Kolejna prowincja Kanady chce zmian. Historyczne sceny na zaprzysiężeniu

Partia Quebecka wygrała wybory i powołała rząd, odmawiając złożenia przysięgi wierności brytyjskiemu monarsze Karolowi III.
Nowy gabinet prowincji Quebec powołał Catherine Gentilcore na stanowisko ministra odpowiedzialnego za dążenie do niepodległości regionu.
Rządzący w Quebecu zapowiedzieli, że referendum niepodległościowe nie zostanie zorganizowane, dopóki prezydentem USA pozostaje Donald Trump.
Wybory parlamentarne w kanadyjskiej prowincji Quebec, które odbyły się na początku października, wygrała Partia Quebecka - centrolewicowa partia secesjonistyczna. Zdobyła ona 59 mandatów w liczącym 127 miejsc parlamencie.
Na czele ugrupowania stoi Paul St-Pierre Plamondon, który w środę objął stanowisko premiera prowincji. Zaprzysiężenie nowego rządu przejdzie do historii. Pierwszy raz bowiem nie wziął w nim udziału przedstawiciel monarchy Wielkiej Brytanii, będącego oficjalnie głową państwa.
Policzek dla Wielkiej Brytanii. Quebec odcina się od króla
Gubernator Manon Jeannotte reprezentująca króla Karola III nie została zaproszona na ceremonię. Decyzja została uargumentowana chęcią odcięcia się prowincji Quebec od monarchii brytyjskiej.
Również samo zaprzysiężenie posłów do parlamentu Quebecu wywołało spore kontrowersje. Wielu deputowanych odmówiło bowiem złożenia przysięgi wierności brytyjskiemu monarsze.
Część kanadyjskich prawników zajmujących się prawem konstytucyjnym stwierdziło, że brak złożenia przysięgi oznacza, że posłowie nie objęli skutecznie mandatów, a tym samym prawo stanowione przez parlament nie będzie miało mocy prawnej.
Jeden z nich zwrócił się nawet do sądu o zbadanie, czy prawo Quebecku wprowadzone w 2022 roku i pozwalające na odmówienie przysięgi monarsze jest zgodne z konstytucją.
Kolejna kanadyjska prowincja dąży do niepodległości
Nowy rząd prowincji Quebec nie tylko chce całkowicie odciąć się od brytyjskiej monarchii, ale również dąży do odłączenia się od Kanady. W skład gabinetu weszła Catherine Gentilcore, która została ministrem ds. imigracji, ale również ds. uzyskania przez Quebec niepodległości.
Partia Quebecka nie ukrywa, że dąży do odłączenia się prowincji Quebec od Kanady. Aby było to możliwe, w regionie konieczne byłoby przeprowadzenie referendum niepodległościowego. Rządzące ugrupowanie zapowiedziało jednak, że nie zamierza organizować głosowania dopóki prezydentem Stanów Zjednoczonych pozostaje Donald Trump. Oznacza to, że o referendum nie ma mowy przynajmniej do 2029 roku.
W Quebecu nie po raz pierwszy pojawia się temat niepodległości. W regionie miały miejsce już dwa głosowania dotyczące jego niezależności, oba zorganizowane przez Partię Quebecką. Pierwsze referendum odbyło się w 1980 roku, jednak 60 proc. głosujących opowiedziało się wówczas przeciwko odłączeniu od Kanady.
Kolejne głosowanie miało miejsce w 1995 roku. Wtedy separatyści przegrali mniej niż jednym punktem procentowym.
Również obecnie w prowincji dominują zwolennicy pozostania w Kanadzie. Według ostatnich sondaży zwolennikami takiego rozwiązania jest ok. 70 proc. mieszkańców Quebecku.
Kanada. Alberta przeciwko niepodległości
Quebec nie jest jedyną prowincją Kanady, która rozważa niepodległość. W tym tygodniu w Albercie odbyło się referendum. Jedno z pytań dotyczyło przyszłości regionu jako części Kanady.
Głosujący zostali zapytani, czy lokalny rząd "powinien rozpocząć prawny proces wymagany przez kanadyjską konstytucję, by zorganizować referendum w prowincji, czy Alberta powinna czy też nie oddzielić się od Kanady".
Secesjoniści doznali jednak porażki. Przeciwko rozpoczęciu procesu dążącego do niepodległości opowiedziało się bowiem 76,5 proc. głosujących, natomiast za odłączeniem prowincji zagłosowało 23,5 proc.
Zadowolenie z wyniku referendum wyraził premier Kanady Mark Carney. "Mieszkańcy Alberty dokonali jasnego wyboru. (...) Zdecydowali się na jedność, wspólne budowanie przyszłości i wzajemną troskę" - stwierdził.
"Polityczny WF": "Kwestia dwóch miesięcy". Co rządzący zrobią z TK? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.