The Jerusalem PostBritain’s lesson for Israel: The West Bank settlement policy has consequences - opinionInquirerArmy renders 21-gun salute for cops, soldiers slain during Marawi siegeCNN TürkManisa'daki otobüs kazasında can kaybı 12'ye yükseldiESPNDropping your QB? Six fantasy replacements to pick up ASAP for Week 6ESPN DeportesLos colchoneros no encuentran la forma de abrir el marcadorPunchMilitary operations alone can’t end banditry — RibaduBollywood HungamaCountry Delight names Rishab Shetty as its new brand ambassadorRTP DesportoOuro renovado. Iúri Leitão volta a sagrar-se campeão mundial de ciclismo de pistaZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioESPN CricinfoGill to feature for Punjab in second round of Ranji TrophykickerLIVE! Liverpool zu Gast bei Brentford - Bleibt ManCity in der Liga makellos?ConsequenceKid Rock Drops Christian Music Album with Eminem Collaboration “Heal My Faith”
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, October 17, 2026

Udawaliśmy, że budujemy tor wyścigowy. Sprzedawcy oferowali hulajnogi jadące 100 km/h

Translate

To już nie są pojedyncze "niebezpieczne incydenty". To szerokie zjawisko, które negatywnie wpływa na bezpieczeństwo na polskich drogach i już powoduje serię wypadków z udziałem nieletnich. Od kilku tygodni niemal codziennie do sieci trafiają nagrania lub zdjęcia, na których widać niebezpieczne zachowania osób jadących na hulajnogach elektrycznych.

Pod koniec września do sieci trafiło nagranie z al. Prymasa Tysiąclecia w Warszawie, jednej z najruchliwszych tras w stolicy. Widać na nim kierującego hulajnogą, który wyprzedza samochody. Auto, z którego go nagrano, jechało około 90 km/h, a dopuszczalna prędkość na tym odcinku to 80 km/h. Hulajnogista zbliżał się do wjazdu na drogę ekspresową S8. Hulajnoga w ogóle nie powinna się tam znaleźć.

To nie jest odosobniony przypadek. 1 października policjanci z Międzyrzecza zatrzymali w Murzynowie 14-latka, który jechał hulajnogą drogą wojewódzką z prędkością 53 km/h. W lipcu w Krakowie 16-latek wiozący na hulajnodze pasażera stracił panowanie nad pojazdem i upadł. Policja szacuje, że jechał nawet 88 km/h. Oboje zostali ranni, żadne z nich nie miało kasku.

Prawo mówi 20 km/h. Hulajnoga jedzie 75

Jak to możliwe? Hulajnogi elektryczne od swojego debiutu przed kilkoma laty przeszły naprawdę duży technologiczny skok. Dziś są to maszyny o dużej mocy, z baterią pozwalającą pokonać do kilkudziesięciu kilometrów i nawet dwoma potężnymi silnikami. Tymczasem polskie prawo pozwala jechać hulajnogą elektryczną z prędkością nie większą niż 20 km/h. Do tego limitu musi być też ograniczona sama konstrukcja hulajnogi.

Jeśli sprzęt jedzie szybciej, przestaje być w świetle przepisów hulajnogą. Do 45 km/h może zostać uznany za motorower, a ten musi być zarejestrowany, mieć opłacone OC i tablicę rejestracyjną. Kierować nim mogą osoby z prawem jazdy kategorii AM. Pojazd szybszy niż 45 km/h podpada już pod przepisy o motocyklach. W praktyce takich hulajnóg zwykle nie da się nawet zarejestrować, bo nie mają wymaganego wyposażenia.

Tyle tylko, że to wszystko teoria. Część producentów hulajnóg elektrycznych ewidentnie kpi bowiem z prawa. Fabrycznie ustawiają na swoich maszynach cyfrowe ograniczenie prędkości do 25 km/h, a to i tak więcej, niż pozwalają polskie przepisy. Jednocześnie "mrugają okiem" do klientów i już w reklamach zapewniają ich, że dany sprzęt pojedzie o wiele szybciej. Nie kryją, że do podniesienia mocy nie są potrzebne żadne fizyczne modyfikacje hulajnogi. Blokada jest bowiem tylko cyfrowa, a jej wyłączenie jest banalnie proste.

