The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 4, 2026

Śmiertelne zagrożenie dla floty. NATO szykuje się na Rosję na morzu

Translate

Bezradne działo, ślepy radar i cyfrowa tarcza. Byliśmy na manewrach NATO, które wyznaczają nową erę wojny.

Ryk 30-milimetrowego działa głównego greckiej fregaty rozrywa gorące, morskie powietrze, a seria z ciężkich karabinów maszynowych wskazuje na zbliżające się niebezpieczeństwo. Wszyscy na mostku i na pokładzie obserwują niewielki punkt na śródziemnomorskim niebie.

  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
  • Port w Taranto
[1/7] Port w Taranto Źródło zdjęć: © Materiały własne

Nie jest to odrzutowiec bojowy ani naddźwiękowy pocisk manewrujący, do zwalczania których projektowano ten okręt. To niewielki cywilny bezzałogowiec, dostosowany do celów bojowych. Wynik tego starcia jest dla wojskowych ostrzeżeniem: trzy próby i ani jednego trafienia. Dron nienaruszony wraca na pokład okrętu, z którego wystartował do przeprowadzenia ćwiczeń.

Wirtualna Polska miała unikalną możliwość zobaczenia manewrów Dynamic Guard od środka. – To pierwszy raz, kiedy bierze w nich udział prasa – słyszę od oficera prasowego MARCOM NATO, które odpowiada za organizację manewrów.

Obecność na Morzu Śródziemnym dała nam ekskluzywny wgląd w sytuację, w której najpotężniejszy sojusz obronny świata próbuje wyciągnąć lekcje z wojny w Ukrainie oraz ataków na Morzu Czerwonym, gdzie tanie rozwiązania technologiczne bezpowrotnie zmieniły reguły gry na morzu. Wnioski z morskich ćwiczeń przełożyć można jednak na wiele więcej niż tylko morze. To, co widzimy tutaj, z powodzeniem przekłada się na sytuację na lądzie.

Wypłynięcie z Taranto i zakazana strefa na środku morza

Wejście na pokład poprzedzone jest wielomiesięcznymi staraniami o dostęp do manewrów. Kiedy wszystko jest już dopięte na ostatni guzik, spotykamy się przed bramami bazy marynarki wojennej Włoch w Taranto. To stąd wypłynęliśmy na pokładzie włoskiego okrętu Orione na otwarte wody centralnej części Morza Śródziemnego.

Nad całym rejonem planowanych manewrów ogłoszono restrykcyjną strefę zakazu lotów NOTAM, która umożliwić ma przeprowadzanie ćwiczeń w bezpiecznym środowisku. Przestrzeń powietrzna została zamknięta dla ruchu cywilnego, aby wojskowi eksperci mogli bezpiecznie przetestować granice możliwości nowoczesnego sprzętu.

  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
[1/7] Ćwiczenia Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne | Tomasz Waleński

W skład zespołu okrętów uczestniczących w manewrach weszły jednostki reprezentujące różne generacje i myśli technologiczne Sojuszu: grecka fregata HS Kountouriotis pełniąca funkcję okrętu flagowego, najnowszy włoski okręt patrolowy ITS Raimondo Montecuccoli, turecka jednostka TCG Burgazada oraz wspomniany Orione, który podczas ćwiczeń pełnił kluczową rolę platformy wsparcia i bazy dla zespołu agresorów.

To właśnie na pokład ostatniej z wymienionych jednostek wchodzimy jeszcze przed wschodem słońca. Sercem operacji atakujących stał się właśnie Orione. To na nim, wraz ze mną, zaokrętowali się specjalny zespół z Agencji Łączności i Informacji NATO (NCIA) Joint Intelligence Surveillance and Reconnaissance pod kierownictwem Geralda Poppinga – specjalisty w dziedzinie systemów przeciwdziałania dronom – oraz eksperci z zakresu walki radioelektronicznej. Wcielili się oni w rolę agresora symulującego ataki wroga na okręty NATO.

