Burza w sieci po ataku w Jarosławiu. NASK obala fake newsy
- Po ataku w klasztorze w sieci pojawiły się fałszywe doniesienia sugerujące ulgowe traktowanie podejrzanego obywatela Ukrainy przez polską policję.
- O braku kajdanek u zatrzymanego zdecydowały wyłącznie względy medyczne i obowiązujące procedury, a nie jego narodowość.
- Biegli psychiatrzy zdiagnozowali u napastnika ostre zaburzenia psychotyczne, co wymusiło skierowanie wniosku o jego aresztowanie w warunkach szpitalnych.
Tragiczne wydarzenia z Jarosławia stały się pożywką dla dezinformacji - alarmuje NASK. Główna narracja zakłada rzekome uprzywilejowanie Ukraińców przez polskie służby i wymiar sprawiedliwości. Jako dowód w mediach społecznościowych powielano zdjęcia zatrzymanego Ihora M., którego prowadzono bez kajdanek z zabandażowanymi dłońmi. Fotografie te zestawiano ze zdjęciami skutych Polaków.
NASK przypomina, że o użyciu środków przymusu bezpośredniego decydują służby mundurowe na podstawie oceny ryzyka. W przypadku osób rannych lub z zaburzeniami psychicznymi o sposobie zabezpieczenia współdecyduje lekarz lub prokurator. Narodowość nie ma w tej kwestii żadnego znaczenia, a zasady stosowania kajdanek precyzyjnie reguluje ustawa z 2013 r.
- W rezultacie niechęć wobec Ukraińców zostaje powiązana z podważaniem zaufania do państwa i przekonaniem, że nie zapewnia ono Polakom odpowiedniej ochrony - wyjaśniła Małgorzata Szumna z Zespołu Analizy Trendów Narracyjnych i Fact-checkingu NASK.
Cel manipulacji i internetowe źródła
Ekspertka NASK zwróciła uwagę, że wspólnym mianownikiem dezinformacji jest przekonywanie o wzroście przemocy ze strony obywateli Ukrainy oraz o bierności polskich władz. Twórcy fałszywych przekazów zarzucali też mediom celowe przemilczanie sprawy. Aby uwiarygodnić zagrożenie na podstawie pojedynczego incydentu kryminalnego, autorzy wpisów odwoływali się do zbrodni wołyńskiej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.