Daily MaverickSERIES SETBACK: Proteas point to ‘soft dismissals’ after batting collapse hands Australia first TestESPN Deportes¿Qué acuerdos de la NBA se concretarán? Decisiones clave sobre la extensión de contratos de novatosBollywood HungamaMrunal Thakur neither confirms nor denies Raaka casting rumours, says film announcements will come on social mediaThe Jerusalem PostIndian police detain Cockroach Janta Party leaders demanding election chief stand downESPNFIFA president Infantino received undisclosed $1.7M World Cup paymentInquirer300 kilos of trash collected in Sarangani Bay mangrove cleanupRTP DesportoLens - Sporting CPScreen RantTitus Welliver's New DC Series Needed Just 3 Episodes To Beat His FirstRadio TimesSilent but deadlyThe Hollywood ReporterRyan Coogler’s ‘X-Files’ Update Scores Hulu Series OrderVarietyPeacock App Launches ‘Your Bravoverse,’ Featuring a Personalized TikTok-Style Video Feed Hosted by AI-Generated Andy CohenAnime News NetworkAkane-banashi Volumes 4-6 Manga Review
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 13, 2026

Policjanci mieli podpalaczy Starlinków na widelcu. Dlaczego ich puścili?

Translate

Opracowanie: Maciej Filipek Publikacja: Dzisiaj, 13 października (10:26) Aktualizacja: Dzisiaj, 13 października (11:38)

Patrol policji kilka godzin po podpaleniu bazy Starlinków koło Grodziska Mazowieckiego legitymował w okolicy dwóch Turków, którzy później okazali się podpalaczami i pozwolił im odejść - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM. Dwaj cudzoziemcy na wniosek polskich śledczych zostali zatrzymani wczoraj w Niemczech pod zarzutem dokonania dywersji na Mazowszu na zlecenie obcego wywiadu.

Policjanci mieli podpalaczy Starlinków na widelcu. Dlaczego ich puścili?

Baza Starlinków koło Grodziska Mazowieckiego (fot. Krzysztof Zasada) /RMF FM

Jak ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada, Turcy nie zostali zatrzymani, ponieważ w chwili, gdy natrafił na nich patrol policji, nie było jeszcze uprawdopodobnione, że doszło do dywersji. Mowa była o zapłonie instalacji. 

Zapisy kamer monitoringu trafiały dopiero do analiz. 

Miejscowi funkcjonariusze natknęli się na dwóch cudzoziemców około 10 kilometrów od Woli Krobowskiej, w której jest baza Starlinków. Było to przed 10:00, kilkanaście godzin po wybuchu pożaru. 

Cudzoziemców wylegitymowano, spisano i - jak się okazuje - był to jeden z przełomów do tego, by ich potem zatrzymać.

Jakie są ustalenia polskich służb?

Polskie służby ustaliły, iż Turcy wjechali do Polski przez Świecko. Dotarli do Łodzi. Tam miała ich przejąć kobieta - ta którą także zatrzymano wczoraj w Berlinie. Łącznie w sprawie zatrzymano do tej pory cztery osoby.

Jak usłyszał nasz reporter, odnotowanie obecności wylegitymowanych Turków w okolicy pożaru pozwoliło odtworzyć ich trasy poruszania się w Polsce. 

Udało się wyśledzić, jakim samochodem i którędy się poruszali. Analizowano dane z logowania się telefonów. To pozwoliło na ustalenie ich tożsamości i sporządzenie wniosku do Niemiec o zatrzymanie sabotażystów. Cudzoziemcy czekają teraz na ekstradycję do Polski.

Relacje niemieckich mediów

Swoje ustalenia w sprawie przedstawiły także media niemieckie. 

Według „Schwaebische Zeitung” dwaj Turcy, których legitymowała polska policja to 34-letni Muslum T. oraz 38-letni Umit E. Obaj mieli wpaść w poniedziałek na dworcu kolejowym w Nuertingen w Badenii-Wirtembergii na południowym zachodzie Niemiec.

Zgodnie z ustaleniami gazety mężczyźni przyjechali do Polski 23 września z Karlsruhe samochodem osobowym Mini Clubman na niemieckich tablicach rejestracyjnych. Za kierownicą siedziała 24-letnia Turczynka. Samochód był zarejestrowany na firmę z miejscowości Bad Schoenborn w Badenii-Wirtembergii.

Według „Schwaebische Zeitung” mężczyźni dotarli wczesnym popołudniem do Woli Krobowskiej na Mazowszu, gdzie znajduje się stacja Starlink. Następnie jeden z nich zaczął spacerować z papierową torbą wzdłuż ogrodzenia obiektu, a drugi wszedł do pobliskiego sadu. Kobieta, która przywiozła ich do Polski, opuściła kraj, nim doszło do podpalenia. 

Jak poinformowała gazeta, na krótko przed godz. 21 mężczyźni przedostali się przez ogrodzenie stacji, oblali szafę elektryczną substancją łatwopalną i podłożyli ogień. Na terenie obiektu przebywali około trzech minut, po czym uciekli. Przebieg zdarzenia zarejestrowała kamera monitoringu. 

Z relacji „Schwaebische Zeitung” wynika, że w czasie wspomnianej policyjnej kontroli, jeden z Turków podał polskim funkcjonariuszom fałszywe dane. 

Następnie udali się taksówką do Warszawy w brudnych i mokrych ubraniach, twierdząc, że noc spędzili w lesie.

Ich rozmowy nagrał kierowca taksówki i przekazał śledczym - podał niemiecki dziennik. Policja przetłumaczyła je na język polski; jeden z mężczyzn mówi na nagraniu o „akcji”, „bazie” i „satelicie” oraz wspomina, że dla kobiety, która prowadziła samochód, przewidziano „cztery tysiące”. Następnego dnia niezidentyfikowany dotąd mężczyzna przyjechał do Warszawy Mercedesem na berlińskich tablicach rejestracyjnych i zawiózł podejrzanych do Niemiec. 

Podpalenie stacji Starlink

23 września wieczorem doszło do pożaru naziemnej stacji Starlinków w miejscowości Wola Krobowska w powiecie grójeckim na Mazowszu.

Dwa dni później prokurator z mazowieckiego wydziału Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w kierunku aktu sabotażu i przestępstwa o charakterze terrorystycznym na rzecz obcego wywiadu.

Operatorem tej stacji jest firma Exatel, to jest państwowy operator telekomunikacyjny, który jest jednym z elementów dostarczających przesył internetowy przez Polskę dla Ukrainy.

Naziemna stacja Starlink to element infrastruktury satelitarnego internetu firmy SpaceX.

Taka stacja – nazywana też bramą naziemną (gateway) – łączy satelity Starlink z tradycyjną siecią internetową na Ziemi. Odbiera i wysyła dane do satelitów, które następnie przekazują je użytkownikom korzystającym z terminali Starlink.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.