Obowiązkowe szkolenie wojskowe. "Jak Sławek pójdzie, to idziemy"

Wirtualna Polska zapytała młodych mężczyzn w Warszawie o powszechne szkolenie wojskowe i obowiązkową służbę wojskową. Taką propozycję złożył lider Konfederacji Sławomir Mentzen. – Jak Sławek pójdzie ze mną, to idziemy – śmieje się jeden z ankietowanych. – Przeszkolenie w porządku, ale żeby obowiązkowy pobór do wojska to nie, temu jest przeciwny – mówi inny z mężczyzn.
Sławomir Mentzen, lider Konfederacji, wywołał dyskusję o obowiązkowej służbie wojskowej w Polsce. Polityk przekonuje, że w obecnej sytuacji powszechne szkolenia dla młodych mężczyzn powinny wrócić jak najszybciej.
"W przypadku wybuchu wojny młodzi ludzie i tak zostaną wcieleni do armii. Nie zdążą uciec za granicę. To w ich najlepszym interesie jest się do tego przygotować. Znacznie zwiększy to ich szanse na przeżycie" – przekonuje lider Konfederacji Sławomir Mentzen.
Wirtualna Polska zapytała młodych Warszawiaków o wyprawę na front. – Na zachęcaniu do takiego czegoś powinno się na tym zakończyć. Oczywiście nie przymuszać do tego, bo wątpię, że dużo ludzi w naszym wieku by się na to zgodziło – mówi jeden z nich w rozmowie z Mateuszem Urbanem.
Inny z pytanych mężczyzn przyznaje, że poszedłby na szkolenie, ale pod pewnym warunkiem. - Jeżeli obejmie też kobiety - wskazuje.
– Przeszkolenie w porządku, ale żeby obowiązkowy pobór do wojska to nie, to jest przeciwny – mówi inny z mężczyzn.
– Jak Sławek pójdzie ze mną, to idziemy. Tylko cały czas musi być, cały czas musi być obok mnie – śmieje się jeden z ankietowanych.
– Myślę, że większość osób z góry, która właśnie by ustalała takie rzeczy, że obowiązkowa służba wojskowa, oni sami by nie poszli i sami by chcieli, żeby ich dzieci nie poszły – podkreślają rozmówcy Wirtualnej Polski.
"Trzeba mądrze umierać"
Inni przekonują, że nie ma jeszcze według nich potrzeby, by brać "wszystkie ręce na pokład".
– Mamy jakieś tam formy rezerw, mamy odpłatne szkolenia wojskowe. Każdy, kto chce, myślę, że i tak poradzi sobie lepiej niż ten, kto zostanie zmuszony do tego, żeby iść. I jeżeli pojawi się sytuacja, w której będziemy zmuszeni do wprowadzenia czegoś takiego ze względów bezpieczeństwa państwowego, no to gdzieś tam czy mi się to podoba, czy nie, musiałbym się na to zgodzić, bo bezpieczeństwo państwowe jest jednak kluczowe. Ale w obecnej sytuacji jestem przeciw – mówi.
– Trzeba mądrze umierać, a nie tak po prostu wysyłać mięso armatnie na front, więc dla mnie głupi ruch polityczny to taki trochę niepotrzebny – krytykują pomysł niektórzy młodzi ludzie.
– Z własnego doświadczenia wiem, że ja bym był na froncie po prostu bezużyteczny. Mógłbym działać jako sanitariusz czy coś w tym stylu, no ale stricte na front bym nie chciał iść, bo bym był niepotrzebny – przyznaje jeden z rozmówców WP.
Inni twierdzą, że do pójścia na front konieczne jest spełnienie pewnych warunków.
– Myślę, że byłbym gotów gdzieś tam stanąć w obronie polskiej ojczyzny, Unii Europejskiej czy wartości europejskich. Natomiast dopóki taka sytuacja się nie wydarzy, też wolałbym nie myśleć takimi kategoriami i wolałbym, żeby ten temat nie był aż tak normalizowany zarówno przez media, jak i przez osoby publiczne – mówią.
– Gdyby to było przeciwko Rosji, to oczywiście. Ale przeciwko, nie wiem, Niemcom to... Bardziej zależy od wroga – mówi jeden z rozmówców Mateusza Urbana.
Są też osoby, które chętnie chwycą za broń. – Ja kocham ten kraj i nie chciałbym, żeby powtórzyła się historia, że nas nie ma – mówi jeden z mężczyzn.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.