PunchPublic appointments should be based on competence – PRP chieftainוואלהלפחות 60 בני אדם נהרגו בקריסת מכרה זהב בסודאןBollywood HungamaGandhari beats Dhurandhar, Jaane Jaan with 9.6 million views in second week on NetflixThe Jerusalem PostThe Iran war is creating a new global energy risk beyond the Strait of Hormuz - analysisDaily MaverickTRAVEL BAN: US not expected to release list of South Africans targeted for visa restrictionsInquirerBus falls into ravine in Nueva VizcayaThe South AfricanThis Cape Town neighbourhood has been named one of the world’s coolestSky TG24Rob Reiner, perché il figlio non subirà la pena di morteVilaWebDimiteix el gerent de l’Ajuntament de BadalonaOwngoal NigeriaRafael van der Vaart Questions Leaving Ajax Top Striker Out Of Super Eaglesالشرقالقراءة للمتعة تؤدي لتحسين الانتباه والذاكرة وتخفض خطر الإصابة بالخرفNOSKlokkentorens Den Bosch dicht: onveilig volgens Arbeidsinspectie
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 16, 2026

SMS-y w środku nocy wywołują silne reakcje. Eksperci wskazują, co się zaraz wydarzy

Translate

Pierwszy taki SMS został wysłany 20 sierpnia. Po godzinie 4 nad ranem do około czterech milionów mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, wcześniej ostrzegające najczęściej przed burzami, tym razem przesłało taką wiadomość:

"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty".

Po około godzinie od pierwszego SMS-a przyszedł drugi:

"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się atak na obszarze Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty."

Zmiana podejścia do ostrzegania mieszkańców przed zagrożeniami była bezpośrednio związana z uderzeniem rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii pod koniec lipca. Wówczas RCB nie wysłało żadnych ostrzeżeń o zagrożeniu, za co było krytykowane.

Dlatego teraz, za każdym razem, kiedy Rosja atakuje zachodnią część Ukrainy, a polskie i sojusznicze myśliwce wznoszą się w powietrze, RCB zleca również operatorom komórkowym wysyłkę SMS-ów ostrzegawczych. I od 20 sierpnia alerty przychodziły już wielokrotnie. W czwartek 10 września aż trzy razy: około godz. 6:20, 7:07 i 14:31. Po kilkudziesięciu minutach odbiorcy na terenie dwóch województw dostawali odwołania zagrożenia.

Lubelszczyzna i Podkarpacie nie śpią, bo śledzą komunikaty

Nocne SMS-y nieobecne w życiu mieszkańców pozostałej części Polski, mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia zaczynają już dawać się we znaki. Osoby pracujące z osobami starszymi dostrzegają, w jaki sposób działają na nich tego typu wiadomości.

– Alerty, które przychodzą nad ranem albo w środku nocy, są dla nich bardzo niepokojące. Słyszę relacje, że mają problem z normalnym funkcjonowaniem. Nie wiedzą, co robić po otrzymaniu takiej wiadomości: czy iść dalej spać czy siedzieć i czekać na te nowe komunikaty. Stres i zmęczenie powodują, że pojawiają się nowe problemy ze zdrowiem – relacjonuje w rozmowie z WP Małgorzata, pracująca z seniorami w jednej z lubelskich fundacji.

Te pierwsze spostrzeżenia potwierdzają specjaliści, zwłaszcza w kontekście osób starszych, choć trzeba pamiętać, że wiadomości wysyłane są do wszystkich, również np. do posiadających już telefony nastolatków.

– U części osób, zwłaszcza bardziej podatnych na lęk, starszych, samotnych czy mających już wysokie poczucie zagrożenia wojną, otrzymanie w środku nocy wiadomości rozpoczynającej się od trzykrotnego "UWAGA!" i słów "rosyjski atak powietrzny" może wywołać silne pobudzenie. Reakcja emocjonalna jest bardzo szybka i może pojawić się, zanim odbiorca spokojnie przeczyta dalszą część wiadomości i uświadomi sobie, że atak dotyczy terytorium Ukrainy. Skutkiem mogą być trudności z ponownym zaśnięciem, napięcie, wzmożone sprawdzanie wiadomości i subiektywne poczucie, że wojna jest coraz bliżej – komentuje w rozmowie z WP psycholog prof. Agata Chudzicka-Czupała z Uniwersytetu SWPS.

