Prezes UOKiK: Liczymy na refleksję po stronie Google'a

- Dzisiaj przede wszystkim oczekujemy, że Google potraktuje uczciwie, wyjaśni dokładnie, co się wydarzyło, że te informacje choćby nie zostały przedstawione, ale też mamy nadzieję na pewną refleksję - mówił we wtorek w programie "Newsroom" WP Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny. W poniedziałek UOKiK poinformował o postawieniu Google zarzutów dot. korzystania z tzw. pozycji dominującej w negocjowaniu umów licencyjnych z mediami.
- Czego teraz oczekujecie od Google'a, skoro już sformułowaliście zarzuty wobec jego działań? - pytał we wtorkowym programie "Newsroom" WP prowadzący Tomasz Żółciak prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
- Przede wszystkim Google dzisiaj musi nam bardzo jasno wyjaśnić, z czego wynikało takie, a nie inne zachowanie w toku negocjacji, które były prowadzone z wydawcami. Ten proces musi być przez nas niezwykle drobiazgowo zbadany i wyjaśniony. I drugim aspektem jest to, co wydarzyło się choćby we Francji, gdzie działaniami regulacyjnymi Google został zmuszony do tego, żeby uczciwie wynagradzać się z twórcami - przekazał gość, dodając: - Liczymy na to, że ta refleksja po stronie Google'a jednak będzie, żeby uczciwie rozliczyć się z polskimi twórcami, z polskimi wydawcami prasy.
Prezes UOKiK wyjaśnił, że są podejrzenia, że "Google mógł nadużyć swojej pozycji dominującej w toku negocjacji, choćby właśnie przez to, że nie przekazał, w jaki sposób korzysta z tych treści bezpośrednio od wydawców".
- Druga sprawa - nie pokazał, jakie realnie osiąga przychody, a zatem wszyscy dzisiaj poruszamy się w perspektywie jakiejś wyobraźni, różnych kalkulacji, a Google nie pokazał wprost, ile zarabia rocznie na treściach od poszczególnych wydawców. I trzeci element: nie przekazał w sposób uczciwy, jak kalkulowana jest stawka. I to jest element, którego zabrakło i który może stanowić nadużycie pozycji dominującej, że podszedł do stołu i w sposób nieuczciwy prowadził negocjacje, choćby przez to, że nie przekazał tak istotnych informacji, do których prawnie był zobligowany tą ustawą - podsumował ekspert.
Na pytanie o to, co grozi Google'owi, jeżeli się nie dostosuje do tych zaleceń, Tomasz Chróstny przekazał: - Nadużycie pozycji dominującej zgodnie z prawem ochrony konkurencji to jest sankcja do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy.
- Dzisiaj przede wszystkim oczekujemy, że Google potraktuje uczciwie, wyjaśni dokładnie, co się wydarzyło, że te informacje choćby nie zostały przedstawione, ale też mamy nadzieję na pewną refleksję, aby jednak uczciwie podejść do negocjacji, nie czekać na to, aż prezes UKE narzuci stawki, które mogą być niekorzystne dla którejś ze strony. Natomiast od tego typu największych uczestników rynku, jak choćby Big Techy, jak Google, oczekuje się uczciwości, oczekuje się transparentności w działaniu i mamy nadzieję, że ta spółka nadrobi tą aktywnością i rozmowami z wydawcami - podkreślił.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.