Gaz łzawiący, armatki wodne i zamknięta wieża Eiffela. We Francji znowu wrze

Autor: Piotr Gądek Publikacja: Wczoraj, 5 listopada (18:04) Aktualizacja: Wczoraj, 5 listopada (21:10)
W czwartek w Paryżu i Lyonie doszło do starć protestujących z policją. Funkcjonariusze użyli pałek, gazu łzawiącego i armatek wodnych – relacjonuje Marek Gładysz, reporter RMF FM. Z powodu demonstracji wieża Eiffla została zamknięta. W Tournefeuille koło Tuluzy zamaskowani osobnicy podłożyli ogień pod jedno z liceów.
We Francji trwają w czwartek demonstracje i strajki, które objęły część szkół średnich i wyższych oraz częściowo zakłóciły kursowanie pociągów. Na stronie internetowej wieży Eiffla poinformowano, że zabytek został w czwartek zamknięty dla publiczności.
Najpierw „Marsylianka”, potem zamieszki
Tłumna demonstracja w Paryżu rozpoczęła się na Placu Republiki – miejscu, gdzie 17 października doszło do zamieszek (pochód ma się zakończyć na Placu Narodu). Na początku zgromadzenia ogłoszono minutę ciszy, by upamiętnić Pengo Bossio Wangi - młodego mężczyzny, który zginął w zamachu w Trappes z 23 października. Zastrzelił go napastnik, który otworzył ogień do ludzi z motywów rasistowskich.
W Paryżu na początku panowała świąteczna atmosfera, śpiewano „Marsyliankę”, widać było platformy i wielkie kukły niczym podczas parad karnawałowych. Jednak dwie godziny później część osób na czele marszu starła się z policją, która użyła gazu łzawiącego – informuje agencja Reutera.
Szturmowe oddziały policji otoczyły grupy młodych ludzi, które znajdowały się na początku pochodu. Niektórzy z protestujących obrzucili wcześniej kamieniami i butelkami funkcjonariuszy, którzy niszczyli wznoszone na ulicach barykady – relacjonuje z Paryża reporter RMF Marek Gładysz.
Władze poinformowały o zatrzymaniu 448 osób do godz. 18.
W demonstracji w stolicy brali udział politycy lewicy, w tym: Jean-Luc Melenchon, szef skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej (LFI) i Raphael Glucksmann, reprezentujący socjaldemokratyczną lewicę. Obaj zamierzają kandydować w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.
Niebezpiecznie w Lyonie
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że w protestach w całym kraju wzięło udział 600 000 osób, a związek zawodowy CGT, jeden z organizatorów, podał, że było to 1,6 miliona osób.
W pierwszej części dnia demonstracje odbyły się lub rozpoczęły m.in. w Marsylii oraz Lyonie, trzecim co do wielkości mieście Francji.
Zgromadzenie w Lyonie było wyjątkowo liczne - według władz uczestniczyło w nim 30 tys. osób. Krótko po rozpoczęciu pochodu w Lyonie zorganizowanego przez związki zawodowe pojawiła się przed nim grupa około 500 tzw. black blocks (zwykle nazywane są tak ubrane na czarno grupy ultralewicowe). Władze poinformowały, że ludzie ci rzucali różnymi przedmiotami w policjantów i atakowali witryny punktów usługowych. Policja użyła gazu łzawiącego.
Do poważnego incydentu doszło w miejscowości Tournefeuille koło Tuluzy, gdzie zamaskowani osobnicy podłożyli ogień pod jedno z liceów. Uczniów ewakuowano.
Nauczyciele wśród protestujących
Związek zawodowy pracowników szkół średnich SNES-FSU ocenia, że ponad połowa - 52 proc. - kadry przyłączyła się do strajku. Chodzi nie tylko o nauczycieli, ale też o innych pedagogów i psychologów.
Władze oświatowe oceniają, że do zakłóceń doszło w czwartek w jednej trzeciej (33 proc.) placówek szkolnictwa wyższego. Z kolei Związek Studencki ogłosił, że 90 proc. uczelni nie działa normalnie, tj. trwają w nich blokady, bądź też administracje uczelni podjęły decyzję o zamknięciu placówek albo uznały, że obecność studentów nie jest obowiązkowa.
Ministerstwo edukacji poinformowało, że rano doszło do blokad w 81 liceach, natomiast organizacja licealistów USL zapewniła, że pracę przerwało 1000 placówek - albo z powodu blokad, albo z powodu decyzji administracji o zamknięciu szkoły. We Francji jest około 3700 liceów.
Koleje państwowe SNCF poinformowały o zakłóceniach odczuwalnych w większości połączeń regionalnych i niewielkich zakłóceniach w kursowaniu pociągów TGV. Transport w Paryżu funkcjonuje normalnie - podało stołeczne przedsiębiorstwo transportu miejskiego RATP.
Dlaczego Francuzi protestują?
Do protestów i strajków wezwały związki zawodowe sektora publicznego, a dołączyły się do nich organizacje licealistów i studentów. Związkowcy protestują przeciwko rosnącym kosztom życia - coraz mocniej odczuwanym przez społeczeństwo z powodu wzrostu cen - i planowanym przez rząd oszczędnościom budżetowym. Marylise Leon, szefowa centrali związkowej CFDT powiedziała na demonstracji w Paryżu, że związki oczekują podwyżki płacy minimalnej o 100 euro netto miesięcznie.
Nasze płace nie nadążają za inflacją – powiedział Reutersowi Mehdi Dumontroty, 45-letni strażak, który dołączył do protestu w Paryżu.
Wieczorem poinformowano, że premier zwołał na 9 listopada spotkanie z udziałem związków zawodowych i organizacji pracodawców; tematem mają być koszty życia i płace.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.