Szczątki drona znalezione na plaży w Karwi. Mieszkańcy zabierają głos
We wtorek w godzinach popołudniowych służby otrzymały zgłoszenie o znalezieniu szczątków przypominających drona przy wejściu nr 47 w Karwi.
- Czynności trwają, proszę kontaktować się z rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku - przekazał na miejscu w Karwi, zastępca Prokuratora Okręgowego w Gdańsku ds wojskowych Sebastian Winik. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku opublikowała w tej sprawie komunikat.
WIDEO
Odkrycie na plaży. Mamy nagranie z momentu akcji służb
WIDEO
"Prokurator na miejscu ujawnienia szczątków niezidentyfikowanego obiektu był już wczoraj (13 października 2026 r.) ok. 21, gdzie pod jego nadzorem Żandarmeria Wojskowa wykonywała pierwsze czynności polegające na wytyczeniu i zabezpieczeniu terenu, na którym zostały ujawnione szczątki niezidentyfikowanego obiektu. Z uwagi na porę nocną czynności zostały przerwane" - czytamy.
"Dzisiaj czynności zostały wznowione, a na miejsce udali się kolejni prokuratorzy z 8. Wydziału Do Spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Gdańsku" - wskazano.
Głos w sprawie zabrał szef Ministerstwa Obrony Narodowej. Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że znalezisko to szczątki polskiego drona, który został zestrzelony w ramach ćwiczeń z użyciem polskich dronów i systemów antydronowych, które odbyły się na nadmorskim poligonie w Ustce kilka tygodniu temu.
- Po kilku tygodniach morze wyrzuciło szczątki. Uspokajam, to nie była jakaś rosyjska prowokacja, tylko efekt ćwiczeń na poligonie w Ustce - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Mieszkańcy Karwi o znalezisku na plaży
Szczątki znalezione zostały przez spacerowicza, który powiadomił służby. O tej porze roku Karwia to senne miasteczko. Poza sezonem letnim większość sklepów i lokali pozostaje zamknięta.
W pobliżu znaleziska znajduje się m.in. ośrodek wczasowy Straży Granicznej, czy ujście kanału Karwianki, z którego rozciąga się widok na zamknięty odcinek plaży. Na miejscu gromadzą się zainteresowani sprawą ludzie.
- Byłem wczoraj na plaży jeszcze o 18.30 - mówi nam pan Andrzej, mieszkaniec Karwi. - Nic się tu nie działo, było spokojnie. Wcześniej na plaży było kilku wędkarzy. Wczoraj pogoda była lepsza niż dzisiaj. Zdecydowanie mniejszy wiatr - dodaje.
- Przyszedłem zobaczyć, co się dzieje, ale nic nie widać - mówi. Faktycznie, cały teren został zabezpieczony przez służby, które wydzieliły strefę wokół znaleziska wraz pobliskimi zejściami na plażę.
- Nie było żadnego zaniepokojenia, czy telefonów ze strony mieszkańców. Sprawa najpierw rozeszła się po lokalnych mediach, szybko pojawił się komunikat burmistrza Władysławowa - mówi Wirtualnej Polsce sołtys Karwi Bartosz Agata.
W rozmowie z Wirtualna Polska mieszkańcy mówili, że wieczorem w miasteczku słychać było syreny alarmowe.
- Tak to prawda. Syreny wyły wczoraj dwukrotnie. To straż pożarna. Pierwszy zupełnie nie związany ze sprawą, strażacy mieli wezwanie. Drugi dotyczył tego, że lokalne służby musiały zabezpieczyć miejsce - dodaje.
Służby nie informują na razie jak długo szczątki mogły leżeć na plaży. - Na ten moment nie mamy nic więcej do powiedzenia, poza tym co zostało opublikowane w komunikacie - przekazał Wirtualnej Polsce rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.