdził, że ten temat tworzy duże napięcie międzypokoleniowe i poczucie niesprawiedliwości.
To jest taka prawidłowość wszystkich pokoleń, że zawsze ci młodzi byli źli i nic nie rozumieli, a ci starsi byli tymi mądrymi. Polska nie jest państwem, które opływało kiedykolwiek w stabilną sytuację w zakresie mieszkalnictwa. Możemy mówić o permanentnym kryzysie mieszkaniowym – przyznał ekspert.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.