Manewry miały na celu konfrontację różnych generacji sprzętu z nowymi realiami. – Musimy pamiętać, że nasza flota składa się z okrętów pochodzących z różnych generacji. Nie każda z nich wyposażona jest w te same systemy obronne – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Zespół NCIA to niejedyne wyposażenie Orione, które będzie brać czynny udział w manewrach. Na pokładzie włoskiego okrętu znalazła się także specjalna jednostka JEWCS (Połączony Sztab Walki Elektronicznej – red.).

  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
  • Ćwiczenia Dynamic Guard 26
[1/6] Ćwiczenia Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne | Tomasz Waleński

"Przyszłość już nadeszła. Kontrola nad spektrum elektromagnetycznym stanowi kluczowy wymóg operacyjny dla ochrony naszych sił zbrojnych, zachowania swobody działania oraz ograniczenia zdolności operacyjnych przeciwnika. Wojna elektroniczna jest zatem obecnie priorytetem strategicznym i musi być wspierana najwyższym poziomem zaangażowania, inwestycji oraz ciągłego rozwoju" – przekazało nam JEWCS.

W ramach ćwiczeń oddelegowany został na miejsce specjalny ważący 8 ton kontener naszpikowany najnowocześniejszym sprzętem, który ma za zadanie neutralizować wszelkie zagrożenie ze strony bezzałogowców. Obsługujący go żołnierze nie mogą ujawniać szczegółów dotyczących jednostki.

– Plan na dziś jest prosty. Po dopłynięciu do strefy ćwiczeń rozpoczniemy symulowane ataki na biorące udział w manewrach jednostki – tłumaczy nam Poppinga.

  • Dynamic Guar 26
  • Dynamic Guar 26
  • Dynamic Guar 26
  • Dynamic Guar 26
  • Dynamic Guar 26
[1/5] Dynamic Guar 26 Źródło zdjęć: © NATO

Z pokładu Orione zespół NCIA wypuszczał więc w kierunku sojuszniczych okrętów drony różnego typu: od tych dostępnych komercyjnie na sklepowych półkach do własnych konstrukcji mających inną specyfikę.

Na pierwszy ogień poszła jednostka flagowa HS Kountouriotis, która broniła się metodą "hard kill": – Polega to na zestrzeleniu obiektów zbliżających się do jednostki. Schemat wydawał się prosty: załoga miała wykryć nadlatujące zagrożenie i zniszczyć je za pomocą konwencjonalnego uzbrojenia artyleryjskiego oraz strzeleckiego. Do dyspozycji dowódcy były działo kalibru 30 mm oraz cały zestaw szybkostrzelnych karabinów przeciwlotniczych rozmieszczonych na burtach.

Jednostki znały czas i kierunek ataku. Mimo to wynik konfrontacji stanowi dla greckiej fregaty spore ostrzeżenie. Mimo doskonałej widoczności i sprzyjających warunków pogodowych, próba obrony kinetycznej zakończyła się całkowitym niepowodzeniem. Załoga przeprowadziła trzy pełne najazdy dronów i przy żadnym z nich nie była w stanie fizycznie zestrzelić ani neutralizować małego, zwrotnego celu.

– Obrona kinetyczna nie zdołała nas trafić ani razu. Wszystkie drony po wykonaniu zadania bezpiecznie wróciły do bazy. To już trzeci raz, kiedy bierzemy udział w takich testach. O ile okręty nie dysponują specjalnie przeznaczonymi systemami antydronowymi i dedykowaną amunicją, nigdy nie będą w stanie zestrzelić takich obiektów. Dzisiaj pierwsza jednostka miała nawet ciężki karabin maszynowy, a i tak nie była w stanie nas trafić z odległości zaledwie około 140 metrów. Pojedyncza armata jest całkowicie nieskuteczna – tłumaczy nam jeden z członków zespołu NCIA.

