Piotr Moczulski jest już w Polsce. "Trzymamy kciuki"
Powrót Piotra Moczulskiego do Polski. Do Filipin leci rządowy samolot
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Władysław Kosiniak-Kamysz/X
O wysłaniu wojskowej misji na Filipiny w celu sprowadzenia Piotra Moczulskiego do kraju MON informował w poniedziałek. W środę szef resortu Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że poszkodowany polski turysta wrócił już do Polski.
"Pan Piotr Moczulski jest już w Polsce. Teraz w drodze do szpitala w Białymstoku. Trzymamy kciuki Panie Piotrze!" - napisał na X.
Do transportu wykorzystany został rządowy samolot Gulfstream, na co dzień służący do transportu najważniejszych osób w państwie. Na lotnisku czekała na niego karetka wysłana przez Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku.
Pan Piotr Moczulski jest już w Polsce. Teraz w drodze do szpitala w Białymstoku. Trzymamy kciuki Panie Piotrze! pic.twitter.com/xG7fPUqsuZ
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) September 30, 2026
Szef MON: możemy ratować Polaków z dowolnego miejsca na świecie
- Wojsko Polskie jest od tego, żeby bronić, ale też dbać o każdego z naszych obywateli - mówił Kosiniak-Kamysz pytany o tę sprawę na wcześniejszej konferencji prasowej. Jak podkreślał, wojskowy samolot ewakuacyjny i zespół medyczny mogą zostać wysłane po polskiego obywatela w dowolne miejsce na świecie, gdy sytuacja jest kryzysowa i nie ma innej możliwości transportu pacjenta do kraju. - Dbamy o wszystkich, niezależnie na jakim krańcu świata się znajdą, w jak trudnej sytuacji. Wojsko Polskie jest zawsze gotowe do pomocy - zapewnił.
Kim jest Piotr Moczulski?
Piotr Moczulski ponad dwa lata temu poleciał na wakacje objazdowe po Azji. W czasie podróży skuterem na Filipinach uległ poważnemu wypadkowi, który wymagał pilnej hospitalizacji. W wyniku zdarzenia doznał między innymi dużego obrzęku mózgu.
Rodzina próbowała zorganizować powrót mężczyzny do Polski, jednak - jak informowano na stronie zbiórki na siepomaga.pl - problemem były rosnące koszty leczenia i transportu, jak i odmowa komercyjnych linii lotniczych (z uwagi na poważny stan mężczyzny).
Piotr Moczulski
Źródło zdjęcia: siepomaga.pl
O przełomie w tej sprawie poinformował 25 września na stronie zbiórki Tomasz Moczulski, brat Piotra. "To już pewne, mamy oficjalną zgodę. W najbliższych dniach, dzięki zaangażowaniu i pomocy Ministerstwa Obrony Narodowej, zostanie zorganizowany specjalny transport medyczny Piotrka do Polski. Zaraz po wylądowaniu, wyspecjalizowana karetka przewiezie Piotra prosto do szpitala, gdzie trafi pod opiekę polskich lekarzy i specjalistów" - przekazał.
Wyznał też, że rodzina czuje ogromną ulgę i wzruszenie. "Po 2,5 roku niepewności, strachu i walki z czasem, Piotrek będzie wreszcie blisko nas, w swojej ojczyźnie" - napisał.
Organizacja transportu z Filipin. MON o szczegółach
Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało tvn24.pl, że oficjalna prośba w sprawie transportu mężczyzny z Filipin wpłynęła do resortu w czerwcu tego roku. "Od tego momentu resort pozostawał w kontakcie z rodziną pacjenta. Warto podkreślić, że przeprowadzenie lotniczego transportu medycznego przez Siły Zbrojne RP może być brane pod uwagę wyłącznie w ostateczności - w sytuacji, gdy takiego przedsięwzięcia nie jest w stanie podjąć powołany do tego celu Zespół Pomocy Humanitarno-Medycznej (ZPHM)" - przekazano.
Jak zaznacza ministerstwo, aby uruchomienie procedur wojskowych było możliwe, w pierwszej kolejności musiały zostać spełnione kwestie formalno-prawne. "Ostateczne rozstrzygnięcie sposobu przeprowadzenia ewakuacji oraz wyznaczenie terminu mogło nastąpić dopiero po sfinalizowaniu tych wymogów przez rodzinę pana Piotra" - poinformowano.
Resort informuje, że w tej sprawie pozostawał w ścisłym kontakcie z Ministerstwem Zdrowia, Ministerstwem Spraw Zagranicznych oraz Urzędem Miasta Białystok.
"Po dopełnieniu wszystkich procedur prawno-organizacyjnych i przedstawieniu notatki służbowej Wicepremierowi, Ministrowi Obrony Narodowej, podjął on decyzję o podjęciu transportu medycznego" - przekazał MON.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.