The Jerusalem PostPutin to meet Iran's Pezeshkian, Emir of Qatar on Tuesday in Moscow, Kremlin saysESPN Deportes¿A qué tenemos que prestar atención para el Juego 3?ESPNThunder star Williams stretchered off after suffering significant leg injuryDaily MaverickEl Niño threatens to deepen southern Africa’s poverty crisisBollywood HungamaKriti Sanon, Varun Dhawan reunite with Bhediya director Amar Kaushik, tease fans with ‘Obsessed’ postInquirer EntertainmentCrazy Jhenny, October 27, 2026ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioNumeramaCanal+ lance une vente flash avec du cinéma et du sport à moins de 16 € par moisHipertextualEstrella de los nuevos X-Men de Marvel zanja los rumores sobre si aparecerá en ‘Avengers: Doomsday’Punch2027: Katsina Islamic clerics back TinubutazGeheimdienstreform: Ein neues Zeitalter der ÜberwachungThe Hollywood ReporterElon Musk’s Anti-Woke AI ‘The Odyssey’ Movie Ripped as “Soulless Slop” After Criticizing Nolan
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Koniec ucieczki Różowej Pantery. Podejrzany o napad w Galerii Mokotów jest już w Polsce

Translate

Moment napadu nagrały kamery

Napad na jubilera i ucieczka sprawców na nagraniach z monitoringu

Źródło wideo: tvn24.pl

Źródło zdj. gł.: tvn24.pl

Jeden z mężczyzn, którzy zrabowali zegarki w zuchwałym napadzie na sklep jubilerski, został w piątek przetransportowany do Polski - wynika z nieoficjalnych ustaleń reporterki tvn24.pl. W poniedziałek prokurator przedstawi mu zarzuty.

Do jednego z najbardziej zuchwałych napadów ostatnich lat doszło 30 grudnia 2024 roku. Dokonało go trzech mężczyzn przebranych za dostawców jedzenia. Do galerii przyjechali na hulajnogach i rowerze, ubrani w charakterystyczne niebieskie kurtki i z plecakami termicznymi z logo znanej firmy. Nie wzbudzali niczyich podejrzeń do czasu, aż dwóch z nich wyciągnęło ciężkie młoty, a trzeci - przedmiot przypominający pistolet.

Napad potrwał dokładnie minutę i 26 sekund. Po kolejnej minucie i 10 sekundach wszyscy trzej zniknęli między budynkami Mordoru, czyli warszawskiej dzielnicy biurowej. Zabrali łup - drogie zegarki - o wartości dwóch milionów złotych.

Jeden zatrzymany, co z resztą?

Policjanci przez kilka miesięcy poszukiwali sprawców. Kulisy tych poszukiwań jako pierwsi pokazaliśmy w reportażu w "Czarno na białym" w TVN24.

Ostatecznie ustalili nazwiska pięciu osób (trzy brały bezpośredni udział w napadzie, dwie pomagały im w przygotowaniach). Wszyscy są teraz poszukiwani Europejskim Nakazem Aresztowania. Wszyscy oprócz jednego.

Jak informowaliśmy już w lipcu w tvn24.pl, jeden z podejrzanych - 46-letni Serb - został zatrzymany, gdy przekraczał granicę serbsko-chorwacką. To mężczyzna, który brał bezpośredni udział w rozboju - był w sklepie. Kilka miesięcy czekał na ekstradycję w chorwackim areszcie. W piątek późnym wieczorem został przetransportowany do Polski.

Z naszych ustaleń wynika, że w poniedziałek ma zostać przewieziony do warszawskiej prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty: rozboju oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jego towarzysze wciąż się ukrywają.

25 min

Różowe Pantery w Galerii Mokotów

Policja jest przekonana, że podejrzani o warszawski napad są związani z gangiem Różowych Panter.

Nazwę wymyślili policjanci Scotland Yardu po kradzieży w Londynie: bardzo drogi pierścionek z diamentami przestępcy ukryli wówczas w słoiczku po kremie do twarzy, podobnie jak w słynnej komedii "Różowa Pantera" z Peterem Sellersem w roli głównej.

Podejrzany w piątek trafił do polskiego aresztu

Podejrzany w piątek trafił do polskiego aresztu

Źródło zdjęcia: KSP

Członkowie tej przestępczej organizacji wywodzą się głównie z krajów byłej Jugosławii - Serbii, Czarnogóry, Chorwacji i Kosowa. Trzon grupy niegdyś stanowili weterani wojenni.

Czym się charakteryzują?

Po pierwsze - działają błyskawicznie. Napady rzadko trwają dłużej niż 120 sekund. W Warszawie potrzebowali 86, ale na głośny napad w Dubaju tylko 50.

Po drugie - kamuflaż. Świetnie wtapiają się w tłum. Jeżeli będą napadać w luksusowym hotelu, założą garnitur. W Polsce zainspirowali ich wszechobecni na naszych ulicach dostawcy jedzenia. W Saint-Tropez do luksusowego butiku weszli w kolorowych hawajskich koszulach. W kilkadziesiąt sekund zrabowali biżuterię o wartości około 19 milionów dolarów.

Po trzecie - szybka ucieczka. Kiedyś, tak jak w Dubaju, uciekali szybkimi samochodami. Ale to się zmieniło. Ponieważ Saint-Tropez słynie z gigantycznych korków, przestępcy po tym jak ukradli biżuterię, wskoczyli na zaparkowane w pobliżu motocykle i odjechali, lawirując między autami. W Wenecji wybrali motorówki. Teraz coraz częściej uciekają rowerami czy hulajnogami elektrycznymi.

Po czwarte - do zastraszania personelu używają broni, ale unikają rozlewu krwi. Agencje milczą o tym, by podczas któregokolwiek z napadów padły strzały.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.