– Zestrzelenie drona tradycyjną amunicją jest niemal niemożliwe, ponieważ okręt na falach nieustannie się kołysze. Ma przechyły w każdym możliwym kierunku. Wyobraźmy sobie armatę, która ciągle się porusza, i próbę wycelowania z niej w niezwykle zwinny, wielozadaniowy cel za pomocą broni zaprojektowanej pierwotnie do celów stacjonarnych lub dużych obiektów – tłumaczy inny z członków zespołu.

Zdecydowanie inaczej wyglądało starcie z użyciem walki radioelektronicznej (soft kill), zaprezentowane przez włoski okręt ITS Raimondo Montecuccoli. Ta nowocześniejsza jednostka wykazała stuprocentową skuteczność w unieruchamianiu cywilnych i komercyjnych dronów, zanim zdołały dotrzeć do celu.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/6] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne

– Zagłuszanie okazało się w pełni skuteczne we wszystkich próbach – tłumaczy ekspert z NCIA. – Drony FPV po zagłuszeniu sygnału między kontrolerem a maszyną przechodzą w tryb bezpieczeństwa i po prostu wyłączają silnik, spadając do wody. Drony komercyjne oparte na GPS po odcięciu łączności tracą orientację, wiszą bezradnie w powietrzu i stają się całkowicie bezużyteczne – dodaje.

Gerald Poppinga z NCIA ostrzega jednak przed nadmierną pewnością, zwracając uwagę na doświadczenia z wojny w Ukrainie:

– Zagłuszanie działa wtedy, gdy istnieje łączność radiowa między dronem a operatorem lub gdy dron polega na sygnale satelitarnym. W Ukrainie widzimy już jednak drony sterowane za pomocą światłowodu. W ich przypadku zagłuszanie nic nie da. Trwa ciągły wyścig zbrojeń pomiędzy dronami a systemami ich neutralizacji – podkreśla szef zespołu atakującego jednostki.

– Dzisiaj mieliśmy pierwsze okręty, a w dalszej części ćwiczeń przetestujemy kolejne. To, co zobaczyliśmy, jest niezwykle interesujące, ale to wciąż dopiero początek wyciągania wniosków. Z oczywistych powodów nie mogę wchodzić w szczegóły, ale pewne jest jedno: chcemy pomóc całemu Sojuszowi uczyć się i doskonalić, i jako NCIA dokładnie to udaje nam się tu osiągnąć – dodaje.

Wraz z powolnym końcem dnia czekała mnie przesiadka z Orione. Za pomocą sztywnej łodzi hybrydowej RHIB przepłynęliśmy przez coraz bardziej niespokojne morze na grecką fregatę HS Kountouriotis, by od środka przyjrzeć się pracy załogi.

Na pokładzie dało się jeszcze odczuć emocje po przeprowadzonej tego dnia serii ćwiczeń. Oficer uzbrojenia greckiej jednostki punkt po punkcie wskazał na problemy związane ze zwalczaniem tak małych celów.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/9] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne

– Strzelanie do tanich dronów środkami wartymi miliony euro jest z ekonomicznego punktu widzenia straszne. Musimy mieć tańsze metody niszczenia dronów. Strzelanie działem do małych dronów jest nieefektywne, dużo lepiej sprawdza się metoda soft kill. Duże drony łatwiej zestrzelić. Problem na morzu jest taki, że znajdujemy się cały czas w ruchu, co utrudnia zadanie. Trzeba przewidywać, gdzie dron poleci i jak my się przemieszczamy, a to niezwykle trudne – tłumaczył Wirtualnej Polsce młodszy oficer Dimitrios Kapoulas.