Wskazuje, że przy wielokrotnym powtarzaniu podobnego komunikatu może wystąpić proces przeciwny: przyzwyczajenie do bodźca oraz tzw. alarm fatigue, czyli zmęczenie alarmami.

– Jeśli człowiek wielokrotnie otrzymuje bardzo podobne ostrzeżenie, a po nim nie następuje sytuacja wymagająca od niego konkretnego działania, stopniowo uczy się: "to znowu ten sam SMS". Z czasem może przestać dokładnie czytać kolejne komunikaty – zauważa prof. Chudzicka-Czupała.

Eksperci zgodnie: Konieczne stopniowanie komunikatów

Swoje wątpliwości co do treści komunikatów ma również językoznawca prof. Jerzy Bralczyk. Pytany przez WP o powtarzane regularnie te same wiadomości, przywołuje bajkę Ezopa o pasterzu i wilku.

– To się nazywa syndromem pasterza. Kiedy pasterz dla żartu wołał, że nadbiega wilk, który kradnie owce, to na początku ludzie się zbierali i ratowali, co mogli. A potem, jak się okazywało, że to żart, to ludzie przestali reagować. Wtedy wilk rzeczywiście się pojawił i pożarł owce. Pasterz przez swoje nieuzasadnione komunikaty stworzył znieczulicę – uważa prof. Jerzy Bralczyk.

Jego zdaniem komunikaty ostrzegawcze wysyłane przez RCB w takiej formie mogą z czasem spowodować utratę wiarygodności całej komunikacji, a nawet jej ośmieszanie przez odbiorców. Wiele osób już publicznie żartuje, że w swoich telefonach "zablokowało ten spam".

– Te ostrzeżenia powinny być stopniowane, ale niekoniecznie pisane za każdym razem "UWAGA, UWAGA" wersalikami. No bo cóż więcej można zrobić w sytuacji potencjalnego zagrożenia: wypuścić nagranie z błyskami, z efektami dźwiękowymi? – zastanawia się Jerzy Bralczyk.

Wagę stopniowania komunikatów dostrzega również prof. Chudzicka-Czupała.

– Nie chodzi o to, aby RCB nie informowało – przeciwnie, państwo ma obowiązek ostrzegać obywateli. Ważne jest jednak stopniowanie komunikatów zależnie od rzeczywistego poziomu zagrożenia. Odbiorca powinien w ciągu kilku sekund uzyskać odpowiedź na trzy pytania: co się dzieje, jak blisko mnie jest zagrożenie i co powinienem teraz zrobić? Jeżeli komunikaty o bardzo różnym znaczeniu dla bezpieczeństwa mieszkańca brzmią równie alarmująco, istnieje ryzyko, że z czasem przestanie on właściwie różnicować ich wagę – przestrzega psycholog.

Pojawiają się głosy, że SMS-y to spisek

O ile przyzwyczajanie się do sytuacji zagrożenia można uznać za naturalne dla każdego człowieka, to w ostatnim czasie rośnie również liczba reakcji agresywnych i doszukujących się w wysyłaniu ostrzeżeń teorii spiskowych.

Pod medialnymi doniesieniami o alertach RCB można coraz częściej przeczytać powątpiewania w realne zagrożenie: "I jeszcze ludzie wierzą w te bzdury? Po pierwszym takim alercie ktoś zamieścił filmik z Kijowa, gdzie nie było żadnych ruin ani dymów z pożarów, ani zgliszczy" – stwierdziła jedna z komentatorek pod wpisem lubelskiego portalu informacyjnego. "Psychopaci nie byliby sobą, gdyby nie straszyli obywateli w niedzielny poranek. Trzeba ich wywieźć na taczkach z Wiejskiej, bo nigdy ta szopka się nie skończy" – to kolejny internauta.

