Sztuczna inteligencja i dezinformacja. Dlaczego seniorom trudniej odróżnić w sieci prawdę od fałszu
Seniorzy są grupą, która jest szczególnie mocno narażona na dezinformację, choć eksperci podkreślają, że problem dotyczy w rzeczywistości każdego z nas.
Starsze pokolenie dużo głębiej ufa innym ludziom, a dodatkowo jest silnie przyzwyczajone do wiarygodności tradycyjnych mediów. Tymczasem coraz większym zagrożeniem we współczesnych mediach staje się dezinformacja o charakterze politycznym, która niejednokrotnie prowadzona jest w ramach zagranicznych operacji wpływu.
Czytaj nas częściej w Google
Wyjaśniamy, co każdy senior — ale też właściwie każdy użytkownik internetu — powinien wiedzieć o współczesnej dezinformacji.
Dezinformacja to nieprawdziwa lub wprowadzająca w błąd treść, której celem jest oszukiwanie jej odbiorców i bardzo często uzyskiwanie określonych korzyści (np. politycznych).
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Współcześnie dezinformacja najszybciej i najpowszechniej rozprzestrzenia się w internecie, a szczególnie niechlubną rolę odgrywają tu media społecznościowe.
— Sama manipulacja informacyjna nie jest oczywiście zjawiskiem nowym — mówi dr Ilona Dąbrowska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, która przypomina, że celowe zniekształcanie przekazu czy rozpowszechnianie fałszywych wiadomości ludzie stosują od stuleci. Jak zaznacza, z propagandą na ogromną skalę mieliśmy do czynienia np. podczas II wojny światowej.
— To, co się zmienia, to możliwości technologiczne, tempo produkcji i skala rozpowszechniania takich treści — tłumaczy Dąbrowska. — Sztuczna inteligencja staje się obecnie jednym z najważniejszych narzędzi, które mogą być wykorzystywane do tworzenia i rozpowszechniania dezinformacji — dodaje.
Jak zaznacza Dąbrowska, musimy pamiętać, że dla dzisiejszych seniorów przez znaczną część życia dominującym medium informacyjnym była telewizja, a prezentowane w niej materiały seniorzy traktowali jako wiarygodne świadectwo rzeczywistych wydarzeń.
— W przypadku części seniorów możemy zaobserwować tendencję do przyjmowania autentyczności przekazu jako punktu wyjścia, zamiast poddawania go krytycznej weryfikacji. Innymi słowy, zakładają oni, że to, co widzą na ekranie, jest prawdziwe, dopóki nie pojawią się wyraźne przesłanki wskazujące na manipulację — podkreśla Dębska.
Osoby starsze często nadal nie zdają sobie sprawy, że w dzisiejszych mediach stworzenie i opublikowanie realistycznego, choć całkowicie fikcyjnego nagrania nie stanowi już większej trudności.
Tymczasem dezinformację obserwujemy w sposób ciągły i poniekąd stała się już "naszym chlebem powszednim". Dodatkowym problemem jest to, że do jej szerzenia często wykorzystywane są wydarzenia prawdziwe.
Jak zauważa Olga Wałkuska z Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK, ziarno prawdy zawierają często np. narracje rosyjskie. — Wydarzenie jest zupełnie autentyczne, natomiast jego interpretacja jest wypaczona. Chodzi o przedstawianie nawet prawdziwych informacji w takim kontekście, żeby zostały one zrozumiane opacznie — tłumaczy ekspertka.
Problemem pozostaje wciąż niedostatecznie rozwinięty nawyk sprawdzania źródeł informacji i oceny ich wiarygodności.
Dezinformacja najszybciej rozpowszechnia się dziś za pośrednictwem mediów społecznościowych i komunikatorów internetowych. Ich użytkownicy często zupełnie bezrefleksyjnie dzielą się ze znajomymi nieprawdziwymi treściami czy linkami do stron, które udają wiarygodne źródła.
Z zalewem wytworzonych przez AI materiałów mamy do czynienia m.in. w całkiem niewinnie wyglądających internetowych grupach dla seniorów, zapełnionych grafikami życzącymi przysłowiowej już "smacznej kawusi". W natłoku neutralnych treści niejednokrotnie pojawiają się również informacje celowo wprowadzające w błąd. Mogą to być np. zapowiedzi surowych cięć świadczeń z ZUS-u.
— Szczególnie skuteczne są treści, które wywołują bardzo silne emocje, takie jak strach czy złość — zauważa Eliza Żurawska, koordynatorka projektów społecznych z organizacji factcheckingowej Demagog.
Silne emocje sprawiają, że odczuwamy potrzebę komentowania skandalizujących nas treści, reagowania na nie "lajkami" i przesyłania ich dalej, co w mediach społecznościowych zwiększa tylko ich zasięg i sprawia, że docierają do jeszcze większej liczby osób.
Tymczasem osoby powyżej 65. roku życia udostępniały w mediach społecznościowych siedmiokrotnie więcej linków do stron z fałszywymi wiadomościami niż przedstawiciele najmłodszych grup wiekowych — wynika z raportu Bartosza Rębaka "Seniorzy w świecie mediów syntetycznych: kompetencje cyfrowe i wyzwania weryfikacji treści w środowisku internetowym".
