InquirerMindanao advocates reject mining as ‘solution’ to climate crisisPunchPolice arrest 50-year-old pastor over defilement of two minors in BayelsaESPNTransfer rumors, news: Dortmund's Nmecha among Liverpool's midfield targetsThe Jerusalem PostKnife attacker killed outside Israel's embassy to Serbia after guard attacked, Serbian police sayCNN TürkTrakya'nın turizm potansiyeli Balkanlardan gelen tur operatörlerine tanıtıldıInquirer EntertainmentAnother Laguna lass clinches Miss FIT Philippines titleZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioUOLMedo de prisão leva Flávio Bolsonaro aos Estados Unidos e irrita aliadosХабрПочему скорость написания кода не то же самое, что скорость разработкиSouth China Morning PostDeliver accountability for Tai Po fire tragedy or admit system is brokenDaily MailThis Country star Daisy May Cooper's incredible weight loss transformation: Actress shed 10st by following brutal Keto diet, ditching booze and kicking her 'miserable food addiction'VanguardBUA Cement donates ₦12m to families of eight Sokoto crash victims
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 28, 2026

Natasza Geldon o Nawrockim. "Moglibyśmy sobie spojrzeć w oczy"

Translate
Rozprawa w procesie Karola Nawrockiego przeciw Onetowi

Świadek o Grand Hotelu: byłam zszokowana

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański

Chciałabym, aby prawda była znana powszechnie - powiedziała Natasza Geldon, była pracowniczka ochrony sopockiego Grand Hotelu, która zeznawała w sprawie Karol Nawrocki kontra Onet. W rozmowie z dziennikarką portalu opowiedziała o swojej dawnej znajomości z Nawrockim oraz powodach, dla których zdecydowała się zabrać głos i ujawnić swoją tożsamość.

Natasza Geldon pracowała przed laty w ochronie sopockiego Grand Hotelu. Jak wspominała w rozmowie z Magdaleną Rigamonti, zatrudniła się tam sezonowo, chcąc dorobić podczas wakacji przed rozpoczęciem studiów na Uniwersytecie Gdańskim. W tej samej agencji ochrony pracował wówczas Karol Nawrocki, który studiował historię. Pytana, czy się zakolegowali, odparła: - W pracy? Tak. Mam wrażenie, wciąż po latach, że myśmy się całkiem dobrze trzymali.

Kobieta opowiadała, że zespół był niewielki, a pracownicy, ze względu na zmianowy charakter pracy, często się spotykali. Jak oceniła, panowała między nimi dobra atmosfera. - Miałam takie wrażenie, że jestem ich maskotką drużyny, taką lubianą młodszą koleżanką z pracy - wspominała.

Zapytana, czy Nawrocki był lubianym kolegą, odpowiedziała: - Wydaje mi się, że tak.

Geldon: to był dla mnie szok i niedowierzanie

W trakcie rozmowy Geldon wróciła do sytuacji, którą opisała wcześniej dziennikarzom Onetu i o której zeznawała w procesie dotyczącym publikacji portalu.

Według jej relacji, gdy pełniła dyżur przy hotelowej recepcji, zobaczyła Nawrockiego wchodzącego do budynku w towarzystwie kobiety i mężczyzny. Cała trójka miała następnie pojechać windą na piętra, na których znajdowały się pokoje gościnne. Powiedziała, że ta sytuacja ją "zdziwiła". - W ramach naszych kompetencji nie leżało odprowadzanie gości do windy, tym bardziej jechanie z nimi gdzieś na jakieś piętra - zastrzegła. - Dla mnie to było mega podejrzane, bo nigdy tak nie robiliśmy - mówiła.

Dalej wspomniała, że gdy Nawrocki wrócił w okolice recepcji, zapytała go o tę sytuację. - Karol tylko odpowiedział, że można sobie dorobić, wprowadzając dziewczyny do gości i jeśli miałabym ochotę, to też mogę się przyłączyć, bo można na boku zarobić - opisała.

