ESPNMan City win at angry Anfield; Mourinho postgame drama overshadows ugly Madrid winRTP DesportoCarlos Alcaraz eliminado em XangaiThe Jerusalem PostEU establishes new support mission in Lebanon, advisory to military forcesPunchUS agents raid congresswoman Omar’s home over immigration paperwork probeDaily MaverickPLATES OF PROFIT: Who controls our food? Report exposes corporate threat to farmers, consumers, public healthESPN Deportes5 lecciones que dejó el debut de Aguirre con Valencia en LaLigaInquirerDOTr: Rail projects may need 20,000 workersZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioOnetOsobisty wróg Putina: umowa Trumpa z Rosją to hańba, ale kryje się za nią coś jeszcze gorszego [OPINIA]Variety‘Elize: Shadows of a Woman’ Director Felipe Vellas to Helm Real-Life Sinking Tragedy ‘Bateau Mouche’ for Boutique Filmes and Anonymous Content (EXCLUSIVE)Seeking AlphaMaterial cost mentions surge, but BofA says wage trends matter more20 MinutenLufthansa-Jumbo entgeht knapp einem Tailstrike
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 12, 2026

Lekcja, której nie odrobiliśmy [OPINIA]

Translate

Tragedia uruchamia wielką machinę. Tyle że ta machina doprowadziła do ogólnonarodowej paniki, a w Sejmie do politycznej awantury i wzajemnych oskarżeń. Nawet jeśli toczonych w słusznej sprawie, to nie tam powinny być dziś skierowane oczy i energia polityków.

Operacyjnie instytucje państwa zadziałały: wzmożone patrole, szybkie sprawdzanie kolejnych wątków sprawy. Są politycy, którzy uspokajają i pokazują konkretne działania. Wszystko to blednie jednak na tle sejmowych awantur.

DLA CIEBIE

25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję

Rząd chce na tej kanwie skłonić prezydenta do podpisania drugiej, kluczowej części przepisów wdrażających Akt o usługach cyfrowych. Umożliwiłyby one m.in. blokowanie i usuwanie treści niebezpiecznych i nielegalnych. Przypominam, że prezydent raz już zawetował ustawę wdrażającą te przepisy. Druga strona wykrzykuje, że rząd politycznie wykorzystuje tragedię.

W tle, zamiast na pierwszym planie, zostają trauma rodzin dotkniętych tragedią i panika moralna, jakby teraz każdy nastolatek czaił się z nożem. Zostaje też fundamentalny niepokój rodziców, czy ich dzieci są w szkole bezpieczne i co z tym wszystkim zrobić. Mimo specjalnych patroli oraz komunikatów premiera i ministrów przekazy, które w teorii mają uspokajać, giną na tle emocjonalnej, politycznej jatki.

Poza medialnym widowiskiem, którym ludzie chyba niespecjalnie się dziś przejmują, nic wielkiego z tej dyskusji nie wynika. Owszem, weto było błędem, bo odebrało państwu narzędzia do zabezpieczania kluczowych obszarów w internecie. Tyle że dramat, którego jesteśmy świadkami, nie zaczął się od weta Karola Nawrockiego. Choć to weto zdecydowanie nie ułatwia walki z patologiami i dysfunkcjami cyfrowej infosfery.

Leczymy zamiast zapobiegać

Naukowcy od dawna alarmowali, jakie skutki mogą mieć internet, nieograniczona ekspozycja na treści i brak kontroli nad nimi oraz jak wiążą się one z różnymi dysfunkcjami. Dlatego liczy się czas, a przeciąganie procesu legislacyjnego nie pomaga.

Tragiczne wydarzenia ostatnich dni to jednak, jak zwykle, splot wielu czynników. Eksperci od dawna mówią o problemach emocjonalnych i psychicznych, z którymi zmaga się wielu młodych ludzi. Do tego dochodzą platformy społecznościowe. Dlatego środowisko naukowe od lat zabiega o poważne potraktowanie edukacji medialnej na każdym etapie nauczania. Dziś w ramach edukacji zdrowotnej pojawiają się zagadnienia higieny cyfrowej. Tyle że zamiast zapobiegać, znów leczymy.

Na efekty przyjdzie nam poczekać. Potrzebne są regulacje, a te wymagają zgody politycznej i konkretnych decyzji. Potrzebne jest też rozbudowane i skuteczne kształcenie dzieci i młodzieży, budowanie świadomości wśród rodziców i szerzej: budowanie świadomości algorytmicznej użytkowników. To nie są procesy łatwe do wprowadzenia, a ich rezultatów nie widać po miesiącu.

Polityka rządzi się swoimi prawami. Politycy wykorzystują dziś każdą okazję, by zdyskwalifikować przeciwników. Rządzący mają rację, wywierając presję na prezydenta, ale powinni pilnować proporcji i stylu. Obrazy z polskich szkół jak z filmów akcji sieją dziś popłoch, a przy tym służą dezinformacji. Warto rozumieć, jak to działa, bo sejmowe emocje sięgające zenitu niczego tu nie rozwiążą.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.