Pełczyńska-Nałęcz odchodzi z rządu. Jakie są kulisy decyzji?
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wystąpiła z zaskakującym oświadczeniem na portalu X.
"Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki"- napisała krótko po tym, jak ustawa ludowców, znosząca limit dwukadencyjności w samorządach, nie uzyskała większości w Sejmie. "Wygraliśmy! Zmiana, której chce 75 proc. Polaków, dojdzie do skutku! Stało się to jednak pomimo głosów K15X." – można wyczytać we wpisie.
DLA CIEBIE
GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości
DLA CIEBIE
Na pierwszy rzut oka oświadczenie Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz może wydawać się logicznie sprzeczne. Liderka Polski 2050 jest bowiem gorącą zwolenniczką utrzymania zasady dwukadencyjności w samorządach. A przecież głosowanie sejmowe – nawet jeśli przypadkiem – wyszło finalnie tak, że dwukadencyjność zostaje.
– Zapewne zakładała, że dwukadencyjność zostanie zniesiona i wtedy wyda oświadczenie, w którym się oburza i w związku z tym odchodzi z rządu. No ale wyszło inaczej, a mimo to wydała oświadczenie – wbija szpilę koalicyjny rozmówca.
Oświadczenia Pełczyńskiej-Nałęcz broni osoba z jej otoczenia.
– Dwukadencyjność została utrzymana, ale głosami Konfederacji, Partii Razem czy Prawa i Sprawiedliwości przeciwko koalicji – zwraca uwagę.
Jak dodaje rozmówca z otoczenia Pełczyńskiej-Nałęcz, w którymś momencie trzeba powiedzieć "dość". – Dwukadencyjność to była rzecz, która była u nas taką fundamentalną sprawą od dłuższego czasu. Katarzyna podnosiła tę sprawę wewnętrznie i na zewnątrz. A tu kolejny raz mamy już trzecią sytuację w ciągu ostatnich trzech miesięcy, w której koalicja sprzeniewierza się swoim wartościom z 2023 r. Zaczęło się od afery szpitalnej, później powołanie Berka na sędziego TK, teraz dwukadencyjność. Szliśmy do wyborów, mówiąc o standardach, o wartościach, o przejrzystości i naprawie państwa. Zachowujemy się dokładnie jak PiS albo gorzej. No więc tutaj nie było już za bardzo pola do manewru – argumentuje rozmówca z Polski 2050. – Katarzyna miała poczucie, że im dłużej to trwa, tym bardziej jej wizerunek jest obciążany legitymizowaniem spraw, z którymi się nie zgadza – dodaje rozmówca.
Dwóch naszych koalicyjnych rozmówców uważa, że szalę przechyliła nominacja Andrzeja Domańskiego na wicepremiera, na funkcję, o którą Pełczyńska-Nałęcz walczyła wcześniej.
– Mogła się poczuć jak spoliczkowana tym awansem Domańskiego, że to jest przeciwko niej i została ośmieszona. Może to jest jakiś emocjonalny powód – komentuje jeden z rozmówców.
Kolejny wysoki rangą rozmówca koalicyjny potwierdza tę teorię. – Odżyły dawne demony. Ona nie może przeżyć, że są kolejni wicepremierzy, ale wśród nich nie ona. A przecież był czas, że domagała się tej funkcji – dodaje.
O możliwej dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz spekulowano od jakiegoś czasu, od kiedy Szymon Hołownia walczył, a potem przejął klub. A jednocześnie w rządzie widać było napięcie między minister funduszy a premierem, ale także innymi politykami z koalicji, którzy zarzucali jej nielojalność.
Ale zdaniem rozmówcy z koalicji dymisja minister nie jest ruchem wyprzedzającym ewentualne ruchy premiera. - Co najmniej do świąt nie było takich planów, taki był przekaz premiera – mówi nasz rozmówca.
