„Żadne państwo nie jest bezpieczne”. Ławrow mówił o „ekspansji Zachodu”

Autor: Jan Matoga Publikacja: Wczoraj, 16 października (15:35)
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził, że żadne państwo nie jest bezpieczne przed tzw. kolorowymi rewolucjami, które – jego zdaniem – mają być organizowane przez Zachód w ramach geopolitycznej ekspansji. Słowa szefa rosyjskiej dyplomacji podała agencja TASS.
Siergiej Ławrow wita się z talibami (fot. IMAGO/Ilya Pitalev/Imago Stock and People) /East News
Ławrow komentował cele polityki państw zachodnich. Przekonywał, że Zachód wykorzystuje „kolorowe rewolucje” jako narzędzie wpływu na sytuację w innych krajach.
Szef rosyjskiej dyplomacji przemawiał na konferencji poświęconej bezpieczeństwu w Azji Środkowej i Afganistanie, zorganizowanej przez Organizację Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, Wspólnotę Niepodległych Państw i Szanghajską Organizację Współpracy.
Według niego NATO dąży do rozszerzenia swojego zasięgu na Eurazję - przytacza TASS, choć nie wiadomo do końca, na czym to „rozszerzenie zasięgu” miałoby polegać.
Ławrow dodał, że według Sojuszu Północnoatlantyckiego, zagrożenie pochodzi z „Cieśniny Tajwańskiej, Morza Południowochińskiego i innych miejsc”. Jakich innych miejsc? Znów, nie wiadomo. Które kraje NATO twierdzą, że zagrożenie dla nich „pochodzi z Cieśniny Tajwańskiej”? To także nie jest jasne, bo nawet Stany Zjednoczone, posiadające strategiczny sojusz z Tajwanem, nie wykazują za sprawą administracji Donalda Trumpa specjalnie wrogich gestów wobec krajów azjatyckich.
Zdaniem Ławrowa:
„Absolutnie każdy kraj, w tym nasi partnerzy w Azji Środkowej, może paść ofiarą geopolitycznej ekspansji Zachodu lub kolorowych rewolucji organizowanych przez Zachód. Tego typu próby skierowane przeciwko wielu naszym sąsiadom zostały już udaremnione” - mówił dyplomata, nie ujawniając jednak, gdzie „zostały udaremnione”.
Według rosyjskiego ministra mamy do czynienia z „poważną zmianą filozofii”, pokazującą, że NATO chce dyktować swoją wolę „poza obszarem swojej odpowiedzialności”. W jaki sposób? Tego nie wyjaśnił.
Ławrow wrażliwy na los Afgańczyków
W dalszej kolejności, Ławrow gorąco współczuł Afgańczykom. Stwierdził, że rząd utworzony przez talibów w Kabulu jest „rzeczywistością, którą należy zaakceptować”. Według rosyjskiego ministra coraz więcej państw ma przyjmować podobne stanowisko.
Moskwa – jak przekonywał szef MSZ – chce budować międzynarodowe poparcie dla działań władz w Kabulu w obszarach związanych z bezpieczeństwem regionalnym. Ławrow zadeklarował, że Rosja opowiada się za niepodległym, zjednoczonym i pokojowym Afganistanem, wolnym od wojny oraz narkotyków.
Talibowie przejęli władzę w Afganistanie w sierpniu 2021 roku, po wycofaniu sił amerykańskich i NATO. Rządu talibów nie uznaje formalnie większość państw świata.
Rosyjski minister przekonywał, że afgańskie władze mierzą się z trudnościami gospodarczymi oraz niedoborem krajowych środków finansowych. Oskarżył przy tym państwa Zachodu o przywłaszczenie afgańskich rezerw finansowych.
Ławrow zapowiedział, że Rosja będzie nadal udzielała Afganistanowi „wszelkiej możliwej” pomocy gospodarczej i humanitarnej. W przywołanej wypowiedzi nie podał szczegółów dotyczących skali ani formy wsparcia.
Ławrow oczywiście zapomina o interwencji Związku Radzieckiego w Afganistanie. Do tego kraju skierowano około 100 tys. żołnierzy. Przeciwko siłom ZSRR i rządowi w Kabulu walczyły różne ugrupowania mudżahedinów, wspierane m.in. przez USA, Pakistan i Arabię Saudyjską.
Według danych rosyjskich w wojnie zginęło blisko 15 tys. radzieckich żołnierzy. Konflikt przyniósł też ogromne straty afgańskiej ludności cywilnej i falę uchodźców.
Ostatni żołnierze Armii Radzieckiej opuścili Afganistan 15 lutego 1989 roku.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.