Geldon odnosząc się w rozmowie z Onetem do tej sytuacji zapewniła, że odmówiła. Podkreśliła, że propozycja była sprzeczna z jej moralnością i zasadami. - Byłam bardzo kategoryczna, że "chyba oszalałeś", "Karol, co ty gadasz". Karol zareagował normalnie, nie pamiętam, żebyśmy tam uskuteczniali jakąś scenę - wspomniała.

Zobaczyła Nawrockiego jako kandydata na prezydenta. "Parsknęłam"

Geldon opowiedziała w Onecie również o swojej reakcji, kiedy po latach zobaczyła dawnego kolegę z pracy w telewizji jako kandydata na prezydenta. - To znowu był dla mnie kolejny szok, kolejne niedowierzanie i bardzo taka absurdalna sytuacja - przyznała.

- Pamiętam, że parsknęłam wręcz w stronę telewizora i mówię: nie do wiary, że to jest ten Karol, z którym ja kiedyś pracowałam w Grand Hotelu, byliśmy razem w agencji, która zajmowała się ochroną Grandu. Pamiętam go tak, jak go pamiętam, zrobił to, co zrobił, a dzisiaj jest kandydatem na prezydenta - mówiła. - Pomyślałam sobie: o kurczę, na jakim świecie my żyjemy - dodała.

Dlaczego zdecydowała się opowiedzieć swoją historię?

Kobieta wyjaśniła, że do rozmowy z dziennikarzami doszło po tym, jak skontaktował się z nią Andrzej Stankiewicz. Gdy w korespondencji wspomniał o Grand Hotelu, domyśliła się, jakich wydarzeń będzie dotyczyć rozmowa.

Jak przyznała, uznała wtedy, że powinna opowiedzieć o swoich doświadczeniach. Dopytywana, czym kierowała się przy podejmowaniu decyzji i o co jej najmocniej w tej sprawie chodzi, odparła: - O sprawiedliwość, o przyzwoitość przede wszystkim, o bycie dobrym człowiekiem, zwłaszcza jeśli się chce sprawować tak wysoko postawiony urząd.

Geldon została również zapytana o obawy związane z publicznym ujawnieniem swojej tożsamości. - Nie chcę popadać w jakąś paranoję. Oczywiście jest troszeczkę strach - przyznała. Jak dodała, spodziewa się fali negatywnych komentarzy, prób podważania jej wypowiedzi i nieprzyjemnych prób kontaktów ze strony innych osób. - Liczę się z tym - podkreśliła.

Natasza Geldon w siedzibie Sądu Okręgowego w Warszawie

Natasza Geldon w siedzibie Sądu Okręgowego w Warszawie

Źródło zdjęcia: Leszek Szymański/PAP

W rozmowie padło również pytanie o ewentualne spotkanie Geldon z Karolem Nawrockim. - Nie miałabym z tym problemu. Myślę, że moglibyśmy sobie spojrzeć w oczy - odpowiedziała.

Zapytana, czy byłaby w stanie przypomnieć mu wydarzenia sprzed lat, stwierdziła krótko: - Myślę, że już mu przypomniałam.

Geldon odniosła się także do możliwości pojawienia się prezydenta na kolejnej rozprawie. Zastrzegła, że nie chce przewidywać jego decyzji, ponieważ przez dwie dekady ludzie mogą się znacząco zmienić. - Chciałabym wierzyć i chciałabym myśleć, że się stawi - powiedziała.

Pytana dalej o to, co oznaczałaby dla niej sprawiedliwość w toczącym się procesie, Geldon wskazała przede wszystkim na publiczne wyjaśnienie wydarzeń, o których opowiedziała. - Po tylu latach sprawiedliwość musi przybrać tylko jedną jedyną postać, czyli faktycznie tego, że ta prawda i to, co się działo, będzie powiedziane na głos - podsumowała.

- Chciałabym, aby po prostu prawda była znana powszechnie. Nieukrywana, niezakopana pod dywan, tylko znana - podkreśliła.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.