Pytanie o reakcję Donalda Tuska. Wpis Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz pojawił się wieczorem, tymczasem premier przebywa z wizytą w Indiach, gdzie w tym momencie był już późny wieczór, więc jego reakcję poznamy rano.
Co dalej?
Sama Pełczyńska-Nałęcz na razie nie precyzuje, co dalej z jej polityczną karierą. "Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie, w imię jakich wartości szedł do władzy. Widzimy się na szlaku. Znajdzie się na nim miejsce dla wszystkich. Rozkład jazdy jest znany" – oświadczyła na X.
– Nie spodziewałbym się na ten moment, żeby Pełczyńska-Nałęcz miała ochotę usuwać się w cień. A jak patrzę na reakcję wewnątrz naszej organizacji, to nie widzę też, żeby miało jej specjalnie brakować do tego osób – wskazuje rozmówca z otoczenia ustępującej minister.
A co w takim razie z jej zwolennikami w klubie sejmowym? – To już jest pytanie do poszczególnych posłów. Czy chcą się pozycjonować po stronie stołków czy wartości – tajemniczo dorzuca nasz rozmówca z Polski 2050.
W koalicji już pojawiają się spekulacje, co dalej z Pełczyńską-Nałęcz. – Ona odchodzi z partii, ucieka do Partii Razem i tam będzie sobie robić jasełka. Będzie zakładać stowarzyszenie i iść do tej partii – twierdzi ważny polityk obozu rządzącego. W takim wariancie, jak sam dodaje, prawdopodobieństwo, że uda się Partię Razem namówić do wspólnego startu – czy to w ramach jednej listy koalicji, czy bloku lewicowego – będzie jeszcze mniejsze niż obecnie.
Inny ważny polityk koalicji zastanawia się, czy Pełczyńska-Nałęcz nie będzie dogadywała się teraz z Mateuszem Morawieckim. – Od dwóch tygodni mieliśmy sygnały, że mają ze sobą rozmawiać. Będzie szukała swojej drogi – mówi polityk. Jego zdaniem Pełczyńska-Nałęcz straciła kontrolę nad klubem sejmowym, m.in. dlatego, że sama nie jest posłanką. – Z naszej oceny wynika, że w partii jest całkowicie uważana za zbędny element, więc pewnie będzie sprzedawać historie, że będzie coś tworzyła. Może coś niszczyć i chcieć budować, ale nie za bardzo coś z tego wyjdzie – mówi nasz rozmówca z Lewicy.
Co z resortem?
Pytanie, co dalej z resortem funduszy i polityki regionalnej, którym Pełczyńska-Nałęcz kieruje. – Zapewne resort pójdzie w ręce kogoś z Polski 2050, ale nie Hołowni – twierdzi jeden z koalicjantów. Jeśli miałby to być jakiś "awans wewnętrzny" w ramach Polski 2050, to w grze może być aktualny zastępca Pełczyńskiej-Nałęcz Jan Szyszko, który jest w bieżących kontaktach z urzędnikami w Brukseli i wie, jak funkcjonują mechanizmy funduszy unijnych. Pytanie jednak, czy jest na tyle politycznie silny, by te stery przejąć, a także czy jest w stanie zdystansować się od ustępującej minister, bowiem jest postrzegany jako jej lojalny współpracownik, a to może w obecnym kontekście stanowić obciążenie, a nie jego atut.
Tajemnicą poliszynela w obozie rządzącym jest to, że chrapkę na przejęcie sterów w resorcie miał aktualny wiceminister funduszy Jacek Karnowski, związany z KO, który nie miał najlepszych stosunków z szefową resortu. – Jacek Karnowski jest na pewno bardzo kompetentną osobą, która też na pewno będzie się świetnie sprawować na tym stanowisku. W Polsce jest wielu specjalistów od funduszy europejskich i na pewno wielu ma świetne kompetencje – dyplomatycznie, choć z wyczuwalną ironią, komentuje nasz rozmówca z Polski 2050.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.