Zanim jednak padnie pierwszy strzał, wróg – w tym wypadku bezzałogowiec – musi zostać rozpoznany. Przed tym problemem stoi z kolei operator radaru na greckim okręcie, będący jednocześnie nurkiem okręgowym. Opowiedział nam o wyzwaniu, jakim jest rozróżnienie celów na ekranie.

– Wykrycie małego drona jest o wiele trudniejsze niż wykrycie samolotu. Na radarze bardzo łatwo pomylić niewielkiego bezzałogowca z morskim ptakiem. Potrzeba ogromnej praktyki załogi, stałego szkolenia i studiowania procedur, aby w warunkach bojowych bezbłędnie zidentyfikować właściwy obiekt i go zneutralizować – mówi nam podoficer pierwszej klasy Aristidis Litinas.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/5] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © NATO

Operator wyjaśnia, że kluczem do sukcesu są setki godzin ćwiczeń, ciągłe podnoszenie kwalifikacji oraz skrupulatne studiowanie procedur i charakterystyk sygnatur radiowych. Choć nowoczesne oprogramowanie radarowe posiada wbudowane biblioteki tras lotu i zachowań ptaków, odfiltrowując je z ekranu, to na czystym morzu operator musi stale utrzymywać najwyższy poziom czujności, aby w ułamku sekundy odróżnić zagrożenie od naturalnego elementu otoczenia.

O wyzwaniach i nowoczesnych rozwiązaniach rozmawialiśmy również z dowódcą fregaty HS Kountouriotis, komandorem porucznikiem Stampoulisem Periklisem.

– Współczesne pole bitwy toczy się w dwóch wymiarach. Ten niewidzialny pojedynek ma miejsce głównie w widmie elektromagnetycznym. Musimy chronić własne systemy przed zakłóceniem, a jednocześnie paraliżować nadlatujące platformy wroga. Nasze tradycyjne systemy uzbrojenia, przy odpowiednich modyfikacjach oprogramowania i amunicji, mogą być dostosowane do odpierania zagrożeń ze strony dronów – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską.

Komandor Periklis przypomniał również o innowacjach wdrażanych przez Grecję:

– Jako państwo opracowaliśmy system antydronowy Centaur (Tavros), nazwany na cześć mitologicznych istot – półczłowieka, półbyka. Został on sprawdzony w warunkach bojowych na Morzu Czerwonym w walce z dronami Hutich. To pokazuje, jak musimy inwestować w innowacje wojskowe – dodaje.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/9] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne | Tomasz Waleński

Nie zatopić, ale sparaliżować. Nowa anatomia zagrożenia

O ćwiczeniach oraz zagrożeniu w szerszym kontekście rozmawialiśmy także z komodorem Georgiosem Kypriotisem z greckiej marynarki wojennej, który dowodzi Standing NATO Maritime Group 2 (SNMG2). Dowódca grupy morskiej nakreślił szerszy kontekst obecności Sojuszu na Śródziemnomorzu.

– Morze Śródziemne to obszar o kluczowym znaczeniu dla NATO. Głównym celem naszej grupy jest ochrona morskich szlaków komunikacyjnych, krytycznej infrastruktury podwodnej oraz naszych obywateli. W ostatnich latach widzimy, że drony i pojazdy bezzałogowe stały się nowym, wyłaniającym się zagrożeniem. Zasadnicza różnica polega na rozmiarze celu. Kiedyś szkoliliśmy się do walki z dużymi obiektami. Dziś musimy uczyć się walki z miniaturowym wrogiem, który może nadlecieć z lądu lub ze statku-matki, a czas na reakcję jest niezwykle krótki – mówi komodor. – Drony nie są przyszłością, są teraźniejszością – dodaje.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/15] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne

Czy jednak małe drony zdolne są zatopić warte setki milionów euro lub nawet miliardy jednostki?

– Nie wierzę, aby pojedynczy dron był w stanie zatopić dużą jednostkę, taką jak fregata. Jednak dron może skutecznie wyłączyć okręt z działania. Uderzenie w mostek kapitański czy zniszczenie kluczowych sensorów i radarów może sparaliżować jednostkę. Dlatego musimy zachować najwyższą czujność – mówi.

