"To wyłączna decyzja Sejmu", prezydent "wchodzi w poważną batalię ustrojową". Co politycy PiS i były prezydent mówili o Trybunale Konstytucyjnym
Byli politycy PiS nie mają wątpliwości: Nawrocki musi przyjąć ślubowania sędziów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego małe miasteczko krytykujące rząd, a wychwalające prezydenta - tego samego, który zaprzysiągł tylko część sędziów wybranych przez Sejm.
- Sędziowie, żeby zostali wybrani sędziami Trybunału Konstytucyjnego muszą wręcz złożyć ślubowanie. My, Rozwój Plus, bronimy kompetencji prezydenta - powiedział były premier Mateusz Morawiecki.
Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat" >>>
Politycy byłego obozu rządzącego bronią głowy państwa, choć ustawa mówi, że "osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej ślubowanie", a "odmowa złożenia jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska".
19 lat temu dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego znaczyło to, że "sprawa wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego jest wyłączną kompetencją Sejmu", a jego "rola sprowadza się do odebrania przysięgi".
I nawet gdy bliska mu większość sejmowa wybrała kandydatkę, która w tamtym czasie tłumaczyła się przed sądem z poważnych zarzutów we wcześniejszej pracy jako syndyk, po przeszło dwóch miesiącach zastanawiania się i szukania sposobów jak uniknąć odebrania przysięgi, prezydent Kaczyński i tak się poddał. - Zgodnie z przepisami musiałem to zrobić - tłumaczył.
Kaczyński i Duda uznawali wybranych przez Sejm sędziów
- Nic się nie zmieniło, ale to nieporównywalna sytuacja. W przypadku tamtej kandydatki nie było wątpliwości, że spełnia wymóg pracy w zawodzie przez 10 lat - tłumaczył Bartłomiej Wróblewski z PiS.
Kilka lat później słowa Lecha Kaczyńskiego jednak jakby potwierdzał pewien szeregowy poseł PiS, a dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego. - Prezydent wykonuje to, co uchwalił Sejm, a zatem przyjmuje ślubowanie od tych, których w sposób ważny Sejm wybrał na stanowiska sędziowskie - przekonywał Stanisław Piotrowicz, który wówczas bronił decyzji Andrzeja Dudy.
O zaprzysiężeniu sędziów wybranych przez PiS po unieważnieniu wyboru poprzedniej ekipy i ówczesny prezydent też mówił, że nie ma wyjścia.
- Prezydent przyjmuje ślubowanie i nie ma możliwości weryfikacji tych uchwał i nie ma w ogóle żadnego organu w Polsce, który weryfikowałby uchwały Sejmu - przyznał w 2016 roku.
Związani z PiS politycy: Nawrocki musi przyjąć ślubowania sędziów
Wtedy może nie było, dziś jest - prezydent Karol Nawrocki. To on najpierw uznał, że czwórka sędziów została wybrana naraz i za późno, a Maciej Berek nie ma odpowiednich kwalifikacji.
- Prezydent oparł się na wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015, który pozwala na przesuniecie ślubowania z trzech powodów - przekonywał Michał Wójcik z PiS.
Prezydent Karol Nawrocki nie przyjął ślubowania od sędziów TK wybranych przez Sejm
Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP
Kiedy Prawo i Sprawiedliwość wybierało sędziów nikt na ten wyrok się nie powoływał, zresztą przed laty należący do PiS rzecznik poprzednika Karola Nawrockiego stawiał sprawę jasno. - Prezydent zgodnie z konstytucją ma obowiązek odebrania ślubowania. To jest wyłączna decyzja Sejmu. Tak było jest i pewnie będzie - zapewniał Błażej Spychalski.
Jak jest, właśnie widać - choć nawet jak obecna koalicja nowych sędziów wybrała, Andrzej Duda, już eksprezydent, zdania nie zmienił. - Prezydent jest tą decyzją związany i prezydent nie może mówić, że "przepraszam bardzo państwo nie zdecydowaliście, to nie ci to tamci". To znaczy może, ale wchodzi w poważną batalię ustrojową, na którą konstytucja w ogóle nie przewiduje miejsca - powiedział Andrzej Duda w tym roku.
Te słowa znalazły za to swoje miejsce w podcaście Krzysztofa Szczuckiego, wówczas posła PiS, który jako jedyny z całego swojego ugrupowania przyznawał, że między innymi za te słowa został w partii zawieszony, a dziś jest już poza nią.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.