Blokada znika w kilka sekund

Obecnie rekordy popularności w Polsce biją hulajnogi chińskiej firmy Kukirin. Modele tego producenta są bardzo szybkie. Do tego stopnia, że część młodych ludzi w polskich wsiach i miastach wprost mówi o sobie "kukiryniarze" i umawia się na mieście po to, by ścigać się na hulajnogach.

Chiński producent na swojej polskiej stronie internetowej z jednej strony przekonuje, że odblokowanie pełnej mocy hulajnogi jest oczywiście niewskazane, bo nielegalne. Z drugiej strony na tej samej stronie sam daje poradnik, jak blokadę ściągnąć.

Warto również pamiętać, że ustawienia fabryczne ograniczają prędkość do 25 km/h, głównie ze względów prawnych. Jednocześnie zastosowany sprzęt pozwala osiągnąć nawet 75 km/h, o ile zastosuje się odpowiednią procedurę techniczną. (...)

- czytamy na polskiej stronie Kukirina.

Dalej można wyczytać, że cały proces odblokowania pełnej mocy hulajnogi zajmuje kilka sekund i polega na wykonaniu sekwencji naciśnięć hamulca i ekranu dotykowego. Na tej samej stronie dostępne są też filmy z instrukcją, jak odblokować hulajnogę do najwyższych prędkości, a nawet test porównawczy tego, czy hulajnoga przyspiesza szybciej niż samolot.

Firma Kukiryn informuje użytkowników jak ściągnąć blokadę
Polska strona Kukirina sama podpowiada użytkownikom, jak zdjąć blokadę prędkości © materiały partnera | kukirin.pl

Najmocniejszy, dwusilnikowy model chińskiego producenta zgodnie z reklamą na stronie internetowej może pojechać maksymalnie 75 km/h. To niemal cztery razy szybciej, niż dopuszcza polskie prawo. Przy takiej prędkości kierujący hulajnogą w razie wypadku jest skazany na kalectwo lub śmierć. Mimo to, jak ustaliła Wirtualna Polska, można kupić jeszcze szybsze hulajnogi.

"Z chudym nastolatkiem stówka jest możliwa"

Przygotowując ten tekst, dziennikarz WP rozmawiał telefonicznie z kilkoma sprzedawcami hulajnóg elektrycznych w różnych miejscach Polski. Część sklepów już w nazwie przekonuje klientów, że sprzedaje "hulajnogi rajdowe".

Przedstawialiśmy się jako przedsiębiorca, który planuje stworzenie zamkniętego toru do wyścigów na hulajnogach. Nie mówiliśmy, że jesteśmy dziennikarzami, bo chcieliśmy usłyszeć to, co sprzedawcy mówią zwykłym klientom. Pytaliśmy, czy można kupić sprzęt, który pojedzie w okolicach 100 km/h.

– To jest możliwe i to bez modyfikacji, czyli na hulajnogach, które są fabrycznie nowe i oryginalne – przekonuje jeden ze sprzedawców. – Oczywiście to zależy od wagi kierującego. Dorosły mężczyzna może być za ciężki, by hulajnoga z nim na pokładzie osiągnęła taką prędkość. Pojedzie więc maksymalnie 80 km/h. Ale z chudym nastolatkiem "stówka" jest jak najbardziej możliwa. Kukirin, choć szalenie dziś popularny, wcale nie produkuje najszybszych maszyn. Są producenci, którzy robią mocniejsze rzeczy. Pan przyjedzie, to pokażemy na miejscu – zachwalał nasz rozmówca.

Z kolei sprzedawca ze stacjonarnego sklepu Kukirina w Wólce Kosowskiej pod Warszawą przekonywał nas, że jeśli szukamy czegoś "naprawdę mocnego i szybkiego", to warto wejść na stronę tego producenta i napisać bezpośrednio do fabryki.

