ESPN DeportesFrancia mantiene invicto de Zidane con remontada ante BélgicaESPNFollow live: Murakami's RBI single puts White Sox on the boardInquirerHighlights: Day 33 of Sara Duterte impeachment trial | Oct. 5, 2026Daily MaverickJUDICIAL APPOINTMENTS: JSC fills Supreme Court of Appeal vacancies amid pressure to reformZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-Nachrichtenstudioالشرقمن الإجابة إلى التنفيذ.. وكلاء الذكاء الاصطناعي يدخلون حياة البشرAntara NewsIndonesia tightens health surveillance over suspected plague in RussiaCBS NewsTrump says he'll start paying for ads after pushback over taxpayer fundingCBS SportsSaints vs. Falcons prediction, odds, time: Week 4 'Monday Night Football' picks from proven modelColliderAmazon's Next Major Comic Book Adaptation From 'Spider-Verse' Writer Gets "Extremely Positive" Update [Exclusive]The Hollywood Reporter‘East of Eden’ Star Mike Faist on Male Ego, Love Triangles and Still Learning from Steven Spielberg東洋経済オンライン朝ドラ「ブラッサム」渡部篤郎の《モラハラ父役》にネット紛糾も…なぜか"惹きつけられる色気"と名作になる予感 | ライフ | 東洋経済オンライン
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 5, 2026

Krzyże, znicze i wyścigi. Mieszkańcy Nowego Sącza po tragedii na alejach mówią wprost: Tu od lat jeżdżą jak na torze

Translate

- Panowie! To nie tu. On zginął 100 m wcześniej - instruuje dziennikarza stojącego przy nowosądeckich Alejach Józefa Piłsudskiego starsza kobieta. Operator kamery przyjechał tu z Krakowa, by nagrać miejsce, gdzie w sobotę (3 października) doszło do śmiertelnego potrącenia 50-letniego mężczyzny. Przy drodze znalazł znicz i bukiet świeżych kwiatów. Był przekonany, że to tu zmarł ktoś zaledwie dwa dni wcześniej.

To było "morderstwo drogowe"?

Tragedia, jaka miała miejsce w Nowym Sączu w sobotę 3 października, ponownie rozpoczęła w Polsce dyskusję o tym, czy w naszym kraju nie powinno się znowelizować kodeksu karnego tak, by obok "zwykłych wypadków drogowych" dopisać do nich pojęcie "morderstwa drogowego". Dramat z Nowego Sącza nosi wszelkie znamiona właśnie tego ostatniego.

W sobotę około godz. 16 w przechodzącego po pasach mężczyznę, który wracał ze spaceru z psem, uderzył tu rozpędzony Volkswagen. Prokuratura twierdzi, że jego kierowca jechał z ogromną prędkością. W tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 60 km/h, ale Passat w chwili uderzenia w pieszego miał na liczniku minimum 120 km/h. Jest niemal pewne, że 21-letni kierowca VW ścigał się po Alejach Piłsudskiego z BMW, za kierownicą którego siedział jego o rok młodszy kolega z tej samej wsi.

Siła, z jaką samochód uderzył w 50-latka, była tak duża, że ciało zmarłego przeleciało ponad 60 m. Na nagranym przez przypadkowego kierowcę filmie, który obiegł media społecznościowe w Polsce, widać, że zmarły, zanim uderza o ziemię, wylatuje bardzo wysoko w niebo, a jego ciało kilkukrotnie koziołkuje w powietrzu.

To już kolejna śmiertelna ofiara na Alejach Piłsudskiego

Do śmiertelnego wypadku doszło na "dzikim rondzie", jak nietypowe skrzyżowanie na nowosądeckich Alejach określa niemal każdy z moich rozmówców. Aleje Piłsudskiego, będące również drogą krajową nr 75, przecinają Nowy Sącz z północy na południe. Jezdnia jest tu szeroka, ma po dwa pasy ruchu w każdą stronę. W środku jest szeroki pas zieleni, a zakręty są wygodnie wyprofilowane. Kierowcy lubią tu "przycisnąć gaz do dechy", choć cała trasa ma ograniczenia do maksymalnie 70 km/h. Niemalże pośrodku trasy jest skrzyżowanie z ul. 1 Brygady. Ma kształt ronda, ale nie ma na nim takich jak na rondzie zasad. Ktoś na nie wjeżdżający ma bowiem pierwszeństwo przed osobami próbującymi włączyć się do ruchu. Po zachodniej stronie ronda jest osiedle Browarna, po wschodniej zarośnięte krzakami błonia nad rzeką Kamienicą. Mieszkańcy Nowego Sącza przychodzą tu m.in. na spacer z psami.

