The Jerusalem PostTrump's push for Israel-Saudi relations faces obstacles amid elections, Houthi attacks - analysisRTP DesportoKvaratskhelia com baixa prolongada no PSGPunchAnambra Archbishop donates relief items to inmatesDaily MaverickTIME TO REFOCUS: SA’s URC teams face northern examination as club season ramps upInquirer EntertainmentChristina Applegate says she was misdiagnosed with multiple sclerosisBollywood HungamaWere Salman Khan, Aamir Khan and Akshay Kumar on the target list? Police official CLARIFIES after Tiger Shroff firing incidentInquirer4 arrested over alleged illegal petroleum trading in PayatasZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFBusiness AMHSBC-topman: Straat van Hormuz kan binnen vijf jaar strategisch belang verliezenComplete SportsUCL: Ancelotti Challenges Lille To Silence OsimhenThe South AfricanKaizer Chiefs call on Amakhosi Faithful to help overturn CAF deficitWirtualna PolskaNapadł na sklep w masce karnawałowej. Usłyszał wyrok
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 21, 2026

To nie koniec plądrowania Francji. W najbliższych tygodniach będzie gorąco

Translate

- Nie mam gdzie zrobić podstawowych zakupów - ciężko westchnął znajomy z paryskiego Sciences Po. Dokoła kamienicy, w której mieszka - krajobraz po bitwie. Wszystkie sklepy spożywcze wypatroszono. Spalono samochody i rowery elektryczne. Nie ocalał żaden przystanek autobusowy. Naukowiec mieszka przy placu Republiki.

Trwają podsumowania. Lizanie ran. I przygotowania do następnej fali demonstracji w sobotę, 24 października. Po niej zapowiada się ciąg dalszy 31 października oraz 5 listopada. Krótko mówiąc, dla niektórych wydarzenia ubiegłego weekendu to dopiero początek. Po drugiej stronie "barykady" trwają przygotowania.

A jest do czego. Ostatecznie MSW oświadczyło, że tylko poza regionem paryskim w wydarzeniach wzięło udział 550 tys. osób. To ewidentnie przekroczyło szacunki. Siły policyjne były niewystarczające. Co się działo w stolicy, widzieli chyba wszyscy.

Trzeba mieć jednak świadomość, że w wielu miejscach państwo francuskie utraciło kontrolę nad całymi ulicami. Tam właśnie plądrowano sklepy, systematycznie, jeden po drugim. Pod hasłami walki z wielkimi korporacjami często niszczono sklepy bynajmniej niezamożnych ludzi. Kto zna rynek pracy Paryża, ten wie, że konsekwencje wandalizmu na pewno dotkną także harujących w centrum imigrantów.

Francja. Gadu-gadu z ekranu

Prezydent Emmanuel Macron, któremu zostało sześć miesięcy w Pałacu Elizejskim, w telewizji zabrał głos, żeby… nic istotnego nie powiedzieć. Do wściekłości doprowadził tym skądinąd rekordową liczbę widzów. Premier arcysłabego politycznie rządu, Sébastien Lecornu, oznajmił, że na razie nie wprowadza się stanu wyjątkowego. Owszem, może go wprowadzić, "jeśli będzie to użyteczne".

Na razie jednak uznano lokalne i częściowe godziny policyjne za instrument bardziej adekwatny. To także raczej pusty PR. W budżecie nie ma pieniędzy. Koszt obsługi długu publicznego rośnie. Parlament rozproszkowany tak, że nie sposób przeprowadzić żadnej istotnej reformy.

Wszystko zatem znajduje się w osobliwym zawieszeniu, a jednocześnie ekstrema rosną. Powszechnie uznaje się, że politycznie za zamieszki i złodziejstwo odpowiada lider skrajnej lewicy, Jean-Luc Mélenchon. On chętnie produkuje dwuznaczne wypowiedzi. Niby nawołuje do opamiętania, ale bez krytykowania przemocy. Chętnie dolewa oliwy do ognia, którym podpala się ratusze, jak w Limoges.

Zrzucanie odpowiedzialności na jednego polityka jest zbyt prostym - jeśli nie prostackim - wyjaśnieniem. Owszem, LFI to partia nieumiarkowana, w której ciepło mówi się o rewolucyjnej przemocy, Lwie Trockim oraz Hugo Chávezie.

Jednak nie można powiedzieć, że to jedna partia wyprowadziła setki tysięcy ludzi na ulice w całym kraju. Co więcej, zorganizowane grupy złodziei i innych przestępców raczej mają w nosie, kto rządzi i jaka impreza jest pretekstem. Chętnie skorzystają z nadarzającej się okazji do rabunku i zadymy. Warto może pamiętać, że niedawne rozróby o podobnym charakterze odbyły się przy okazji meczów piłkarskich Ligi Mistrzów.

Co więcej, w ostatnich latach owe grupy "porywały" pokojowe demonstracje związkom zawodowym, nawet komunistycznym. Na przykład 1 maja wdzierały się na czoło protestu. Przejmowały go i atakowały policję, chociaż z tyłu szły często rodziny z dziećmi, zespoły muzyczne itd.

Wszystko kończy się kłębami gazu łzawiącego, wybijaniem szyb oraz fruwającą kostką brukową. Ten wandalizm powtarza się do znudzenia. W zasadzie od lat niepodobna zorganizować pokojowej demonstracji.

Francja i kultura protestu

Na całym świecie - także w Polsce - słychać było mnóstwo głosów pełnych złych życzeń pod adresem Francji. Spodem płynęły jakieś resentymenty. Sprowadzano wszystko do napływu imigrantów czy kary za francuską pychę. Żadna to analiza sytuacji. Co jak co, ale nad Sekwaną kultura krwawego protestu sięga setek lat wstecz.

Przemoc polityczna zawsze znajdowała usprawiedliwienie na obrzeżach skrajnej prawicy, jak i lewicy. Hasło "Własność to kradzież", jak by nie było, rzucił francuski myśliciel. Krwawe konsekwencje takiego myślenia zbierano później na całym świecie, choćby w Kambodży.

Właśnie dlatego owo rozpętanie samozadowolenia z czyjegoś nieszczęścia budzi niesmak. Ba, ludzka przemoc rozchodzi się jak kręgi po wodzie. Oddziałuje na Polaków przemoc rozpętana przez Putina. Podobnie rzecz się będzie miała z przemocą, która wedrze się do dużych miast. Póki co żyjemy jak gdyby "w innym świecie", ale przecież nie na innej planecie i nie na innym kontynencie. Inspiracje do radykalnych działań oddziałują na ludzkie głowy globalnie.

Dlatego wolę podkreślić, że raniono blisko 1000 policjantów. Zrujnowano życie wielu ludziom. Patrzyłem na te płonące samochody, systematycznie grabione mienie, ulice, po raz kolejny zresztą. I w szerszym planie łupienie Paryża przywodziło na myśl zdobywanie przez barbarzyńców Rzymu w 410 roku naszej ery. Na szczęście: toutes proportions gardées. Francuskiej kulturze protestu bowiem - mimo wszystko - zawdzięczamy coś niezwykłego. W spektakularnych zamieszkach w weekend nie zginął NIKT.

Nawrocki uderza w Giertycha. "To dyshonor, jest trollem"INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.