List żelazny dla Marcina Romanowskiego niepewny

Autor: Tomasz Skory Publikacja: Dzisiaj, 1 października (12:37)
Wiele wskazuje na to, że zaskakująca decyzja o wydaniu ukrywającemu się od blisko dwóch lat wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego nie wejdzie w życie. Prokuratura zaskarży ją w przyszłym tygodniu do Sądu Apelacyjnego, a w rozpatrzeniu zażalenia nie będą brali udziału tzw. neo-sędziowie.
Marcin Romanowski, zdj. Michał Meissner /PAP
Złożenie zażalenia kierujący śledztwem prok. Piotr Woźniak zapowiedział natychmiast po wysłuchaniu wczorajszego postanowienia Sądu Okręgowego. 13-stronicowe uzasadnienie decyzji zostało opublikowane jeszcze tego samego dnia, termin na złożenie zażalenia na nią upływa po 7 dniach. Śledczy zapowiedział zawarcie w nim „wywodu”, uzasadniającego brak zaufania do twierdzeń poszukiwanego nieskutecznie podejrzanego. Uwaga opinii publicznej skupiła się jednak nie tyle na samej sprawie, co na osobie sędziego, który wydał postanowienie.
Orzeczenie tzw. neo-sędziego
Jeszcze zanim uczestnicy wczorajszego posiedzenia opuścili budynek sądu Prokurator Generalny i minister sprawiedliwości opublikował wpis, w którym sędzia Konrad Mielcarek nazwany jest „neosędzią ze stajni Ziobry”, a przebieg jego kariery opisany jest z wyraźną intencją wykazania braku obiektywizmu. Dziś Waldemar Żurek zapowiedział rozmowę z prokuratorami, którzy nie złożyli wniosku o wyłączenie sędziego Mielcarka z orzekania.
Pytania konkretne i ogólne
Warto się zastanowić, czy minister odkrył przeszłość sędziego Mielcarka wczoraj po południu? A jeśli znał ją wcześniej, to czy nie należało o tym rozmawiać z prok. Woźniakiem przed, a nie po wydaniu przez niego orzeczenia?
Pytaniem bardziej fundamentalnym jest zaś zaufanie do niezawisłości sędziego i niezależności prokuratora, w osobliwy sposób traktowane przez członka rządu. Bardzo szczególnego, bo łączącego funkcje ministra sprawiedliwości (to ws. sędziów) i Prokuratora Generalnego (tu z kolei ukłon w stronę prokuratorów). Czy polityk powinien sobie pozwalać na połajanki wobec sędziów, których niezależności - choć jako Prokurator Generalny mógł - nie kwestionował przed orzeczeniem, ale dopiero po tym, jak okazało się nie takie, jak się spodziewał?
Co dalej w sprawie?
Kolejne kroki są dość oczywiste; na następnym etapie w Sądzie Apelacyjnym sprawa nie powinna już trafić na biurko żadnego z tzw. neo-sedziów. Z podziału obowiązków wynika, że wylosuje ją któryś z sędziów II Wydziału Karnego, ale z pominięciem tych pracujących w jego tzw. Sekcji Zażaleniowo-Wnioskowej. To sekcja stworzona dwa lata temu, w której zgromadzeni są wyłącznie sędziowie powołani z udziałem tzw. neo-KRS. To w niej orzekają m.in. sędziowie Drajewicz, Lasota, Schab i Radzik, kojarzący się przede wszystkim z działaniami dyscyplinującymi sędziów w czasie, kiedy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro.
List żelazny ostatecznie wątpliwy
Ze względu na kontrowersyjny charakter postanowienia sędziego Mielcarka można oczekiwać, że sprawa wydania listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu zostanie gruntownie zbadana i ostatecznie postanowienie będzie uchylone. Choćby ma podstawie przepisu z czasów ministra Ziobry, mówiącego, że to w zasadzie prokurator, a nie sąd ma w sprawie listu żelaznego ostatnie słowo. Wczorajsze postanowienie można też obalić, podważając wiarygodność samego podejrzanego, który deklarując współpracę z sądem, informuje go, że posługuje się dokumentami wydanymi „na inną tożsamość” i nie wyjaśnia przez kogo i w jakich okolicznościach.
Nie wchodząc jednak w szczegóły - jeśli tak się stanie, poszukiwany od prawie dwóch lat Romanowski będzie się zapewne ukrywał dalej, bo zamiast listu żelaznego nadal będzie w jego sprawie obowiązywał list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.