Eksperci o liczbie żołnierzy, którą powinna dysponować Polska
– Do tego, byśmy w sposób odpowiedzialny mogli to zdefiniować, potrzebne jest pewne założenie – stwierdził gość debaty o bezpieczeństwie państwa w WP, gen. Tomasz Piotrowski, były Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych, pytany o to, czy da się określić, ilu żołnierzy zawodowych, a ilu rezerwistów potrzebuje Polska, by móc się bronić. Tym "założeniem" według generała ma być nowa strategia bezpieczeństwa narodowego.
Stara strategia, opracowana w 2020 r., jak zauważył, jest już "nieprzystająca do obecnych realiów". – Powołam się na jedno z moich ulubionych amerykańskich powiedzeń, że "jeżeli nie wiesz, dokąd idziesz, to żadna droga cię tam nie doprowadzi" – stwierdził.
Dopytywany o liczbę żołnierzy, którą powinniśmy mieć zgodnie z obowiązującą obecnie strategią, odparł, że miało to być od 300 do 400 tys. zawodowych żołnierzy oraz 3-4 razy tyle rezerwy.
– Ja bym zwrócił uwagę na jedną rzecz, żebyśmy odeszli od myślenia XIX- i XX-wiecznego. We współczesnej wojnie, oczywiście, liczba sama w sobie również ma znaczenie, ale ostatecznie ważna jest jakość – stwierdził Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki.
– Kiedyś, kiedy masy i bataliony miały szturmować, to liczba miała ogromne znaczenie. Teraz, nie negując potrzeby liczby, musimy zrozumieć, że najważniejsze są zdolności, a zatem jakość tego żołnierza i jego zdolności z cywila używane w wojsku – mówił. – W związku z tym to pytanie: "jaka liczba?" nie do końca odpowiada nowoczesnej sztuce wojennej – zauważył.
– Ale nie wierzę, że pisząc strategię na przyszłość w waszym think tanku, w jakiejś prezentacji nie masz takiego slajdu z liczbą – zauważył prowadzący debatę Patrycjusz Wyżga.
– Nie, właśnie nie mam, bo nawet nie wiem, pan generał słusznie to powiedział, jakie są konkretne plany obronne – stwierdził Bartosiak.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.