ESPN DeportesBracket, fechas, resultados, cómo ver y másInquirerDILG chief to Velasco couple: Return to PH, take lie detector testRTP DesportoEm ambiente conturbado. Portugal defronta Dinamarca após saída de Cristiano RonaldoDaily MaverickLOCAL ELECTIONS 2026: Navigating ballots, candidates, and wards: Your guide to the 2026 local government electionsESPNCoaching notes: Wisconsin conundrum, rise of Diaz and Dickert, coordinator questionsThe Jerusalem PostCo-pilot in flydubai attempted hijacking underwent Islamist radical indoctrination, Netanyahu says20 MinutenWenn du jetzt schlau planst, hast du nächstes Jahr mehr FerienThe South AfricanSharks welcome Springboks back for Leinster clash in URC Round 2Il Sole 24 OreOccupati sui massimi storici ma in frenata. Ecco cosa succede nel mercato del lavoroCBS SportsWestern Kentucky vs. New Mexico State prediction, odds: Week 4 college football Thursday picks by proven modelScreen RantThe Witcher X Cyberpunk 2077 Crossover Officially ConfirmedCBS NewsRick Ross accused of strangling, hitting woman in Miami Beach
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 1, 2026

Grzeczni i niegrzeczni. Pentagon wykluczył sojuszników ze spotkania w Polsce

Translate

Autor: Jan Matoga Publikacja: Dzisiaj, 1 października (16:09)

Szef polityki Pentagonu Elbridge Colby organizuje w Polsce spotkanie o przyszłości NATO, na które nie zaproszono przedstawicieli kluczowych krajów Sojuszu. W gronie zabraknie m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i krajów bałtyckich. Wewnątrz Paktu Transatlantyckiego rośnie przekonanie, że Stany Zjednoczone chcą podzielić sojuszników na lepszych i gorszych.

Grzeczni i niegrzeczni. Pentagon wykluczył sojuszników ze spotkania w Polsce

Elbridge Colby i Mark Rutte (fot. NICOLAS TUCAT) /AFP/East News

O sprawie informuje Politico, które podkreśla, że ze spotkania grupy roboczej w Polsce wykluczono kraje wydające gigantyczne pieniądze na zbrojenia i wzmacnianie Sojuszu. Co więcej, kryteria, według których rozesłano zaproszenia jednym, a innym nie, wydają się trudne do zrozumienia.

„Robimy wszystko, o co nas proszą” – powiedział Politico urzędnik z wykluczonego kraju sojuszniczego, dodając, że „stara się zrozumieć kryteria, ale niewiele jest w tej sprawie informacji”.

W kwietniu tego roku na fali zamieszania związanego z amerykańską interwencją w Iranie oraz odmową przyłączenia się europejskiego NATO do kampanii USA, Biały Dom opracował coś w rodzaju listy dobrych i złych sojuszników. W wolnym tłumaczeniu chodzi o rozróżnienie między krajami, które popierają politykę Donalda Trumpa i tymi, które stawiają opór. Zestawienie ma pomagać administracji amerykańskiej w wywieraniu nacisku politycznego na partnerów zagranicznych. Polska trafiła do przegródki „grzeczni”, a szef Pentagonu Pete Hegseth komentował podział w ten sposób:

„Wzorowi sojusznicy, którzy się zmobilizują, tacy jak Izrael, Korea Południowa, Polska, coraz częściej Niemcy, kraje bałtyckie i inne, otrzymają nasze szczególne wsparcie” – powiedział. „Sojusznicy, którzy nadal nie wywiązują się ze swojego zadania w zakresie zbiorowej obrony, poniosą konsekwencje”.

O ile na początku nie było jasne, jakie retorsje USA zastosuje wobec sojuszników „niegrzecznych”, o tyle teraz staje się jasne, że oprócz przebazowania wojsk amerykańskich z tych krajów w grę wchodzi także wykluczenie z niektórych organizacyjnych formatów. Dziwić może natomiast, że wśród pominiętych znaleźli się przedstawiciele Londynu, który uchodził od dziesięcioleci za najbardziej stabilnego partnera Waszyngtonu.

Groźba podzielenia NATO

Jak przypomina Politico Donald Trump od początku krytykował Sojusz za niedostateczne zaangażowanie finansowe i scedowanie większości obowiązków obronnych na USA. Wątpliwości Waszyngtonu miały racjonalne uzasadnienie, a w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji, Europa zdecydowała się przeznaczyć znaczne środki na rozbudowę potencjału militarnego. To jednak nie zadowoliło Stanów Zjednoczonych.

Pęknięcie w relacjach transatlantyckich pogłębiło się, gdy USA zażądały od Europy włączenia się do operacji Epicka Furia przeciwko Iranowi. W odpowiedzi stolice Starego Kontynentu poinformowały, że będą gotowe wysłać swoje wojska w rejon Bliskiego Wschodu wyłącznie w ramach misji stabilizacyjnej już po zakończeniu regularnych działań wojennych. Takie stanowisko naturalnie rozwścieczyło Trumpa, który po raz kolejny podkreślał, że USA „wydają setki miliardów dolarów rocznie na ochronę tych krajów, które nic dla nas nie zrobią, gdy będziemy ich potrzebowali”.

W amerykańskiej strategii bezpieczeństwa znalazły się fragmenty o krajach Europy, które rokują w kontekście długotrwałej współpracy ze Stanami i tych, dla których „szkoda zachodu”. W pierwszej kategorii znalazła się m.in. Polska, w której Waszyngton upatruje nadziei na przełożenie tworzonych w Białym Domu konserwatywnych idei na grunt europejski. 

Niechęć wobec Unii Europejskiej i krajów, których przedstawiciele posiadają odmienną wizję świata, od tej prezentowanej w Waszyngtonie może jednak działać destrukcyjnie na NATO. „To może być motorem napędowym transformacji” dla całego sojuszu, powiedział dyplomata cytowany przez Politico.

Colby zorganizował w czerwcu pierwsze robocze spotkanie - odbyło się w norweskim Bergen i uczestniczyło w nim sześciu sojuszników. Szef polityki Pentagonu utrzymuje, że celem podobnych grup roboczych jest rozpędzenie NATO przez tych członków, którzy szybko realizują swoje zobowiązania i „są gotowi do podjęcia praktycznych działań”.

Tymczasem cała sytuacja sprawia wrażenie eksperymentu na żywym organizmie i to odbywającym się w warunkach coraz silniejszego zagrożenia ze wschodu. „Jeśli spróbują podzielić NATO na dobre i złe, będzie to niebezpieczne dla USA” – powiedział Politico kolejny z dyplomatów. „Ale dla Europy to kwestia egzystencjalna”.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.