"Polski rząd ma powody do alarmu". Niemiecki dziennik ostrzega
- W weekend rosyjskie drony zaatakowały stację Jagodzin, gdzie znajdował się pociąg jadący z Kijowa do Warszawy.
- Krótko przed uderzeniem w pobliżu przebywali m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson oraz były dyrektor CIA David Petraeus.
- Według "FAZ" uderzenie nie było przypadkiem, a Rosja ma coraz mniej zahamowań przed atakami tuż przy granicy z Polską.
Niemiecki publicysta Reinhard Veser na łamach "FAZ" ocenia, że weekendowy atak dronów na ukraiński pociąg nie był dziełem przypadku. Zwraca uwagę na bezpośrednią bliskość granicy oraz obecność w sąsiedztwie składu z zachodnimi dyplomatami. Jak zauważa autor, celem takich działań ma być zniechęcenie zachodnich decydentów do kontaktów z Ukrainą i podkopanie ciągłego wsparcia dla Kijowa.
Ukraińskie koleje Ukrzaliznycia przekazały na Facebooku, że krótko przed uderzeniem rosyjskich dronów na stacji granicznej Jagodzin znajdował się pociąg dyplomatyczny. Podróżowali nim doradcy do spraw bezpieczeństwa kilku państw Unii Europejskiej oraz byli europejscy przywódcy, w tym były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. W innym pociągu, który w chwili ataku przebywał na stacji, znajdował się z kolei David Petraeus, dyrektor CIA w latach 2011-2012.
Gazeta przypomina, że zaledwie dwa tygodnie temu były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wprost groził europejskim politykom atakami na pociągi, którymi jeżdżą do Kijowa. Veser uważa, że ewentualne ograniczenie wizyt zachodnich delegacji ze względów bezpieczeństwa byłoby dla Ukrainy "potężnym ciosem".
Coraz bliżej granicy NATO
"Polski rząd ma powody do alarmu" - twierdzi "FAZ". Autor zastanawia się w konkluzji, jak zareagowałoby NATO, gdyby w podobnym ataku uszkodzona została infrastruktura graniczna państwa członkowskiego lub ranni czy zabici zostaliby polscy pogranicznicy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.