Partia Władimira Putina wygrała "wybory"
Duma Państwowa Rosji (materiał archiwalny)
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Maksym Szypenkow/PAP/EPA
Według częściowych wyników partia władzy Jedna Rosja otrzymała 57,54 procent głosów w krytykowanych przez ekspertów i zachodnich polityków wyborach do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu - poinformowała w niedzielę Centralna Komisja Wyborcza (CKW).
Według badań exit poll państwowego ośrodka WCIOM i instytutu INSOMAR, do Dumy wejdą również lojalne wobec Kremla ugrupowania: Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej (KPRF), Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji (LDPR), Sprawiedliwa Rosja i Nowi Ludzie.
Jak podała CKW, frekwencja o godzinie 20.55 (czasu moskiewskiego) wyniosła 56,66 procent. Tylko w pierwszych dwóch dniach wyborów zagłosowało ponad 44 procent wyborców, a większość głosów (29 procent wyborców) oddano w piątek, który był dniem roboczym.
W Moskwie doszło w niedzielę do awarii elektronicznego systemu spisu wyborców, co tymczasowo uniemożliwiło wydawanie papierowych kart do głosowania. W sobotę z kolei władze informowały o licznych atakach na systemy wyborcze i linie komunikacyjne. Zapewniły jednak, że sytuacja jest pod kontrolą.
Tak zwane wybory. Bez opozycji
Wybory do Dumy - pierwsze od agresji Rosji na Ukrainę na pełną skalę w lutym 2022 roku - trwały od piątku. Władze nie dopuściły do udziału w nich partii opozycyjnych, w tym sprzeciwiającej się wojnie partii Jabłoko. Głosowanie było krytykowane przez ekspertów i polityków zachodnich jako niedemokratyczne.
W połowie sierpnia rosyjski Sąd Najwyższy odrzucił apelację złożoną przez partię Jabłoko w sprawie zakazania jej udziału w wyborach. Według sondaży miała ona szansę na przekroczenie 5-procentowego progu wyborczego.
Lider Jabłoka Nikołaj Rybakow demonstracyjnie unieważnił swoją kartę do głosowania, wpisując na niej nazwę swojej partii oraz hasło "Za pokojem". Wcześniej wzywał on do oddawania nieważnych głosów, z wyjątkiem okręgów jednomandatowych, gdzie startowali kandydaci Jabłoka.
Przebywający na emigracji rosyjscy działacze opozycyjni Julia Nawalna i Maksim Kac zaapelowali jeszcze przed początkiem wyborów, aby oddawać głosy na dowolną listę partyjną przeciwko Jednej Rosji. W okręgach jednomandatowych wyborcy byli przez nich zachęcani do głosowania na najsilniejszego kandydata, którego "wysoki wynik byłby nieprzyjemny dla Kremla i Jednej Rosji".
Wybory do Dumy Państwowej w Rosji (20 września 2026 roku)
Źródło zdjęcia: Maksym Szypenkow/PAP/EPA
Zwycięzca mógł być jeden
Duma Państwowa ma 450 członków. 225 jest wybieranych z ogólnokrajowych list wyborczych, w sposób proporcjonalny. Próg wyborczy wynosi 5 procent. Pozostałe 225 mandatów jest do zdobycia w jednomandatowych okręgach, gdzie wygrywa kandydat z największą liczbą głosów.
Taki system sprawia, że partia ciesząca się największą popularnością z łatwością zdobywa co najmniej 75 procent wszystkich mandatów, gdyż jej kandydaci biorą wszystkie lub niemal wszystkie mandaty z okręgów jednomandatowych. W poprzednich wyborach - w 2021 roku - Jedna Rosja uzyskała 49,82 procent głosów, ale 343 mandaty (76 procent wszystkich miejsc).
Na czele Jednej Rosji stoi Dmitrij Miedwiediew, były prezydent i były premier Rosji. Kiedy sprawował on najwyższy urząd w państwie, w latach 2008-2012, Władimir Putin był premierem i kierował partią, choć formalnie nie był jej członkiem.
Wybory w trakcie wojny
Ukraina przeprowadziła w niedzielę największy atak dronowy na obwód moskiewski, w wyniku którego zginęły trzy osoby. Trafiona została również stołeczna rafineria, jeden z największych tego typu zakładów w Rosji. Mer Moskwy Siergiej Sobianin napisał w Telegramie o "bezprecedensowym ataku" w celu zakłócenia wyborów. Ponadto w wyniku ataku dronem w kontrolowanej przez Rosję części obwodu chersońskiego na Ukrainie zginęły dwie osoby, w tym urzędnik wyborczy.
Kreml traktował wybory do Dumy jako manifestację poparcia dla żołnierzy walczących na wojnie przeciwko Ukrainie. Na listach Jednej Rosji i partii lojalnych wobec władz znalazło się wielu żołnierzy, którzy walczyli przeciwko Ukrainie. Wzywając w środę do udziału w głosowaniu prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że oddanie głosu pomoże zapewnić zwycięstwo i będzie demonstracją odporności narodowej w obliczu zewnętrznej presji.
Organizację głosowania na okupowanych terytoriach Ukrainy skrytykowało ukraińskie MSZ. "Żadne 'głosowanie' organizowane przez Rosję pod lufami karabinów nie zmienia uznanego międzynarodowo statusu tych terytoriów" - przypomniał w piątkowym oświadczeniu ukraiński resort.
W niedzielę również polskie MSZ stanowczo potępiło przeprowadzenie przez Rosję wyborów na okupowanych terytoriach Ukrainy, a także w Naddniestrzu, Osetii Południowej i Abchazji. Według resortu pseudo-wybory organizowane przez rosyjskiego okupanta nie wywołują skutków prawnych.
Jak informował ukraiński wywiad wojskowy (HUR), po wyborach do Dumy władze rosyjskie planują przeprowadzić mobilizację. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał pod koniec sierpnia, powołując się na HUR, że Rosja chce w powszechnej mobilizacji wcielić do armii kilkaset tysięcy ludzi do końca roku i w kolejnej fali w 2027 roku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.