Melania Trump z prezentem od wysłannika Putina. "Napisałam osobiste listy"
W czwartek w sali wschodniej Białego Domu Melania Trump spotkała się z delegacjami z Rosji i Ukrainy. Pierwsza dama Stanów Zjednoczonych podziękowała przywódcom tych państw za doprowadzenie do tymczasowego rozejmu w oblężonych Ołeszkach.
Jednym z przedstawicieli władz biorących udział w wydarzeniu był specjalny wysłannik Władimira Putina, Kirył Dmitrijew. Stronę ukraińską reprezentował rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec wraz z szefem frakcji parlamentarnej partii rządzącej Dawyd Arachamija.
USA. Melania Trump spotkała się z delegacjami Rosji i Ukrainy. Wśród gości Kirył Dmitrijew
Obie delegacje wręczyły pierwszej damie prezenty w podziękowaniach za wysiłki na rzecz zawieszenia broni. Dmitrijew złożył na jej ręce rysunek autorstwa 11-letniej Lidiji, która po ewakuacji z Ołeszek "wybrała życie z rodziną w Rosji". Przedstawiciele Ukrainy wyrazili żonie prezydenta USA wdzięczność poprzez wręczenie jej państwowej nagrody "za waleczne serce, za ratowanie naszego narodu i za powrót ukraińskich dzieci".
ZOBACZ: Koniec rozejmu. Moskwa odrzuciła propozycję Kijowa
W odpowiedzi Trump przekazała delegacjom dwa listy zaadresowane do przywódców Ukrainy i Rosji. - W tej historycznej chwili napisałam osobiste listy do prezydenta Putina i prezydenta Zełenskiego - powiedziała pierwsza dama, podkreślając, że bez nich zawieszenie broni w Ołeszkach nie byłoby możliwe.
Żona amerykańskiego przywódcy oznajmiła również, że "była zaangażowana w każdy etap planowania" tymczasowego zawieszenia broni.
Ceremonia w Białym Domu po ewakuacji Ołeszek. Melania Trump: Byłam zaangażowana w każdy etap
23 października Biały Dom poinformował, że Rosja i Ukraina zgodziły się tymczasowo wstrzymać walki w Ołeszkach, by umożliwić dostarczenie tam pomocy humanitarnej i przygotować ewakuację ludności cywilnej. Zawieszenie broni trwało od 27 października do 1 listopada.
ZOBACZ: Biały Dom ogłasza. Melania Trump miała zapewnić zawieszenie broni w Oleszkach
Ołeszki leżą około 4 km od Chersonia na lewym, okupowanym przez Rosję brzegu Dniepru. Drogi dojazdowe do miasta były zaminowane i stale operowały tam rosyjskie drony, praktycznie uniemożliwiając mieszkańcom opuszczenie tych terenów.
Władze w Kijowie alarmowały w minionych tygodniach, że sytuacja cywilów w Ołeszkach jest dramatyczna. USA potwierdzały, że bez dostępu do żywności i wody pitnej przebywa tam około 2 tys. osób, w tym 50 dzieci.
Kto doprowadził do zawieszenia broni w Ołeszkach? Arcybiskup Światosław Szewczuk o wkładzie Leona XIV
Z kolei zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, arcybiskup Światosław Szewczuk oświadczył, że bez zaangażowania Leona XIV rozejm nie byłby możliwy. Rozmowy papieża z Putinem i Zełenskim nazwał "profetycznym" gestem.
W wywiadzie dla portalu Vatican News w czwartek arcybiskup większy kijowsko-halicki wyraził wdzięczność Leonowi XIV za jego rozmowy telefoniczne z Putinem i Zełenskim w październiku w sprawie konieczności rozejmu humanitarnego w Ołeszkach i umożliwienia ewakuacji głodującej ludności.
ZOBACZ: Papież Leon XIV zabrał głos ws. Ukrainy. Wskazał szansę na pokój
Mówiąc o rozmowie z Putinem, do którego papież zadzwonił, będąc jeszcze w szpitalu po operacji, abp Szewczuk stwierdził: "To było naprawdę profetyczne. To był głos podniesiony na humanitarnej pustyni, jaka powstała na okupowanych terenach".
Następnie dodał: "Bez głosu i bezpośredniej interwencji Ojca Świętego rozejm nie byłby możliwy".
"Dla nas wszystkich jedynym, który działał skutecznie, był papież. Inni też chcieli potem mówić o tej sytuacji, ale bez bezpośredniej interwencji Ojca Świętego rozejm nie byłby możliwy. Jednego dnia około 800 osób zostało ewakuowanych z Oleszek. Część z nich została przewieziona na Ukrainę, odebrana m.in. przez naszą Caritas na granicy z Białorusią. Wszyscy dziękowali papieżowi za akt ratunku, jakiego nigdy wcześniej nie widziano" - oświadczył abp Szewczuk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.