ESPNHard to see how Man City recover from extraordinary guilty verdictPunchKwara embraces digital technology, AI to transform tourism —OfficialRTP DesportoJorge Jesus."Ronaldo não é o principal tema"ESPN DeportesGuardiola rompe su silencio tras cargos contra el Manchester CityThe Jerusalem PostArab media reactions to flydubai hijacking attempt mixed between cautious, sensationalBollywood HungamaEXCLUSIVE: CBFC cuts 23 seconds of intimate scenes from Anne Hathaway-Dakota Johnson starrer VerityInquirerPolice report no injuries in Sultan Kudarat school incidentIl Fatto QuotidianoLa Casa Bianca pubblica la guest list dell’incontro con Xi Jinping e svela l’identità segreta di un alto funzionario cinesen-tvPlante Anschläge auf Politiker: Rechtsextremist Franco A. aus Gefängnis entlassenScreen RantForget Loki, Marvel Studios' Best Show Officially Returns In 2027Straits Times SportHalf of F1 grid faces unknown as Sepang returns after nine-year absenceThe IndependentFrance and Spain urge Britain to rejoin the EU
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 30, 2026

101-stronicowy pozew trafił do sądu. Zbiorowy gwałt na amerykańskiej uczelni

Translate

Oskarżenia o brutalny gwałt zbiorowy w jednym z bractw studenckich na prestiżowym Cornell University wstrząsnęły opinią publiczną w Stanach Zjednoczonych. Sprawa, która trafiła do sądu w połowie września, ponownie rozpaliła debatę o przemocy seksualnej na kampusach i skuteczności działań uczelni w ochronie studentów. Czy amerykańskie uniwersytety są gotowe na realne zmiany?

101-stronicowy pozew trafił do sądu. Zbiorowy gwałt na amerykańskiej uczelni

Cornell University /Shutterstock

Wszystko zaczęło się w środowy wieczór, gdy do Sądu Najwyższego stanu Nowy Jork wpłynął 101-stronicowy pozew. Jane Doe, anonimowa studentka i członkini żeńskiego stowarzyszenia, oskarżyła siedmiu członków bractwa Chi Phi o brutalny gwałt zbiorowy, do którego miało dojść jesienią 2024 roku - informuje CNN. 

Według pozwu, ofiara została odurzona narkotykami, a napaść trwała kilka godzin. W dokumentach znalazły się m.in. screeny z aplikacji Snapchat, gdzie jeden z oskarżonych miał napisać o „darmowym seksie”, a inni reagowali entuzjastycznie.

Informacja o sprawie błyskawicznie obiegła media społecznościowe, wywołując falę oburzenia i żądania natychmiastowego ukarania sprawców. Internauci zaczęli publikować zdjęcia i dane osobowe domniemanych sprawców, nazwanych przez opinię publiczną „Cornell 7”. 

W sieci pojawiły się też głosy nawołujące do zachowania ostrożności i niewyciągania pochopnych wniosków, zwłaszcza że prokuratura już wcześniej odmówiła wszczęcia postępowania karnego, uznając, że ofiara opisała swoje zachowanie jako dobrowolne i świadome.

Polityka, media i społeczne podziały

Sprawa z Cornell szybko stała się tematem ogólnokrajowej debaty. W dyskusję włączyły się znane osoby ze świata polityki i show-biznesu. Aktorki Florence Pugh i Mariska Hargitay publicznie wsparły ofiarę, a kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez podczas spotkania ze studentami podkreślała konieczność ponownego zbadania sprawy. Głos zabrała także Sasha Pieterse, znana z serialu „Pretty Little Liars”, która po raz pierwszy publicznie przyznała, że sama padła ofiarą przemocy seksualnej. Podkreśliła, jak trudna jest walka z poczuciem wstydu i strachu po takich wydarzeniach.

Wielu komentatorów zwraca uwagę, że podobne przypadki – jak głośna sprawa Emmy Sulkowicz z Columbia University czy Chanel Miller ze Stanford – wielokrotnie wywoływały ogólnonarodową dyskusję o tym, jak uczelnie radzą sobie z przemocą seksualną. Jednak mimo medialnych burz i protestów, problem wciąż powraca.

Prawo, procedury i polityczne zawirowania

Przez ostatnie lata przepisy dotyczące ochrony ofiar przemocy seksualnej na kampusach były wielokrotnie zmieniane. W 2011 roku administracja Baracka Obamy zobowiązała uczelnie do bardziej zdecydowanych działań w ramach tzw. Title IX. Zaostrzone procedury miały zapewnić ofiarom większe wsparcie i ochronę. Jednak już w 2017 roku administracja Donalda Trumpa wycofała część tych regulacji, argumentując, że ograniczają one prawa osób oskarżonych. Kolejne zmiany wprowadziła administracja Joe Bidena, by ponownie je ograniczyć w 2026 roku.

Eksperci i aktywiści zwracają uwagę, że te polityczne przepychanki mają realny wpływ na bezpieczeństwo studentów. Emma Grasso Levine, specjalistka ds. polityki Title IX, podkreśla, że obecne przepisy mogą zniechęcać ofiary do zgłaszania przestępstw, a uczelnie często bardziej dbają o własny wizerunek niż o dobro studentów.

Głos studentów

Wśród studentów narasta poczucie niepewności i frustracji. Saanya Agarwal, studentka Cornell, wspomina, jak w 2024 roku uczelnia wysłała lakoniczny komunikat o zgłoszonej napaści, nie podając żadnych szczegółów. To poczucie braku przejrzystości skłoniło ją do kandydowania do samorządu studenckiego, gdzie walczyła o większą otwartość władz uczelni. Wiele studentek zadaje sobie pytanie: a co, jeśli to mogłam być ja – mówi Agarwal.

Podobne głosy słychać na innych uczelniach. Reyes Almeida z Boston University podkreśla, że wiele ofiar nie zgłasza przestępstw, bo nie wierzy w skuteczność działań uczelni. Tamyah Crafton z Rowan University apeluje o więcej informacji i otwarte spotkania z władzami po każdym zgłoszonym incydencie.

Reakcja uczelni

W odpowiedzi na skandal Cornell University zawiesił działalność bractwa Chi Phi i powołał specjalny zespół ds. przeciwdziałania przemocy seksualnej. Jednak wielu studentów i aktywistów uważa, że to za mało. Brak przejrzystości i poczucie bezkarności sprawców sprawiają, że na kampusach narasta atmosfera strachu i nieufności.

Eksperci podkreślają, że kluczowe jest prowadzenie otwartej debaty o zgodzie, edukacja na temat przemocy seksualnej oraz wsparcie dla ofiar. Kim Villanueva z National Organization for Women zwraca uwagę, że zmiana kultury wymaga czasu i zaangażowania całego społeczeństwa.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.