The Jerusalem PostDrones don’t sell on need. They sell on value - opinionESPNWhy do Liverpool's big-money transfers keep failing to deliver?ESPN DeportesJaguars quieren jugar temporada completa en Jacksonville en 2028InquirerFloodwaters submerge graves in South Cotabato cemetery ahead of UndasPunch2027: Kwankwaso says NDC won’t withdraw for ADC, other partiesZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioSRF NewsSchweizer Cup, 2. Runde – Afriyie schiesst Ex-Klub ab: FCZ scheitert in AarauCollider‘Ghostbusters’ Meets ‘Wednesday’ in Netflix’s 8-Part Thriller You Can Binge in a DayESPN CricinfoSalman Agha ton, Eshan Malinga four-for as Pakistan notch 305الشرقأسرة محمد خان تعلن إنشاء مؤسسة لحفظ إرثه السينمائي والإنسانيWirtualna PolskaWina rosyjskich zakłóceń? Ukraina tłumaczy się Litwien-tvFreiburg-Fans ärgern Trainer: Schick schießt SC Freiburg von der Tabellenspitze
The Daily Newsstand · Free, Always
Sunday, October 18, 2026

Bronił swojego sklepu przed złodziejami. Wideo z Francji hitem sieci

Translate

Wstrząsający film opublikowany w mediach społecznościowych w zaledwie kilkanaście godzin zyskał miliony wyświetleń na całym świecie. Widać na nim kierownika niewielkiego sklepu w Nicei, który samotnie staje naprzeciw agresywnego tłumu plądrującego i niszczącego jego miejsce pracy.

Buntownicy nie mieli litości: mężczyzna był popychany, okładany ciosami, aż w końcu jeden z napastników powalił go na ziemię brutalnym kopnięciem w plecy. Mimo przewagi agresorów i odniesionych obrażeń sprzedawca nie dał się zastraszyć i do ostatniej chwili próbował osłaniać dobytek swojego życia przed splądrowaniem.

To nie był odosobniony przypadek. Do bliźniaczych scen dochodziło równolegle w wielu francuskich miastach. Jak informuje dziennik "Le Parisien", w samej stolicy celami zorganizowanego wandalizmu padły m.in. sklepy dla miłośników gier na Boulevard Voltaire w 11. dzielnicy, które zostały doszczętnie zdemolowane przez zamaskowanych uczestników zamieszek.

1500 zniszczonych punktów handlowych. "Skala jest bezprecedensowa"

Dzień po sobotnich wydarzeniach krajobraz francuskich ulic przypomina pobojowisko. Z opublikowanych w niedzielę danych Federacji Handlu i Dystrybucji wynika, że w wyniku zamieszek ucierpiało co najmniej 1500 punktów handlowych w całym kraju.

Przewodniczący federacji Alexandre Bompard ocenił wstępne straty materialne na kilkaset milionów euro. Zniszczenia dotknęły zarówno wielkie sieci handlowe, jak i małych, lokalnych przedsiębiorców, dla których nocne grabieże oznaczają ruinę finansową.

Władze miast starają się reagować na kryzys. Mer Paryża Emmanuel Grégoire skierował w niedzielę specjalny list do właścicieli stołecznych lokali i punktów usługowych. Przyznał w nim wprost, że "skala zniszczeń jest znacząca i bezprecedensowa", zapowiadając jednocześnie natychmiastowe utworzenie specjalnej komórki antykryzysowej, której zadaniem będzie pomoc poszkodowanym przedsiębiorcom.

Polityczne rozliczenia i wyczekiwane orędzie Macrona

Sobotnie manifestacje, które pierwotnie zwoływano pod hasłami sprzeciwu wobec rosnących kosztów życia, zgromadziły setki tysięcy pokojowych demonstrantów. Zostały jednak całkowicie przyćmione przez zorganizowane, skrajnie agresywne grupy, które obróciły swój gniew przeciwko budynkom publicznym, sklepom i przypadkowym ludziom.

W obliczu eskalacji do głosu dochodzi polityka. Przewodnicząca Zgromadzenia Narodowego Yaël Braun-Pivet ogłosiła w niedzielę zamiar powołania specjalnej parlamentarnej komisji śledczej. Jej celem ma być szczegółowe zbadanie przebiegu zamieszek, metod stosowanych przez sprawców, a także weryfikacja ewentualnych zaniechań i niedociągnięć po stronie sił porządkowych.

Oczy całej Francji zwrócone są teraz w stronę Pałacu Elizejskiego. W niedzielny wieczór zaplanowano telewizyjne wystąpienie prezydenta Emmanuela Macrona, w którym odniesie się on do dramatycznych wydarzeń minionej doby i przedstawi plan rządu na przywrócenie stabilności w kraju.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.