Sugerował, że producent robi hulajnogi o jeszcze większych osiągach na "specjalne zamówienie", ale to wcale nie oznacza, że sprzęt, który wyśle do Polski, będzie znacząco droższy od cen katalogowych. Przypomniał, że dziś najmocniejsza hulajnoga Kukirin z dwoma silnikami o łącznej mocy 1200 W kosztuje niecałe 5 tys. zł.

Producent ostrzega: silniki mocno się nagrzewają

Powrót na stronę internetową Kukirina przynosi kolejne ciekawe odkrycie. Okazuje się, że nie można na niej znaleźć ani jednego polskiego numeru. Wszystkie kierują dzwoniącego do Azji, dokładnie do chińskiego Hongkongu. Są też adresy mailowe i egzotycznie brzmiąca informacja, że każdy, z kim będziemy próbowali się skontaktować, pracuje od 3 do 12.30 czasu polskiego. W Hongkongu oznacza to godziny 9–18.30, czyli normalny, dzienny czas pracy.

– Mój syn był i jest strasznie nakręcony na to, by mieć Kukirina – mówi Wiesław, mieszkaniec Częstochowy i ojciec 15-latka. – Uzbierał sam niemal całą sumę na słabszą wersję tej hulajnogi i z żoną mieliśmy się już zgodzić na to, by ją zamówił. Na szczęście dobrze przyjrzałem się ich stronie i odkryłem te niemal jawne zachęty do odblokowania mocy tego sprzętu. Dosłownie mnie to zmroziło. Zabroniliśmy synowi to kupować. Nie chcę, by był kaleką. Wypadek, jaki mógłby mieć, jadąc takim szybkim sprzętem, to jedno zagrożenie. Drugim jest… wybuch. A tu mamy do czynienia tak naprawdę z firmą "krzakiem". Gdyby doszło do jakiejś tragedii, to z nimi pewnie nawet się nie skontaktujesz. O odszkodowaniu nie będzie mowy.

Jak wyjaśnia pan Wiesław, swoje obawy opiera na widniejącej na stronie Kukirina lakonicznej informacji, że jednym z negatywnych skutków ubocznych odblokowania pełnej mocy hulajnogi jest… mocne nagrzewanie się silników.

– Laik może tego nie zrozumieć, ale ja jestem inżynierem. To oznacza, ni mniej, ni więcej, że te silniki mogą wybuchać. Tuż obok nich jest przecież łatwopalna bateria. Być może przesadzam, ale śmiem twierdzić, że tysiące nastolatków w Polsce szaleją dziś na potencjalnych małych bombach. W Polsce nie ma na razie żadnych oficjalnych serwisów tych hulajnóg. Jak się zepsują, to można samemu zamówić sobie części i wymienić w domu. Pytanie: czy to nie kolejne igranie z ogniem?

Największe zagrożenie nie dotyczy jednak samego silnika, tylko akumulatora. Hulajnogi elektryczne zasilane są ogniwami litowo-jonowymi, które przy przegrzaniu lub uszkodzeniu mogą się zapalić. Taki pożar rozwija się gwałtownie i trudno go ugasić. Im mocniej obciążony jest napęd, tym większe ryzyko przegrzania całego układu.

Influencerzy zarabiają na każdej sprzedanej hulajnodze

Takie rozważne podejście ma jednak na razie niewiele osób. Większość nastolatków i ich rodziców nie widzi w szybkich hulajnogach nic złego. Rodzice przekonują, że ich dzieci są odpowiedzialne, a skoro obiecały, że nie będą przekraczać limitów prędkości, to im ufają. Dzieciaki z kolei są "bombardowane" informacjami o zaletach szybkich hulajnóg przez setki polskich blogerów, influencerów i celebrytów.

