Bollywood HungamaPVR INOX sees record Q2 as Indian box office crosses Rs 4,000 crore for FIRST time in a quarter!InquirerTacloban City adopts 4-day workweek to cut energy use amid El NiñoThe Jerusalem PostBen-Gvir calls for arrest of Arab party heads amid Qatar-linked election interference claimsPunchFEC approves initiative to tackle povertyZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFWirtualna PolskaKolejny przedziwny występ Trumpa. "Zdałem trzy testy poznawcze"BillboardGenesis Owusu Leads Triple J’s 2026 J Awards NominationsNHK 社会ピアニスト反田恭平被告 道交法違反で執行猶予付き有罪判決Hong Kong Free Press70% of Hong Kong subdivided flats register for grace period under new regulatory systemFrance 24Live: French anti-terrorism prosecutor to give press conference on racist Paris shootingAnadolu AjansıÇin'de rüşvetle suçlanan borsa denetim kurumunun eski yöneticisine idam cezası verildiSCMP ChinaChina promotes General Zhang Shengmin to Politburo
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 29, 2026

Śledztwo ws. zabiegu syna senatora i billingi dziennikarzy. Będzie interwencja

Translate

„Prokurator zabezpieczył telefon dyrektora placówki w Aleksandrowie Kujawskim, bo z bilingów wynikało, że ten łączył się z reporterem Wirtualnej Polski” - napisał w środę portal wp.pl. Jak wskazano, miało do tego dojść w toku prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy postępowania w sprawie udzielenia reporterowi tego portalu - Michałowi Janczurze - informacji o zabiegu nieletniego syna senatora Tomasza Lenza, który odbył się w połowie marca br. w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim.

Janczura jako pierwszy opisał nieprawidłowości, do jakich miało dość podczas zabiegu, któremu poddany został syn senatora - wówczas KO - Tomasza Lenza. W artykule portalu wskazano m.in., że zabieg ten miał się odbyć poza standardową procedurą, bez formalnej zgody i dokumentacji medycznej, a także bez kolejki. 

„Prokuratura dobiera się do bilingów”

W środowym materiale wp.pl poinformowała, że policjanci działający na polecenie bydgoskiej prokuratury już wcześniej chcieli dowiedzieć się, kto był źródłem informacji, które zostały opublikowane przez portal w kwietniu. „Oczywiście odmówiliśmy: do ochrony źródeł zobowiązuje nas prawo prasowe” - podkreślił portal.

Podczas środowego briefingu prasowego w Warszawie Waldemar Żurek był pytany przez dziennikarzy, czy jako prokurator generalny miał informację o tym, że prokuratura „dobiera się do bilingów” dziennikarza wp.pl i „tropi jego informatorów”?

Takiej informacji nie miałem, (...) muszę przyznać, że ja się dowiaduję o tym z mediów - mówił minister Żurek. Zaznaczył przy tym, że prokurator generalny nie wie o wszystkich śledztwach i działaniach operacyjnych służb, czy też zleceniach prokuratorów w każdej sprawie.

Żurek podkreślił, że jest zwolennikiem wolności mediów, a jako były sędzia ma świadomość tego, czym jest tajemnica dziennikarska. 

Są takie fundamenty: tajemnica obrończa, tajemnica spowiedzi, tajemnica dziennikarska. Ja bym chciał, żeby demokratyczne państwo szanowało przestrzeganie właśnie tych tajemnic — powiedział Żurek.

W późniejszym wpisie na X Żurek dodał, że fundamentami demokratycznego państwa prawa są także wolność słowa oraz prawo obywateli do informacji.

„Dlatego wraz z Prokuratorem Krajowym Dariuszem Kornelukiem podjęliśmy działania, aby zbadać, czy nie doszło do naruszeń praw i wolności obywatelskich” - napisał Żurek, odnosząc się do działań podjętych przez prokuraturę w  sprawie ujawnienia informacji o zabiegu syna senatora. „Wszystkie doniesienia medialne muszą zostać rzetelnie sprawdzone. Zbadamy tę sprawę” - zapewnił prokurator generalny.

Senator wykluczony z KO

Sytuacja ujawniona w kwietniu przez wp.pl doprowadziła do wykluczenia senatora z Koalicji Obywatelskiej i jej klubu parlamentarnego. Oprócz Lenza KO wykluczyła ze swoich szeregów także Mariusza Trojanowskiego - działacza lokalnych struktur w powiecie aleksandrowskim, a zarazem dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim.

Lenz w wydanym 7 kwietnia oświadczeniu zapewnił, że zabieg u jego syna został wykonany „w warunkach szpitalnych przez lekarzy pełniących w tym dniu dyżur, z zachowaniem właściwych procedur medycznych”.

W kolejnym oświadczeniu, nagranym i umieszczonym w internecie, senator i jego żona powiedzieli, że „dokumentację z zabiegu 13-letniego dziecka posiadają rodzice i z tego, co już wiadomo, kontrolerzy z NFZ, a także Izba Lekarska w Toruniu”. Twierdzili, że dyrektor szpitala rozpowszechnia w mediach informacje, jakoby jej nie posiadał i w związku z tym zapowiedzieli, że skierują do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim. Takie zawiadomienie złożyli.

