Dowódca NATO o "najlepszym sposobie" na Rosję. Wskazał dwa działania

Generał Alexus Grynkewich uznał publiczne wskazywanie winy Rosji za najskuteczniejszą reakcję na działania sabotażowe i destabilizujące w Europie oraz podkreślił znaczenie wsparcia dla Ukrainy.
Dowódca sił NATO w Europie wskazał na efekt odstraszający ujawniania sprawców ataków hybrydowych i stwierdził, że działania Rosji mają zniechęcić sojuszników do wspierania Kijowa.
Wcześniej prezydent Łotwy Edgars Rinkēvičs ocenił, że określenie "wojna hybrydowa" nie oddaje powagi działań Rosji wobec państw takich jak Polska, kraje bałtyckie i Niemcy.
Generał Alexus Grynkewich podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji bezpieczeństwa i obrony Parlamentu Europejskiego zwrócił uwagę, że w ostatnich miesiącach w wielu krajach Europy "nasiliły się akty sabotażu, cyberataki, obserwacje dronów i inne tzw. ataki hybrydowe przypisywane Rosji".
W tym kontekście naczelny dowódca sił NATO w Europie przypomniał między innym atak drona na lotnisku w Lipsku oraz uderzenie Kremla na ukraiński pociąg w pobliżu granicy z Polską.
Generał Grynkewich o przeciwdziałaniu Rosji. Wskazał na "efekt odstraszający"
- Publiczne wskazanie sprawców da państwom sponsorującym te działania do zrozumienia, że wiemy, co robią, a to zwiększa koszty, jakie muszą ponieść - ocenił dowódca cytowany przez agencję Reutera.
Grynkewich zaznaczył przy tym, że publiczne mówienie o tego typu uderzeniach może doprowadzić do tego, iż sprawcy "zdadzą sobie sprawę, że ich sieci są nieskuteczne i że muszą zmienić swoje zachowanie". - To samo w sobie ma pewien efekt odstraszający - podkreślił.
Generał zwrócił uwagę, że działania Rosji w Europie mają na celu zniechęcenie sojuszników do dalszego wspierania Kijowa. Ponadto ujawnił, że inicjatywy NATO - takie jak rozpoczęta 11 września misja "Eastern Sentry" - "przyniosły już efekty w terenie".
- Od czasu wdrożenia misji "Eastern Sentry" Rosjanie znacznie bardziej starają się unikać przekraczania granicy dronami w krajach bałtyckich lub w Polsce - wskazał naczelny dowódca sił NATO w Europie.
Prezydent Łotwy skomentował działania Putina. "Nie testuje państw bałtyckich ani Polski"
Przypomnijmy, że do podobnych wniosków co Grynkewich doszedł również prezydent Łotwy Edgars Rinkēvič. Polityk kilka dni temu na antenie Radia Swoboda ocenił, że działania Rosji mają przede wszystkim na celu zniechęcenie m.in. krajów bałtycki i Polski do udzielania dalszej pomocy Ukrainie.
- Władimir Putin nie testuje państw bałtyckich ani Polski. W rzeczywistości próbuje wysłać sygnał, że państwa wspierające Ukrainę powinny przestać to robić. Myślę, że to jego główny cel - mówił.
Łotewski prezydent w gorzkich słowach odniósł się też do nazewnictwa wykorzystywanego do definiowania w przestrzeni publicznej działań prowadzonych przez Rosję wobec sojuszników Ukrainy.
- Popełniliśmy błąd, nazywając takie działania jak sabotaż, cyberataki i inne, które obserwujemy w Niemczech, Polsce i państwach bałtyckich, w tym przypadki wtargnięcia dronów, mianem przejawów "wojny hybrydowej" - mówił.
Jak wskazywał, określenie to nie oddaje powagi czynów podejmowanych przez Moskwę. - Brzmi to w jakiś sposób mniej groźnie, bardziej niewinnie niż to, czym te działania są w rzeczywistości - wskazywał Rinkēvičs.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.