- Właśnie z takiego spaceru musiał wracać ten zabity człowiek - mówi pani Jola. Mieszkankę Nowego Sącza spotykam, gdy sama idzie z psem po zachodniej stronie Alej. - Normalnie sama chodziłam nad rzekę, by mój Maks tam się wybiegał, ale teraz tam nie pójdę. Mam traumę, że i we mnie ktoś wjedzie. To jest wielki dramat, co tu się stało. Olbrzymia tragedia dla rodziny tego 50-latka. Nie wiem, kim był, ale prawdopodobnie mogłam go znać z widzenia. Musiał gdzieś tu w pobliżu mieszkać, skoro chodził z psem nad Kamienicę - dodaje.

Kolejny z naszych rozmówców - Kamil - w okolicach miejsca, gdzie w sobotę doszło do wypadku, czeka na autobus na przystanku. - To głupio zabrzmi, ale... ta tragedia to była tylko kwestia czasu. W przyszłości dojdzie tu też do kolejnych podobnych wypadków - zapowiada mężczyzna.

Pokazuje ręką, że około 300 m dalej, w stronę Krynicy, przy Alejach stoją dwa krzyże. – Tam były dwa śmiertelne wypadki przed laty. W drugą stronę (tam, gdzie stał kamerzysta) też pewna kobieta co jakiś czas przynosi kwiaty i zapala znicz. Tam kilka lat temu zabito jej syna - mówi Kamil. - Jak dobrze liczę, to w okolicach tego "dzikiego ronda" kierowcy zabili przynajmniej czterech pieszych. Ale było ich pewnie więcej. Tu się musi coś zmienić, jakoś tę drogę trzeba przebudować, bo inaczej dalej będzie traktowana jako autostrada, gdzie się "zapi*****a! - mówi.

  • To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna
  • To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna
  • To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna
  • To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna
  • To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna
[1/5] To na tym przejściu zginął w sobotę 50-letni mężczyzna Źródło zdjęć: © Materiały WP | Tomasz Mateusiak

Mieszkanka: tu faktycznie odbywają się wyścigi

Także inne osoby, których spotykam przy przejściu, przyznają, że to bardzo niebezpieczne miejsce. Samochody tu pędzą, o czym wie policja. Patrol drogówki ma często ustawiać się przy "dzikim rondzie" właśnie przy pasie, którym jechał w sobotę kierowca Volkswagena Passata. Na pasie ruchu prowadzącym w przeciwnym kierunku 150 m przed feralnym przejściem stoi fotoradar. Urządzenie robi jednak zdjęcia tylko kierowcom jadącym w stronę południową. Dlatego kierowca Passata w sobotę nie zwalniał w tym miejscu. Wiedział, że mandat z fotoradaru mu nie grozi.

- Mieszkam tu obok i z całą stanowczością mogę powiedzieć, że tu się kierowcy ścigają. Zwłaszcza w weekend wieczorami - mówi Maria, mieszkanka osiedla domków przy ul. Browarnej. - Latem, zimą... Po zmroku słychać tu taki ryk silników i pisk opon, że strach. Coś z tym trzeba wreszcie zrobić. Strasznie współczuję rodzinie tego zmarłego pana. Współczuję też rodzicom tego chłopaka, który spowodował ten wypadek. Zniszczył życie sobie i obu rodzinom - dodaje.

Jak mówi pani Maria, na nowosądeckich Alejach czas wprowadzić radykalne kroki. - Moim zdaniem tu powinny być nie jeden, a przynajmniej cztery fotoradary lub trzeba założyć tu do 300 m progi zwalniające. Przecież to nie jest żadna autostrada, tylko śródmiejska ulica. Tu ludzie nie muszą pędzić, a pędzą! Jeśli nic z tym nie zrobimy, to kolejne ofiary tej drogi są tylko kwestią czasu - mówi.

Nie wiadomo, gdzie jest pies zmarłego

Kobieta zastanawia się też, co stało się z psem zmarłego w sobotę 50-latka. - Piesek przeżył uderzenie, ale tak się przeląkł, że gdzieś uciekł. Rodzina zmarłego szukała go później - mówi nasza rozmówczyni.

- Pies faktycznie po wypadku uciekł spłoszony - mówi w rozmowie z WP nadkomisarz Justyna Basiaga, rzecznik KMP w Nowym Sączu. - Nie mam wiedzy, czy wrócił do domu - dodaje.
View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.