O krok od tragedii Flydubai. Mogły zawinić izraelskie służby
Izraelskie służby wywiadowcze mogły nie sprawdzić załogi samolotu linii Flydubai, którego drugi pilot usiłował przejąć stery w trakcie lotu do Tel Awiwu. Jak informują lokalne media, w ostatnich latach na trasach do Izraela pracowali piloci posiadający podwójne obywatelstwo, w tym paszporty Iranu, Syrii i Iraku.
Źródło zdjęć: © East News | JACK GUEZ
Najważniejsze informacje
- Drugi pilot z Omanu próbował w środę przejąć samolot linii Flydubai lecący do Tel Awiwu.
- Według ustaleń mediów maszyny zagranicznych linii lądujące w Izraelu bywały pilotowane przez osoby z obywatelstwem wrogich państw.
- Izraelskie ministerstwo transportu nie odpowiedziało, czy załoga środowego lotu została zweryfikowana przed startem.
Według ustaleń stacji Kanał 12 władze w Izraelu badają obecnie, czy zagraniczni piloci posiadający paszporty państw uznawanych przez ten kraj za wrogie wciąż obsługują trasy do Izraela.
Sprawa ma związek ze środowym incydentem na pokładzie samolotu linii Flydubai, lecącego z Dubaju do Tel Awiwu. Omańczyk Hamam al-Hammami, pełniący funkcję drugiego pilota, próbował przejąć kontrolę nad maszyną. Dziennikarze ustalili, że mężczyzna obsługiwał już wcześniej loty do Izraela, a ostatni raz lądował w tym kraju zaledwie tydzień przed zdarzeniem.
Z doniesień Kanału 12 wynika, że w ostatnich latach za sterami maszyn obcych linii lotniczych, które lądowały w Izraelu, zasiadały osoby dysponujące podwójnym obywatelstwem. Część z nich legitymowała się paszportami irańskimi, syryjskimi oraz irackimi.
Kto kontroluje zagraniczne załogi
Dziennik "Haarec" podał, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, że listy pasażerów i członków załogi zostały dostarczone izraelskim władzom jeszcze przed startem samolotu. Za proces weryfikacji personelu zagranicznych przewoźników odpowiadają departament bezpieczeństwa ministerstwa transportu oraz służby wywiadowcze Mosadu.
Resort transportu nie odpowiedział na pytania mediów o to, czy lista załogi Flydubai została faktycznie sprawdzona. Według informatorów dziennika ministerstwo ponosi formalną odpowiedzialność za takie kontrole, jednak nie posiada własnych możliwości wywiadowczych.
Swoje stanowisko przedstawił również izraelski kontrwywiad. Szin Bet poinformował, że odpowiada wyłącznie za ochronę izraelskich linii lotniczych oraz bezpieczeństwo na lotnisku Ben Guriona, a nie za zagranicznych przewoźników.
W przypadku obcych linii lotniczych Izrael opiera się obecnie na informacjach przekazywanych przez państwa trzecie, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.