Wojskowy samolot z Algierii przeleciał nad Polską do Moskwy. Co wiózł? Wojsko zna tylko deklarację
- Przez polską przestrzeń powietrzną przeleciał algierski samolot wojskowy lecący do Moskwy. Maszyna wystartowała z bazy Boufarik w północnej Algierii i wylądowała na lotnisku Wnukowo.
- Polska zgodziła się na przelot wyłącznie na podstawie deklaracji Algierii. Rzecznik DO RSZ ppłk Jacek Goryszewski mówi Wirtualnej Polsce, że strona algierska nie zgłosiła przewozu materiałów niebezpiecznych.
- Co było na pokładzie, oficjalnie nie wiadomo. Eksperci w rozmowie z WP tłumaczą, że Algieria to dla Rosji wypłacalny klient zbrojeniówki, ale interesy obu państw coraz częściej się rozjeżdżają.
Jako pierwszy o przelocie poinformował portal Defence24. Samolot wystartował z wojskowej bazy lotniczej Boufarik w północnej Algierii, a jego celem było moskiewskie lotnisko Wnukowo. Po drodze maszyna przeleciała nad kilkoma krajami, w tym nad Polską.
Wojskowy samolot z państwa spoza Unii Europejskiej i NATO potrzebuje zgody na przelot nad Polską. O locie musiały wiedzieć siły powietrzne, a dokładnie Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego. Algierska maszyna miała wszystkie wymagane zgody.
Jak tłumaczy Wirtualnej Polsce ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik DO RSZ, wnioski o przelot wojskowych statków powietrznych co do zasady składają przedstawicielstwa dyplomatyczne poszczególnych państw. Robią to na ujednoliconym formularzu stosowanym w krajach Unii Europejskiej. Formularz zawiera m.in. informacje o charakterze lotu i przewożonym ładunku.
Jeżeli wniosek spełnia wymagania formalne, a zadeklarowany charakter lotu i ładunku nie daje podstaw do odmowy, zgoda jest wydawana. Decyzja zapada więc na podstawie informacji oficjalnie przekazanych przez państwo, które o nią występuje. W tym przypadku strona algierska nie zadeklarowała przewozu materiałów niebezpiecznych.
O lot zapytaliśmy też Polską Agencję Żeglugi Powietrznej. Jak mówi Wirtualnej Polsce rzecznik PAŻP Marcin Hadaj, agencja współpracuje z wojskiem w trybie ciągłym i na jego prośbę natychmiast wprowadza zmiany w przestrzeni powietrznej.
– Natomiast wydawanie zgód na loty wojskowych statków powietrznych innych państw w przestrzeni powietrznej RP leży poza kompetencjami PAŻP – zaznacza.
Rosja – Algieria. Broń i propaganda
Algieria i Rosja intensywnie współpracują. Jak tłumaczy Wirtualnej Polsce Maciej Pawłowski, ekspert Instytutu Nowej Europy i dziennikarz portalu XYZ.pl, który na co dzień pracuje w Afryce, Rosja cieszy się w algierskim społeczeństwie ogromną sympatią. W tamtejszych mediach dominuje rosyjska propaganda, a w Algierii działa biuro RT Arabic. Rosja jest przedstawiana jako kraj walczący z postkolonialnym zachodnim imperializmem.
– Większość uzbrojenia algierskiej armii pochodzi z importu. Czołgi, transportery opancerzone, systemy przeciwlotnicze i artyleryjskie to sprzęt jeszcze z ZSRR, ze współczesnej Rosji (np. przeciwlotnicze Pancyry) albo z Chin – wylicza dr Magdalena El Ghamari z Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego we Wrocławiu.
– Do tego dochodzą szkolenia oficerów w Rosji, wspólne ćwiczenia (morskie i przeciwterrorystyczne na pustyni) oraz regularne wizyty rosyjskich okrętów w Algierze. Widać jednak, że od kilku lat Algier stara się zmniejszyć tę zależność. Kupuje także u Chińczyków i Turków, a ostatnio zbliżył się do Amerykanów. Powód jest dość prosty: Rosja w Sahelu działa wbrew algierskim interesom – mówi ekspertka.
Sojusz z rysami
Tych rozbieżności jest więcej. Jak zauważa Maciej Pawłowski, Algieria zyskała na odchodzeniu Unii Europejskiej od rosyjskiego gazu, bo stała się głównym dostawcą tego surowca do Włoch.
– Rosjanie chcieli, by Algieria przykręciła UE kurek w 2022, ale ta zamiast tego zwiększyła dostawy. W ramach rekompensaty kupiła broń z Rosji za 7 mld dol., by załagodzić potencjalny spór. Ale marynarka algierska, razem z NATO, patroluje Morze Śródziemne – mówi dziennikarz.
Oba kraje stoją też po przeciwnych stronach regionalnych konfliktów. Algier popiera uznawany międzynarodowo rząd Libii, a Moskwa opozycyjne siły gen. Chalify Haftara. W Mali jest odwrotnie: Algieria wspiera rebeliantów, Rosja tamtejszy rząd. Algier utrzymuje też przyjazne relacje z Turcją, a stosunki Ankary z Moskwą są co najmniej trudne.
Dr El Ghamari dodaje, że Algier od zawsze pilnie strzeże suwerenności i nie wpuszcza obcych wojsk na stałe. W kraju obecni są rosyjscy doradcy, instruktorzy i technicy obsługujący sprzęt, a rosyjskie okręty zawijają do portów w ramach ćwiczeń. Prawdziwa rosyjska obecność, czyli Korpus Afrykański (następca Grupy Wagnera), jest jednak tuż za granicą: w Libii, Mali i Nigrze. Algieria postrzega ją raczej jako zagrożenie niż wsparcie.
Czego Moskwa chce od Algieru
Czego Rosjanie potrzebują od Algierii? Według dr El Ghamari przede wszystkim pieniędzy. Algieria jest stałym i wypłacalnym klientem rosyjskiej zbrojeniówki, a w czasie wojny i sankcji to ma duże znaczenie. Po drugie chodzi o dostęp do portów na Morzu Śródziemnym, zwłaszcza odkąd przyszłość bazy w syryjskim Tartusie stoi pod znakiem zapytania. Po trzecie Moskwa potrzebuje wiedzy o Sahelu i południowej granicy Algierii, gdzie stacjonują rosyjskie oddziały.
Ekspertka wskazuje też, jakie informacje byłyby dla Moskwy najcenniejsze.
– Jeśli chodzi o to, czym ktoś mógł się interesować, to najcenniejsze byłyby informacje o nowych zakupach algierskich poza Rosją, o kontaktach wojskowych z Amerykanami i Europejczykami, o stanie i rozmieszczeniu sił oraz o tym, jak Algier ocenia rosyjskie działania w Mali i Nigrze – mówi.
Co dokładnie znajdowało się na pokładzie algierskiej maszyny, oficjalnie nie wiadomo. Polska zgodziła się na przelot, opierając się na tym, co zadeklarowała Algieria. Sprawdzić tego nikt nie mógł.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.