Premier o zamachu w Krakowie. Służby weszły do domu sprawcy
Najwyżsi rangą urzędnicy państwowi udali się do stolicy Małopolski, by nadzorować działania służb po ataku na Rynku Głównym. Do Krakowa przyjechali premier Donald Tusk, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz Komendant Główny Policji generalny inspektor Marek Boroń.
Obecnie trwa odprawa szefa rządu z ministrami i przedstawicielami służb. W pracach sztabu kryzysowego uczestniczy również szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. Premier podsumował dotychczasowe działania operacyjne podczas konferencji prasowej.
- Było dla mnie oczywiste, że musimy dzisiaj być tutaj razem w Krakowie - rozpoczął swoje oświadczenie Donald Tusk.
Szef rządu poinformował o trwających działaniach śledczych. Służby rozpoczęły przeszukanie nieruchomości należącej do napastnika. - Właśnie w tej chwili odbywa się akcja. Chodzi o wejście do mieszkania sprawcy i jego rodziny. Wiemy, że sporo broni może znajdować się w tym domu - przekazał Donald Tusk.
Premier odniósł się także do doniesień o pojeździe, którym zamachowiec uciekał z centrum miasta. Zapewnił, że auto zostało sprawdzone przez pirotechników.
- Okazało się, że wbrew obawom samochód zamachowca nie stanowi zagrożenia pirotechnicznego. Była obawa, że może eksplodować - oświadczył.
Zaznaczył również, że służby badają powiązania sprawcy z innymi osobami. - Jestem przekonany, że bardzo szybko zostaną zatrzymani ewentualni wspierający zamachowca. Wiem, że policja, służby specjalne i prokuratura zrobią wszystko, żeby jak najszybciej przekazać informacje opinii publicznej - dodał.
Podziękowania dla służb za ratowanie życia
Donald Tusk podziękował funkcjonariuszom za reakcję w centrum Krakowa. - Chciałbym zacząć od podziękowania funkcjonariuszom policji. Tym, którzy narazili swoje życie i na pewno uratowali wiele istnień ludzkich, sami narażając się na śmierć. Mam nadzieję, że najciężej poszkodowany funkcjonariusz dojdzie do zdrowia - powiedział.
Słowa uznania skierował także do straży pożarnej.
- Chciałem też podziękować ratownikom straży pożarnej. Wiem, ile wysiłku włożyliście i byliście na miejscu wtedy, kiedy trzeba było ludzi ratować bezpośrednio w trakcie tej akcji - podkreślił premier.
- Dziękuję wszystkim obecnym za skoncentrowanie się najpierw na neutralizacji napastnika, a później na udzieleniu pomocy rannym - podsumował akcję na Rynku.
Apel o powagę i walka z dezinformacją
Szef rządu wezwał do solidarności w obliczu tragicznych wydarzeń. - Musimy wykazać się nadzwyczajną solidarnością na wszystkich szczeblach. Dzisiaj nie może być miejsca na żadną grę. Sześć osób zginęło. Wymagana jest dzisiaj od wszystkich w Polsce pełna powaga, skupienie i solidarność z ofiarami oraz ich rodzinami - stwierdził polityk.
Skrytykował również autorów fałszywych informacji publikowanych w sieci tuż po ataku.
- Pojawiło się bardzo dużo spekulacji, fejków, dezinformacji, a czasami zwykłej podłości w internecie, ale do tego niestety się już chyba przyzwyczailiśmy - zakończył Donald Tusk.
Zamach w Krakowie. 16 rannych w strzelaninie, bardzo ciężki stan policjanta
24-letni obywatel Polski w sobotę po południu wjechał samochodem na płytę Rynku Głównego i otworzył ogień z broni automatycznej do – najprawdopodobniej – przypadkowych osób. Okrążył samochodem Rynek, następnie uciekł w kierunku dzielnicy Kazimierz. W wyniku pościgu policyjnego został zatrzymany, następnie przewieziony do szpitala.
W strzelaninie w Krakowie zmarło sześć osób, a rannych zostało 16. Stan jednego z policjantów jest bardzo ciężki - poinformował szef MSWiA Marcin Kierwiński podczas wieczornej konferencji prasowej. - Modlimy się za tego dzielnego policjanta, za bohatera, żeby przeżył - dodał.
Szef MSWiA przypomniał, że sprawca został postrzelony przez policjantów. - Jego stan również jest ciężki, rozpoczęła się druga operacja. Jest też w jednym z krakowskich szpitali - przekazał szef MSWiA.
W Krakowie ogłoszono żałobę, a prezydent RP Karol Nawrocki rozpoczął formalną procedurę ogłoszenia żałoby narodowej, która będzie obowiązywała 8 i 9 listopada.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.