ESPN DeportesPoca claridad de Cruz Azul e Inter Miami mantiene la ventajaESPNAlonso hits home run No. 301, gets another ovation from Mets fansPunchIran war triggers cooking gas supply crunch, Nigeria hitוואלהטראמפ על איראן: "הם מאוד רוצים להגיע להסכם"한겨레“국민 거리로” 한동훈에 민주 “북 치는 장동혁 따라 하려고?”UOLLula: quem quebrou o BRB foi ligação entre Ibaneis e Vorcaro; não vamos dar dinheiro para o BRBSouth China Morning PostNorth Korea at Japan’s Asian Games: sports diplomacy or propaganda stunt?La NaciónEl humo volvió al Paraná: focos de incendio en las islas reavivan el fantasma de la crisis ambiental en los humedalesMalay MailMalaysia Armed Forces to add Cyber Force as fourth service by 2030경향신문부산국제영화제, 경쟁 부문 심사위원장에 장이머우 감독RTL BoulevardGenderkloof neemt toe, Nederland zakt verder weg op wereldwijde ranglijst매일경제“저질 코미디·이재명 아바타”…장동혁, 개각 철회·ETF 특검 압박
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

"Polska szykuje się na wojnę". Rosyjska propaganda wykorzystuje słowa Sikorskiego w przededniu wyborów

Translate

"Rosja zniszczy Polskę w mgnieniu oka" – grzmiał w wywiadzie dla rosyjskiej prasy gen. Nikołaj Patruszew, były szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) i jeden z najbliższych współpracowników Władimira Putina.

Była to odpowiedź na mocne słowa szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego, które padły podczas konferencji YES (Yalta European Strategy) w Kijowie.

– Gdyby Rosja nas zaatakowała i gdybyśmy zdjęli rękawice, myślę, że pokonalibyśmy Rosję dość szybko – powiedział Sikorski, oceniając potencjał NATO w hipotetycznym konflikcie.

WIDEO

Szef MON poleci do USA. Parafianowicz wskazał na ważny powód

Polski minister podkreślił również, że Sojusz ma "przytłaczającą przewagę nad Rosją w powietrzu".

– Jeżeli Ukraińcy byli w stanie wyłączyć połowę rosyjskich zdolności rafineryjnych w ciągu sześciu miesięcy, my moglibyśmy zrobić to w sześć tygodni i wyłączyć drugą połowę – powiedział Sikorski.

Na odpowiedź Rosji nie trzeba było długo czekać. Rzeczniczka MSZ Maria Zacharowa w typowej dla siebie manierze stwierdziła, że słowa Sikorskiego to "rusofobia mózgu".

– Sikorski, pełniąc funkcję ministra spraw zagranicznych, powinien zajmować się wzmacnianiem bezpieczeństwa Polski, a nie podejmować działania, które mogą stwarzać dla kraju dodatkowe zagrożenia – stwierdziła.

Z kolei rzecznik prasowy prezydenta Federacji Rosyjskiej Dmitrij Pieskow odniósł się do dalszej wypowiedzi, w której Sikorski stwierdził, że Warszawa bardzo uważnie monitoruje sytuację w obwodzie królewieckim. Polski minister zwrócił uwagę, że Moskwa wycofała stamtąd znaczną część konwencjonalnych sił lądowych, ponieważ zakłada, że NATO jest sojuszem pokojowym i nie wykorzysta tej lokalnej słabości. Zdaniem Sikorskiego to może być błąd. Należy zintensyfikować ćwiczenia wojskowe przy granicy z Królewcem i jeśli będą one "wystarczająco agresywne", Rosja może zostać zmuszona do wycofania części wojsk z frontu w Ukrainie.

Wypowiedź ta została przyjęta owacjami podczas konferencji. Odnotował ją również Kreml.

Rosja podejmuje odpowiednie działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa tego niezwykle ważnego regionu – stwierdził Pieskow.

Najdalej posunął się Nikołaj Patruszew.

– Jeśli Polska podejmie działania militarne przeciwko Rosji, nasz kraj użyje całego arsenału sił i środków, a polska państwowość przestanie istnieć w ciągu dwóch, trzech dni – skomentował.

Doradca Putina stwierdził również, że Warszawa lekceważy potencjał rosyjskiej armii.

– Szef polskiej dyplomacji wyraźnie amatorsko ocenia siłę militarną naszego kraju, nie chcąc zrozumieć, że podczas specjalnej operacji wojskowej [inwazji na Ukrainę – red.] rosyjskie siły zbrojne w żadnym wypadku nie wykorzystują w pełni swojego potencjału.

Syndrom oblężonej twierdzy

W ciągu następnych dni nagranie wypowiedzi Sikorskiego pojawiło się niemal we wszystkich propagandowych programach w Rosji. Choć polski minister mówił o hipotetycznym konflikcie między NATO a Moskwą, rosyjska telewizja przedstawiała to jako groźby Polski, drwiąc z potencjału militarnego Warszawy w porównaniu do potęgi "drugiej armii świata".