Wiele jeszcze bardziej agresywnych wpisów nie da się zacytować. I nie da się tych treści zrzucić na karb rosyjskiej dezinformacji, bo konta komentujące w ten sposób należą do zwykłych ludzi. Nie przypominają wcale tzw. botów. Skąd takie reakcje?

– Można wręcz powiedzieć, że agresja bywa sposobem radzenia sobie z lękiem i bezradnością. Strach wiąże się z poczuciem zagrożenia i braku kontroli, natomiast złość daje poczucie energii, sprawczości i możliwości przeciwstawienia się czemuś. Psychologicznie łatwiej może być powiedzieć: "oni próbują nami manipulować" i skierować gniew przeciwko określonej osobie, instytucji czy grupie, niż dopuścić do siebie myśl: "boję się, ponieważ nie wiem, co się wydarzy i nie mam na to wpływu". Dlatego agresywna reakcja na komunikat wcale nie musi oznaczać braku lęku – czasami może być właśnie jednym ze sposobów jego wyrażania lub regulowania – komentuje prof. Agata Chudzicka-Czupała.

Dodaje, że teorie spiskowe mają szczególnie dobre warunki do rozwoju wtedy, gdy występują jednocześnie zagrożenie, niepewność i poczucie braku kontroli.

– Wojna spełnia wszystkie te warunki. Nie wiemy, co wydarzy się kolejnej nocy, nie mamy wpływu na decyzje polityczne i militarne, a jednocześnie jesteśmy stale konfrontowani z informacjami przypominającymi nam o zagrożeniu – wskazuje psycholog.

Uważa, że paradoksalnie teoria spiskowa może w takiej sytuacji przywracać pewien rodzaj psychologicznego porządku.

– Myśl: "ktoś chce nami manipulować" jest wprawdzie niepokojąca, ale wskazuje sprawcę, intencję i cel. Spisek ma autora i logikę. Chaos ich nie ma. Dla części osób takie wyjaśnienie może być psychologicznie łatwiejsze do przyjęcia niż świadomość, że świat jest nieprzewidywalny, sytuacja może się zmienić i nie mamy nad nią pełnej kontroli – uważa prof. Chudzicka-Czupała.

RCB zna wątpliwości ws. alertów. Zmiany? Możliwe

Rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa przyznaje w rozmowie z WP, że sygnały o odbiorze komunikatów docierają również do tej instytucji.

– Komunikacja tego typu to zawsze jest pewnego rodzaju kompromis. Musimy wyważyć potencjalne zagrożenie i nie nadużywać tych słów, ale z drugiej strony, jeżeli zagrożenie jest natychmiastowe, to chcemy sprawić, żeby obywatel w odpowiedni sposób zareagował. Obecna wersja według nas i według MSWiA jest najlepszą z możliwych, ale nie jest powiedziane, że nie będzie modyfikowana, bo rzeczywiście cały czas są rozmowy i pracujemy nad tym – komentuje w rozmowie z WP Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Przedstawiciel RCB podkreśla również, że już w weekend została uruchomiona dwustopniowa komunikacja. Chodziło o moment, kiedy po wysłaniu SMS-a o zagrożeniu do wszystkich mieszkańców Lubelszczyzny następny SMS o innej treści, wzywającej do udania się w bezpieczne miejsce, wydano mieszkańcom sześciu powiatów przy samej granicy.

Nowy alert RCB. Już tylko jedno UWAGA!

Zmiana w komunikacji była widoczna już w środę rano, następnego dnia po rozmowie WP na ten temat z RCB. Tego dnia nie było już trzech słów "UWAGA" w wiadomości, a tylko jedno. Poza tym zamiast "śledź komunikaty" jest "oczekuj dalszych komunikatów". W wiadomości odwołującej zagrożenie RCB już nie apeluje do obywateli, aby dalej "śledzili komunikaty", jest już tylko informacja o "braku zagrożenia na terenie Polski".

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.