Rośnie liczba protestujących w Hiszpanii. "Nie mamy gdzie mieszkać"
Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii. Eksmisja 87-latki w Madrycie
Źródło wideo: TVN24 BiS, Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/Rodrigo Jimenez
- Zajmiemy apartament Ayuso na poddaszu - skandowali demonstranci potrząsając pękami kluczy. Nawiązywali w ten sposób do kontrowersyjnego zakupu władz Wspólnoty Madrytu za publiczne pieniądze luksusowego apartamentu na ostatniej kondygnacji budynku w jednej z prestiżowych dzielnic Madrytu, który wraz z tarasem ma prawie 500 m kwadratowych. Transakcja opiewała na ok. 6,3 mln euro.
Namiotowe miasteczko w Madrycie
Na czele władz regionu Madrytu stoi Isabel Diaz Ayuso z Partii Ludowej (PP), opozycyjnej wobec Partii Socjalistycznej premiera Pedro Sancheza. Siedziba regionalnych władz mieści się właśnie na Puerta del Sol i jest obecnie otoczona barierkami. Ponadto pilnują jej funkcjonariusze policji krajowej.
Protesty w Madrycie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/Rodrigo Jimenez
Ayuso wystosowała we wtorek list do przedstawicielstwa rządu centralnego, żądając ewakuacji namiotowego miasteczka w ciągu 48 godzin. Władze Wspólnoty Madrytu uważają, że zgromadzenie jest nielegalne i zagraża porządkowi publicznemu. Hiszpański rząd odmówił podjęcia działań w tej sprawie argumentując, że protest ma pokojowy charakter.
We wtorek gabinet Sancheza przyjął pakiet regulacji, które mają chronić najemców i ograniczać możliwości spekulacji nieruchomościami. W piątek zostanie poddany głosowaniu w niższej izbie hiszpańskiego parlamentu, Kongresie Deputowanych.
Perspektywa strajku generalnego
Manifestujący w sercu Madrytu, podobnie jak w Sewilli, Barcelonie czy Palmie, na razie nie zamierzają kończyć protestu. Związek lokatorów zapowiedział na najbliższy weekend demonstracje i zgromadzenia w całej Hiszpanii.
- Z perspektywą strajku generalnego. Trzeba zwiększać naszą siłę, bo o to właśnie w tym chodzi. Zrobiliśmy coś historycznego, czego od bardzo dawna nie robiono - zacytowała agencja EFE wypowiedź rzeczniczki związku Valerii Recu. Kiedy padały te słowa, uczestnicy protestu skandowali na jej poparcie hasła wzywające do powszechnego strajku.
Protesty w Madrycie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/Gemma Bastida
Recu dodała, że jeśli "ktoś w którejś chwili myślał, że celem protestu był dekret (pakiet regulacji przyjętych przez rząd), to znaczy, że nic nie rozumie". - Jesteśmy tu, bo chcemy mieszkań. Nie mamy gdzie mieszkać - powiedziała PAP 30-letnia Alba, która chwilę wcześniej skandowała potrząsając pękiem kluczy.
Wielotysięczne protesty dotyczące kwestii mieszkalnictwa wybuchły w wielu miastach Hiszpanii tydzień temu, kiedy po ośmiu latach sądowej batalii 87-letnia Maricarmen Abascal została eksmitowana z mieszkania, które zajmowała przez ostatnich 70 lat. Nowy właściciel lokalu, fundusz inwestycyjny określany przez hiszpańskie media i część polityków "sępim", wykorzystując lukę prawną podwyższył jej czynsz z ok. 500 do 1650 euro, tj. o ok. 300 euro więcej niż wynosi jej emerytura. We wtorek zawarto porozumienie, na mocy którego kobieta wróci do mieszkania, a czynsz ma nie przekraczać 30 proc. jej dochodów netto.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.