Pytany, jak w obliczu takich zagrożeń zarządza się dużą grupą okrętów, komodor zauważa, że wielonarodowy zespół ma swoje ogromne zalety, ale i wyzwania. Zaletą jest różnorodność posiadanych systemów obronnych, pozwalająca na elastyczne łączenie metod hard kill oraz soft kill. Wyzwaniem pozostaje fakt, że większa liczba okrętów tworzy większy cel. Kluczem do sukcesu jest sprawna struktura dowodzenia i kontroli (C2), która pozwala błyskawicznie decydować, który okręt i jaki system mają w danym ułamku sekundy zareagować.

Morze Śródziemne jak Bałtyk?

Jak jednak sytuacja na Morzu Śródziemnym i doświadczenia czerpane z tego akwenu przekładają się na Bałtyk? Incydenty na Morzu Bałtyckim stały się codziennością. Są to nie tylko przypadki związane z dronami. NATO ma tu do czynienia z całą paletą hybrydowych zagrożeń ze strony Rosji. Od uszkodzeń infrastruktury podwodnej, poprzez naruszenia przestrzeni powietrznej członków Sojuszu, po drony czy ostrzeliwanie flarami sojuszniczych maszyn.

W ostatnim czasie pojawiły się także doniesienia hiszpańskich mediów o ostrzeżeniach ze strony CIA, które dotyczyły krajów basenu Morza Śródziemnego. Wedle doniesień dziennika "El Mundo", Rosja ma przygotowywać ataki dronami Gerbera, które w kierunku Hiszpanii, Francji czy Włoch mają startować ze znajdujących się na morzu jednostek handlowych czy floty cieni. Sytuacja regionu może zatem jeszcze bardziej zacząć przypominać tę znaną z Bałtyku.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • komandor Kypriotis
[1/9] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały własne | Tomasz Waleński

Komodor Kypriotis wskazuje tutaj zarówno na różnice, jak i podobieństwa obu akwenów. – Na Bałtyku – poza dużymi okrętami – potrzebujesz również małych, zwrotnych jednostek. Duże okręty mają natomiast inne zastosowanie. Potrzebujesz ich, aby chronić te małe jednostki. Środowisko na Bałtyku jest po prostu inne – mówi.

Specyfika bałtycka wymaga jednak także wyjścia poza samo morze, o czym mówi grecki dowódca. – W takim obszarze kluczowa staje się jednak także ochrona wybrzeża, a nie tylko same jednostki na morzu. Niezwykle ważna jest struktura dowodzenia i kontroli: jeśli masz skuteczną strukturę, potrafisz skoordynować ochronę wybrzeża, swoje jednostki na morzu oraz siły powietrzne. Wtedy możesz być niezwykle skuteczny. Jedną z rzeczy, które zawsze oceniamy w NATO i w grupach takich jak SNMG2 podczas ćwiczeń, jest właśnie ta struktura – podkreśla komodor Kypriotis.

  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
  • Dynamic Guard 26
[1/10] Dynamic Guard 26 Źródło zdjęć: © Materiały WP

Zdaniem rozmówcy Wirtualnej Polski to właśnie charakteryzuje siłę NATO. – Starożytni Grecy w bitwie pod Salaminą potrafili przekształcić swoją słabość w atut, wykorzystując małe i zwrotne jednostki w ciasnym akwenie. My robimy dokładnie to samo: staramy się optymalnie wykorzystać to, czym dysponujemy. Łączymy siły różnych narodów: w moim sztabie pracują Brytyjczycy, Turcy, Niemcy, Bułgarzy, Rumuni i Grecy. Na morzu po kilku dniach stajemy się jedną drużyną i to jest właśnie siła NATO – podkreśla.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.