Skąd taka ofensywa influencerów? Odpowiedź znów jest na stronie Kukirina i innych konkurencyjnych producentów hulajnóg z Azji. Wprowadzili oni dla internetowych twórców program współpracy w ramach "marketingu afiliacyjnego". Polega on na tym, że influencerzy zachęcają do kupienia hulajnogi w swoich kanałach w mediach społecznościowych. Gdy później kupujący zrobi to za pośrednictwem specjalnego linku, influencer dostanie od każdego sprzedanego sprzętu prowizję w wysokości 3 proc.

Najmocniejsza hulajnoga Kukirina kosztuje 5 tys. zł. Dla influencera to 150 zł, a w Polsce sprzedano już tysiące sztuk tego sprzętu.

– W ciągu najbliższych kilku dni skieruję do Ministerstwa Infrastruktury interpelację dotyczącą bezpieczeństwa hulajnóg elektrycznych, w szczególności urządzeń umożliwiających łatwe obchodzenie ograniczenia prędkości – mówi Marcin Józefaciuk, poseł niezrzeszony i nauczyciel. – Zapytam o kontrolę rynku, odpowiedzialność producentów i sprzedawców oraz realizację zapowiedzianych zmian. Chodzi o bezpieczeństwo użytkowników, w tym dzieci i młodzieży, ale również pieszych.

Zdaniem parlamentarzysty, który w przeszłości był dyrektorem szkoły, samo dokładanie formalności nie rozwiąże problemu. Niepełnoletni już muszą mieć kartę rowerową albo odpowiednie prawo jazdy. Józefaciuk uważa, że potrzebujemy skutecznego egzekwowania przepisów, edukacji i urządzeń spełniających wymagania bezpieczeństwa.

– Za patologiczną uważam sytuację, w której urządzenie reklamowane jako hulajnoga do codziennej jazdy ma ograniczenie prędkości, które użytkownik może łatwo obejść – mówi. – Odpowiedzialność powinna obejmować również podmioty wprowadzające taki sprzęt na rynek. Jeżeli kontrola rynku i skuteczne zabezpieczenia okażą się niewystarczające, trzeba będzie rozważyć dodatkowe rozwiązania, w tym rejestrację i badania techniczne. Wcześniej należy jednak ocenić ich skuteczność i koszty.

Nasz rozmówca jako nauczyciel widzi potrzebę regularnego przypominania młodzieży zasad ruchu drogowego. – Wiedzę ze szkoły podstawowej trzeba utrwalać i aktualizować również w szkołach ponadpodstawowych, wykorzystując istniejące zajęcia. Potrzebne są praktyczne ćwiczenia dotyczące pierwszeństwa, bezpiecznej prędkości, ochrony pieszych i korzystania z kasku. Nie każdy młody człowiek pójdzie na kurs prawa jazdy, a każdy powinien umieć bezpiecznie poruszać się po drodze – kończy.

Rząd problem dostrzega, przynajmniej na papierze. W lipcu minister infrastruktury Dariusz Klimczak zapowiedział zmiany w dwóch ustawach: o homologacji pojazdów i o kierujących pojazdami. Mają one dokładniej określić wymagania techniczne wobec hulajnóg i rowerów elektrycznych. Firma, która będzie sprzedawać hulajnogi pozwalające na podniesienie prędkości powyżej 20 km/h, ma płacić karę administracyjną. Transportowy Dozór Techniczny zyska prawo wycofywania takiego sprzętu z rynku.

Ministerstwo chce też dać policji i straży miejskiej urządzenia do sprawdzania maksymalnej prędkości hulajnogi podczas kontroli. Przerobiony sprzęt będzie można zatrzymać, a w niektórych przypadkach nawet skonfiskować. Przepisy o kontroli i zatrzymywaniu hulajnóg mają wejść w życie do końca 2026 r. Najważniejsza zmiana przyjdzie jednak później. Według projektu konstrukcja hulajnogi ma uniemożliwiać podniesienie prędkości powyżej 20 km/h, ale dotyczy to sprzętu wyprodukowanego od 1 kwietnia 2027 r. Projekt nie ogranicza też mocy silników, co może utrudnić egzekwowanie limitu.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.