Z kolei dyrektor szpitala informował, że komisja wewnętrzna powołana w placówce do wyjaśnienia sprawy „ujawniła dokument, który był przerabiany, dorabiany” i że dotyczy to książki wpisów lekarskich oddziału szpitala, gdzie na doklejonej stronie ręcznie odnotowano taki zabieg.

Dwa postępowania

W bydgoskiej prokuraturze okręgowej toczą się obecnie dwa postępowania ws. zdarzenia w aleksandrowskim szpitalu. 

Pierwsze z nich dotyczy podejrzenia przeprowadzenia zabiegu syna Lenza „poza kolejnością i z naruszeniem obowiązujących procedur”. 

Drugie postępowanie, z zawiadomienia Lenza, dotyczy zaś podejrzenia ujawnienia tajemnicy lekarskiej oraz nierzetelnego prowadzenia dokumentacji medycznej.

Telefon dyrektora szpitala

Portal wp.pl napisał w środę, że we wrześniu otrzymał informację, iż w związku z drugim postępowaniem wezwany do złożenia zeznań w charakterze świadka został dyrektor szpitala w Aleksandrowie Mariusz Trojanowski. 

„Po przesłuchaniu prokurator przedstawił mu postanowienie dotyczące wydania telefonu. Miał go wydać, w przeciwnym razie nie mógłby opuścić prokuratury” - czytamy. Portal dodał, że w postanowieniu wymienione były dane autora materiałów dot. zabiegu syna senatora Lenza - reportera Wirtualnej Polski Michała Janczury i jego numer telefonu.

„Z opisanego przebiegu czynności możemy się domyślać, że prokuratura sięgnęła już wcześniej po bilingi. Wiedziała, że Trojanowski kontaktował się z reporterem WP i postanowiła sprawdzić, o czym rozmawiali” - napisała Wirtualna Polska. 

W odpowiedzi na pytanie portalu, czy Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy rzeczywiście bada telefony osób związanych ze szpitalem w Aleksandrowie, jej rzecznik Agnieszka Adamska-Okońska przyznała, że „rzeczywiście zabezpieczono telefon, który zdaniem śledczych »mógł być wykorzystany do przekazania informacji«”.

„Prokuratura zapewniła jednocześnie, że nie sprawdzano bilingów dziennikarza. Nie zdradza jednak, czyje jeszcze telefony zostały sprawdzone pod kątem kontaktowania się z Michałem Janczurą” - dodano.

Ochrona źródeł informacji

W środowym tekście redakcja wp.pl podkreśliła, że ochrona źródeł informacji pozostanie dla niej priorytetem. Stanowczo sprzeciwiła się także działaniom podejmowanym przez śledczych.

Biuro RPO poinformowało we wpisie na portalu X, że sprawę - jak wskazano - dotyczącą „możliwości naruszenia tajemnicy dziennikarskiej w związku z działaniami organów ścigania”, rzecznik praw obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram podjęła w środę z urzędu.

Naczelnik wydziału do spraw postępowań organów ścigania w Zespole Prawa Karnego BRPO Piotr Sobota zwrócił się do Prokuratora Okręgowego w Bydgoszczy Dariusza Podufalskiego o przedstawienie wyjaśnień dotyczących opisanej w mediach sprawy. Poprosił też o odniesienie się do zarzutów wskazanych w artykule - czytamy we wpisie.

Sprawę skomentował także adwokat Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. „To próba obejścia tajemnicy dziennikarskiej w białych rękawiczkach” - czytamy we wpisie opublikowanym przez HFPC na X. Siemaszko dodał w nim, że „jeżeli organy ścigania mają wiedzę, że telefon zawiera informacje objęte tajemnicą, mają prawny obowiązek zastosowania szczególnej procedury i uzyskania zgody sądu”.

W związku z materiałem Wirtualnej Polski pismo do szefa MS Waldemara Żurka skierował w środę prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Przemysław Rosati. Podkreślił w nim, że z najwyższym niepokojem przyjął informacje dotyczące działań prokuratury zmierzających do ustalenia źródeł informacji wykorzystanych przez dziennikarzy w publikacjach dotyczących senatora Tomasza Lenza.

Rosati zwrócił się do prokuratora generalnego z prośbą o „niezwłoczną weryfikację opisanych czynności, wyjaśnienie ich podstaw prawnych i zakresu pozyskanych informacji oraz ustalenie, czy dochowano wszystkich gwarancji ochrony tajemnicy dziennikarskiej, w tym wymogów niezależnej kontroli przewidzianych prawem”.

Rosati podkreślił, że sprawa nie jest kwestią interesu jednej redakcji. „To kwestia standardów praworządności, wolności prasy i zaufania obywateli do państwa” - zaznaczył. 

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.