Nie jest to pierwszy raz, kiedy rosyjscy propagandyści wyrywają słowa z kontekstu albo odwracają kota ogonem. Tym bardziej w przypadku wypowiedzi Radosława Sikorskiego. Już wcześniej, kiedy szef polskiego MSZ mówił o możliwości zestrzeliwania rakiet nad zachodnią Ukrainą, rosyjska propaganda wpadała w histerię: "Polska chce bezpośredniej wojny z Rosją".

Tym razem jednak słowa Sikorskiego nie tylko uderzyły w czuły punkt Rosji, podważając mit potęgi wojskowej. W przededniu wyborów wypowiedź ministra spadła rosyjskiej propagandzie z nieba.

W najbliższy piątek 18 września w Rosji zacznie się trzydniowe głosowanie do Dumy Państwowej. I choć będzie to kolejna imitacja "wyborów", w pełni kontrolowana przez Kreml, rosyjskie władze mierzą się z natłokiem wojennych problemów: stagnacją na froncie, kryzysem paliwowym, spowolnieniem gospodarczym i strachem ludzi przed masową mobilizacją.

Z racji niepewnych nastrojów Kreml pozbył się nawet kieszonkowej opozycji, którą przez lata tolerował. Partia "Jabłoko" została skreślona z listy wyborczej, ponieważ jako jedyna zajmowała stanowisko antywojenne.

Sama kampania wyborcza przebiega w militarnej atmosferze. Według rosyjskiej centralnej komisji wyborczej w wyborach na wszystkich szczeblach zarejestrowano prawie 1600 kandydatów, uczestników i weteranów inwazji na Ukrainę. Na listach putinowskiej Jedinoj Rossiji znalazło się 80 osób, które brały udział w wojnie.

Jeden z nich, deputowany Witalij Milonow, na pytanie dziennikarza, czy zabijał na wojnie, spokojnie odparł: "tak".

– Myślisz, że gdybym ich nie zabił, to przyszliby do nas pić herbatę? Nie, oczywiście, że nie – powiedział Milonow.

Budowanie atmosfery oblężonej twierdzy i usprawiedliwianie kontynuowania wojny stały się lejtmotywem kampanii wyborczej. Sam Władimir Putin wielokrotnie podkreślał, że "Rosja nie ma potrzeby prowadzić wojny przeciwko Sojuszowi", ale "wszystkie kraje NATO prowadzą wojnę przeciwko Rosji".

Dlatego słowa Sikorskiego z wielką zawziętością były komentowane przez kremlowskich propagandystów.

Teorie, plany, spiski

Andriej Kolesnik, członek parlamentarnej komisji ds. obrony, stwierdził, że przemówienie Sikorskiego i nawoływanie do "agresywnych ćwiczeń" w pobliżu granicy z obwodem królewieckim mają na celu "zasiać w Moskwie niepewność co do dalszych działań Sojuszu".

– Najpierw wydają takie oświadczenia, a potem oskarżają Rosję, że rzekomo chce zaatakować Polskę. Przeprowadzają agresywne ćwiczenia na wodzie i na lądzie, a potem dziwią się, że słyszą w odpowiedzi, że dla nich to się źle skończy – mówił Kolesnik.

Aleksiej Żurawlew, wiceprzewodniczący komisji ds. obrony, znany z ataków na Polskę, stwierdził, że do hipotetycznego zajęcia Warszawy "wystarczą dwie brygady armii rosyjskiej". Wyraził również opinię, że aby Sikorski zrezygnował z prób pokonania Rosji, wystarczy, by "rosyjski myśliwiec przeleciał w pobliżu polskiej przestrzeni powietrznej".

Jeszcze o krok dalej poszedł Aleksandr Koc, jeden z najbardziej popularnych w Rosji wojenkorów, czyli korespondentów wojennych, który pracuje dla tabloidu Komsomolskaja Prawda. Na podstawie słów Sikorskiego wysnuł teorię, że istnieje realny plan. Bowiem minister spraw zagranicznych ma dostęp do dokumentów ściśle tajnych, więc "Sikorski przedstawił konkretną ocenę sytuacji Warszawy i Brukseli".

– Oznacza to, że zaplanowano już tam operację wojskową przeciwko nam, obliczono niezbędne do jej przeprowadzenia siły i środki, wyznaczono terminy oraz określono cele priorytetowe i drugorzędne. Doszli też do wniosku, że poradzą sobie z nami w ciągu półtora miesiąca – uznał Koc.

Na końcu jednak propagandysta doszedł do wniosku, że jeśli Europa zaatakuje Rosję, i tak "zamieni się w wielki krater".

Z taką samą ekscytacją rosyjskie media cytowały Ewę Zajączkowską-Hernik, europosłankę Konfederacji, która skrytykowała wypowiedź Sikorskiego, proponując mu, by osobiście pojechał na front.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.