Atak w opactwie w Jarosławiu. Nożownik usłyszał zarzuty

Opracowanie: Tadeusz Węsierski Publikacja: Wczoraj, 7 października (20:00) Aktualizacja: Wczoraj, 7 października (21:12)
Przemyska prokuratura w środę przesłuchała Ihora M., nożownika, który dwa tygodnie temu w opactwie w Jarosławiu ranił pięć osób, w tym jedną śmiertelnie – dowiedział się reporter RMF FM Dominik Smaga. Ukrainiec usłyszał zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń ciała; przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Służby w miejscu ataku nożownika na terenie jarosławskiego Opactwa/fot. Piotr Polak /PAP
Atak w klasztorze w Jarosławiu
Ihor M. zaatakował pięć osób na terenie opactwa w Jarosławiu 24 września. W wyniku odniesionych ran zmarł ks. Stanisław Zbojnowicz, a cztery inne osoby, ks. Marek Pieńkowski, ks. Adrian Mantykiewicz, Krzysztof G. oraz Ewa S., doznały obrażeń zagrażających życiu.
Podejrzany przyjechał do Polski z Niemiec. Chciał wrócić do Ukrainy, ale nie mógł przejechać przez granicę w Korczowej, ponieważ jego samochód nie miał ubezpieczenia OC. Mężczyzna zostawił auto i przypadkowe osoby podwiozły go do Jarosławia.
Jak dowiedział się reporter RMF FM Dominik Smaga, przemyska prokuratura w środę przesłuchała Ihora M. Mężczyzna usłyszał zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń ciała.
Ukrainiec przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Wcześniej mężczyzna nie był przesłuchiwany z uwagi na stan zdrowia.
Co wykazały wcześniejsze opinie biegłych psychiatrów?
Z ostatniego komunikatu przemyskiej prokuratury wynikało, że śledczy czekają na trzecią opinię biegłych psychiatrów w sprawie stanu zdrowia Ihora M.
Pierwsza opinia wskazywała na ostre zaburzenia psychotyczne, urojeniową interpretację wydarzeń oraz brak logicznego kontaktu. W drugiej opinii biegli dostrzegli jedynie nieznaczną poprawę w postaci ustąpienia wrogości oraz „normalizacji napędu psychoruchowego”.
Nożownikowi grozi dożywocie
Ihorowi M grozi kara dożywotnego więzienia, o ile nie okaże się, że w chwili zdarzenia był niepoczytalny. O tym jednak przesądzi osobna opinia na późniejszym etapie śledztwa.
Aktualnego stanu zdrowia psychicznego nie należy mylić z pojęciem poczytalności sprawcy w chwili czynu, od której zależy odpowiedzialność karna. Ta okoliczność będzie w śledztwie ustalana odrębnie – wyjaśniła Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, rzeczniczka przemyskiej prokuratury.
Ihor M. ma obrońcę z urzędu. Tymczasowy areszt odbywa w warunkach szpitala psychiatrycznego, na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.