W grupach w mediach społecznościowych — w przypadku osób starszych szczególnie popularne są Facebook i WhatsApp — tworzą się tzw. bańki informacyjne, skupiające ludzi, którzy się ze sobą zgadzają. Tam bardzo łatwo znaleźć materiały, które skandalizują.
— Wspólne "oburzanie się" może poniekąd dać poczucie wspólnoty, naturalne jest bowiem, że emocjonujące nas treści dzielimy z ludźmi myślącymi podobnie do nas — tłumaczy Wałkuska.
— To może potem zbudować miejsce, gdzie pośród innych bardziej neutralnych treści łatwiej jako prawdziwą przyjąć też dezinformację np. o charakterze antyukraińskim. To może po prostu "siąść lepiej" — dodaje.
— Treści dezinformujące celują w społeczeństwo i najczęściej bazują na emocjach — tłumaczy Olga Wałkuska. Dezinformacja często podważa nasze zaufanie do władz i państwowych instytucji. Przestajemy wierzyć mediom, ale też naukowcom czy lekarzom.
— Siłą rzeczy w seniorów bardzo mocno celuje dezinformacja zdrowotna — zauważa ekspertka NASK, a Eliza Żurawska zwraca uwagę, że jedną z technik, na które najczęściej "łapią się" seniorzy, są fałszywi eksperci, w tym w szczególności osoby podszywające się pod lekarzy.
— Pojawia się ten "efekt fartucha", który sprawia, że wydaje się nam, że ubrana w niego osoba automatycznie mówi prawdę. Podobnie jest z podszywaniem się pod instytucje publiczne, ale też z wykorzystywaniem wizerunku znanych osób, manipulowaniem ich wypowiedziami, wykorzystywaniem nagrań z nimi — tłumaczy.
Czego dotyczyć może dezinformacja zdrowotna? Wachlarz jest bardzo szeroki: od fałszywych "cudownych" metod leczenia, przez promowanie leczenia groźnych chorób domowymi sposobami i zniechęcanie do szczepień, aż do rozpowszechniania teorii spiskowych dotyczących całego środowiska medycznego.
Jak łatwo sobie wyobrazić, uleganie dezinformacji w tym konkretnym obszarze może bardzo bezpośrednio wpłynąć na zdrowie, a nawet życie osób starszych.
Ilona Dąbrowska podkreśla, że "szczególnie istotnym zagrożeniem pozostaje dezinformacja o charakterze politycznym, w tym działania prowadzone w ramach zagranicznych operacji wpływu".
— Wiemy, że w przestrzeni internetowej funkcjonują zorganizowane sieci kont, botów i podmiotów rozpowszechniających narracje zgodne z interesami Rosji, w tym przekazy antyukraińskie — tłumaczy medioznawczyni.
— Te powracające w różnych formach narracje są stałe, mają stały cel. Nie jest tajemnicą, że mamy do czynienia z bardzo dużą liczbą publikacji antyukraińskich, które mają nas przekonać np. do zaniechania wsparcia dla Ukrainy — podkreśla Olga Wałkuska.
Jak zauważa Dąbrowska, współczesne media społecznościowe odgrywają istotną rolę w kształtowaniu debaty publicznej.
— Dla części starszego pokolenia polityka stanowi szczególnie istotny obszar zainteresowań, dlatego seniorzy aktywnie poszukują informacji na temat bieżących wydarzeń i uczestniczą w dyskusjach publicznych. Jeżeli jednak nie dysponują odpowiednią wiedzą dotyczącą współczesnych technik manipulacji informacyjnej, mogą być narażeni na oddziaływanie przekazów dezinformacyjnych — tłumaczy ekspertka.
— W rezultacie utrudniony może być kontakt z odmiennymi punktami widzenia, a różnice światopoglądowe mogą się pogłębiać. Nie oznacza to oczywiście, że media społecznościowe są jedynym źródłem polaryzacji, ale stanowią ważny element środowiska komunikacyjnego, w którym podziały te mogą być podtrzymywane i wzmacniane — dodaje.
Ilona Dąbrowska tłumaczy, że podatność seniorów na dezinformację bardzo ściśle wiąże się z brakiem odpowiedniego przygotowania do świadomego korzystania z nowoczesnych mediów.
— W dyskusjach dotyczących edukacji medialnej bardzo dużo uwagi poświęcamy obecnie dzieciom i młodzieży, co jest oczywiście uzasadnione. Nie powinniśmy jednak zapominać o starszych pokoleniach, które również potrzebują wsparcia w rozwijaniu kompetencji cyfrowych i informacyjnych — podkreśla ekspertka.
— Problemem nie jest brak dostępu do nowoczesnych technologii, lecz niewystarczające przygotowanie do świadomego i bezpiecznego korzystania z nich. Zdarza się, że starsze osoby otrzymują od dzieci lub wnuków nowoczesne smartfony, które zapewniają im niemal nieograniczony dostęp do treści internetowych, jednak nie towarzyszy temu nawet podstawowa edukacja dotycząca dezinformacji, fałszywych materiałów czy współczesnych metod manipulacji — tłumaczy Dąbrowska.
Jak zauważa badaczka, samo przekazanie urządzenia nie oznacza wyposażenia jego użytkownika w kompetencje niezbędne do krytycznej oceny informacji. — Edukacja medialna powinna mieć charakter międzypokoleniowy i obejmować wszystkie grupy społeczne, niezależnie od wieku — podkreśla jeszcze raz.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.