Pismo z podpisem Święczkowskiego. Myrcha: Piotrowicz zawsze pod ręką
Czy to Stanisław Piotrowicz powinien kierować Trybunałem Konstytucyjnym pod nieobecność Bogdana Święczkowskiego? Rzeczniczka TK opublikowała w sieci dokument, który ma o tym świadczyć. – Na problemy z Trybunałem Stanisław Piotrowicz zawsze pod ręką – skwitował ironicznie w programie "Tłit" wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Zwrócił też uwagę, że pismo wygląda na zwykłe upoważnienie urlopowe.
Sytuacja prawna w Trybunale Konstytucyjnym komplikuje się z każdym dniem. Kierowanie pracami instytucji – po zawieszeniu Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego – przejęła sędzia z najdłuższym stażem, Anna Korwin-Piotrowska.
Tymczasem w sieci pojawił się dokument, który ma podważyć jej mandat. Rzeczniczka TK Weronika Ścibor opublikowała na platformie X skan pisma datowanego na kwiecień 2026 r. Wynika z niego, że Bogdan Święczkowski rzekomo już wcześniej upoważnił sędziego Stanisława Piotrowicza do zastępowania go w czasie nieobecności.
O tę woltę prowadzący program "Tłit" Tomasz Żółciak zapytał wiceministra sprawiedliwości Arkadiusza Myrchę.
– Można też powiedzieć, że na problemy z Trybunałem Stanisław Piotrowicz jest zawsze pod ręką. Tak było 10 lat temu i tak się okazuje dzisiaj – zareagował natychmiast polityk Koalicji Obywatelskiej.
Pismo na czas urlopu, a nie zawieszenia
Prowadzący program zwrócił uwagę na istotny szczegół dotyczący opublikowanego przez TK skanu. Zaznaczył, że na piśmie nie widać żadnej pieczęci ani urzędowej sygnatury, która pozostawiałaby ślad w systemach. Widnieje na nim jedynie podpis Bogdana Święczkowskiego, co budzi poważne wątpliwości, czy dokument faktycznie powstał w kwietniu, czy został stworzony naprędce.
Wiceszef resortu sprawiedliwości uchylił się od oceniania autentyczności dokumentu, jednak zwrócił uwagę na jego treść. Jak wyjaśnił w programie "Tłit", użyte w rzekomym upoważnieniu sformułowanie o "nieobecności" zupełnie nie pasuje do obecnej sytuacji prawnej. Arkadiusz Myrcha argumentował, że w przypadku Bogdana Święczkowskiego mamy do czynienia z formalną przerwą w czynnościach, zarządzoną na podstawie Prawa o ustroju sądów powszechnych.
W związku z tym – w ocenie wiceministra – ujawniony skan przypomina raczej rutynowe upoważnienie wypisywane na okoliczność urlopu lub innej zwykłej, fizycznej nieobecności w miejscu pracy, a nie dokument mający zastosowanie w tak poważnych i bezprecedensowych okolicznościach prawnych.
Czytaj także: Korwin-Piotrowska podjęła kolejne decyzje. "Zadania poza siedzibą TK"
Wybór obarczony wadą prawną
Wiceminister sprawiedliwości przypomniał również, że cały spór toczy się wokół sędziego, którego pozycja w Trybunale Konstytucyjnym od dawna budzi fundamentalne zastrzeżenia prawne.
– Mamy pana sędziego Bogdana Świączkowskiego, którego wybór na prezesa jest obarczony wadą prawną. Jak pamiętamy, zakwestionowano między innymi w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – wskazał gość Wirtualnej Polski.
Myrcha podkreślił, że obecna sytuacja – w której to Anna Korwin-Piotrowska kieruje TK – jest bezpośrednim efektem "wadliwej procedury" z przeszłości.
– O ile możemy oczywiście mówić o pełnoprawnym czy pełnokrwistym prezesie wybranym w procedurze wadliwej, mówimy tu o wadliwym zgromadzeniu ogólnym z udziałem sędziów, dublerów i tak dalej. Ten cały wywód prawny jest poczyniony chociażby w tym ostatnim orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, o tyle też mamy do czynienia z sędzią, który ma przerwę w czynnościach, czyli jest jakby wyłączony z pełnienia wszelkich funkcji orzeczniczych, funkcyjnych w samym Trybunale – podsumował wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości.
Dodał przy tym, że zgodnie z ustawą o Trybunale, Anna Korwin-Piotrowska jest sędzią, która wedle przepisów przejmuje obowiązki wykonywania tychże funkcji w momencie, kiedy prezes czy wiceprezes nie mogą ich pełnić.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.