Polityka Trumpa przebudzi Europę? "To nauczka dla nas"

Wojna w Ukrainie obnażyła słabości europejskich państw, które przez lata korzystały z tzw. dywidendy pokoju i nie inwestowały wystarczająco w obronność? Obecna presja Donalda Trumpa na Kijów ukazuje słabości Europy. Anna Dyner przyznała w programie Teraz WP, że wsparcie Waszyngtonu pozostaje kluczowe, gdy kraje UE nie mają wystarczających zdolności.
Przyszłość amerykańskiego wsparcia pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na sytuację Ukrainy. Jak zwróciła uwagę Anna Dyner, wiele będzie zależało od postawy pozostałych państw, w tym europejskich sojuszników Kijowa. Problem w tym, że nawet jeśli Europa będzie chciała przejąć część zadań realizowanych dotychczas przez USA, niekoniecznie będzie w stanie zrobić to szybko.
- Bardzo dużo będzie zależało od tego, jak się zachowują inne państwa, w tym państwa europejskie, na ile one szybko byłyby w stanie, a nie zawsze niestety będą w stanie zastąpić te zdolności amerykańskie - przyznała Anna Dyner.
Analityczka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwróciła również uwagę na polityczne cele Donalda Trumpa. Jej zdaniem prezydent USA może dążyć do tego, by przed końcem swojej kadencji ogłosić sukces i przedstawić zakończenie wojny jako efekt własnych działań. Nie oznacza to, że warunki ewentualnego porozumienia będą korzystne dla Kijowa.
- Nie znaczy, że ta presja na Ukrainę nie będzie rosnąć w ciągu najbliższych miesięcy. Sądzę, że naprawdę Donald Trump do końca tej kadencji chciałby powiedzieć, że jednak on zakończył tę wojnę - tłumaczyła ekspertka.
Ze słów Dyner wynika, że w obliczu polityki prowadzonej przez Waszyngton, same deklaracje państw UE nie wystarczą, jeśli nie będą jej towarzyszyć konkretne czyny, jak i możliwości militarne.
Wojna w Ukrainie pokazała, jak duże znaczenie mają zdolności wojskowe, produkcja uzbrojenia i odpowiednio przygotowane zaplecze obronne. Według Dyner europejskie państwa przez lata nie traktowały tych kwestii z należytą uwagą.
- To jest dość bolesny dla nas wszystkich problem, dlatego, że wojna w Ukrainie obnażyła nasze słabości, bo nie ma co się oszukiwać, że wszyscy w Europie żyliśmy dywidendą pokoju, m.in. nie inwestowaliśmy w zbrojenia, nie inwestowaliśmy w zdolności, które teraz dla Ukrainy są kluczowe i po prostu my zwyczajnie takiego uzbrojenia nie mamy - przyznała.
Zdaniem Dyner uzupełnienie braków wymaga czasu, pieniędzy oraz rozwoju zdolności, których nie da się zbudować z dnia na dzień. Stawką jest nie tylko możliwość udzielania Ukrainie skutecznej pomocy, ale też zdolność Europy do samodzielnego reagowania na zagrożenia ze strony Rosji.
- Jest to nauczka dla nas, trochę te lekcje jako Europejczycy odrabiamy. Mam nadzieję, że wystarczy nam czasu, żeby je odrobić na tyle, żebyśmy te zdolności mieli i w końcu też byli w stanie wspierać Ukrainę w tym, czym trzeba - podsumowała Dyner.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.