Polski oficer w pojedynkę zatrzymał Niemców. Generał oddał mu własny order

Jest 16 września 1939 roku. Rozpoczęła się trzecia faza bitwy nad Bzurą. Broniący kraju przez Niemcami Polacy, mimo strat, nie składają broni. Ci, którzy mogą walczyć, próbują uratować to, co jeszcze zostało do uratowania. Wycofują się na wschód, by bronić stolicy.
Bitwa była najbardziej śmiałym planem polskiego dowództwa podczas wojny obronnej. Jedyną bitwą zaczepną - kontratakiem, który zaskoczył najeźdźców. Niestety decyzje podjęte zbyt późno i mimo poświęcenia polskich żołnierzy, bitwa nie mogła zmienić losów wojny. Wróg ściągnął posiłki i pewny siebie zmierzał w stronę Warszawy.
Czasami zbyt pewny. 17 września doszło do starcia, w którym Niemcy chcieli zmiażdżyć część polskich oddziałów w zasadzce. Tymczasem ich grupa pancerna straciła osiem pojazdów. Wszystkie zniszczył jeden polski żołnierz.
Bitwa nad Bzurą. Polski kontratak w 1939
Bitwę nad Bzurą można podzielić na trzy fazy. Między 9 i 12 września, pod dowództwem generała Tadeusza Kutrzeby Wojsko Polskie zaskoczyło wroga i uderzyło na niemiecką Grupę Armii Południe. Dzięki temu spowolniło marsz najeźdźców w głąb kraju. Na początku plan się powiódł. Połączone siły polskich armii "Pomorze" i "Poznań" odbiły kilka miejscowości i zmusiły wroga do odwrotu. Niestety na krótko.
Kolejna faza trwała dwa dni. Można ją określić hasłem "punkt zwrotny". Niemcy za cenę zatrzymania marszu na Warszawę, zorganizowali posiłki w rejon walk. Skierowali tam też lotnictwo.
W trzeciej fazie, od 16 września Niemcy konsekwentnie dążyli do okrążenia polskich oddziałów. Według szacunków w bitwie nad Bzurą zginęło ponad 16 tysięcy polskich żołnierzy, ponad 30 tysięcy zostało rannych. Niemiecki pierścień zaciskał się coraz mocniej i polscy żołnierze, którzy wciąż mogli walczyć, podjęli jedyny możliwy kierunek. Przez Puszczę Kampinoską ruszyli na pomoc Warszawie.
Boje nad Bzurą generał Kutrzeba tak opisał we wspomnieniach po wojnie:
(…) Nie ma zwycięstwa bez bitwy. A przechodząc koło grobów żołnierskich nad Bzurą, niech przyszli nasi dowódcy sprawiedliwie wspomną, że leżą tu jedni z tych, którzy starali się wykonać niewykonalny w 1939 roku obowiązek: obronę Polski
Ten niewykonalny obowiązek pełen był heroicznych czynów. W "Historii w Interii" opisywaliśmy brawurową szarżę pancerną Romana Edmunda Orlika. Dziś opowiemy o podporuczniku Łukaszu Cieplińskim, który w pojedynkę zatrzymał niemieckie natarcie nad Bzurą.
Sam przeciwko niemieckim czołgom
17 września Związek Radziecki w ramach tajnego paktu z Niemcami, zaatakował Polskę od wschodu. Tego samego dnia polskie oddziały kontynuowały odwrót w kierunku Warszawy. Wśród nich jest 62. Pułk Piechoty, który jest jeszcze w stanie nawiązywać walkę z wrogiem. Oddział organizuje natarcia i osłania odwrót, ale jego siły stale topnieją.
Dlatego 17 września oddział planuje przeprawić się przez Bzurę w rejonie Witkowic w powiecie sochaczewskim. Niemcy chcą zepchnąć Polaków do rzeki jak najszybciej, zanim wojsko będzie gotowe do przeprawy. Rzeka jest naturalną zaporą, przed którą Niemcy planowali zlikwidować jak najwięcej polskich oddziałów.

Działko Bofors 37 mm. Z takiego nad Bzurą korzystał CieplińskiMuzeum Polskiej Techniki Wojskowejmateriał zewnętrzny
Doszło do ciężkiego starcia. Przytoczymy relację tamtych wydarzeń. Pierwsza pojawia się w wydanej przez IPN książce "Nie mogłem żyć inaczej - grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci".
Na placu boju pozostał tylko mój pułk i nacierał na wojska pancerne z dużym powodzeniem. W pewnym momencie wyszło duże przeciwuderzenie pancerne przy którym znajdował się Ciepliński. Podjechałem do niego galopem i nakazałem przesunięcie działa na właściwe stanowisko. W czasie zmiany stanowiska pada celowniczy. Ciepliński zeskakuje z konia, odtrąca zabitego i sam strzela. Początkowo pudłuje, ale następnie niszczy osiem czołgów, w tym dwa wozy dowódcze
Starcie Cieplińskiego obserwował nie tylko dowódca pułku. W pobliżu był też sam generał Tadeusz Kutrzeba. Joanna Wieliczka-Szarkowa w książce "Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie" przytacza, co stało się później. Ciepliński został awansowany do stopnia porucznika i odznaczony Orderem Virtuti Militari. To najwyższe polskie odznaczenie wojskowe.
Generał Kutrzeba odpiął taki order z własnego munduru i udekorował Cieplińskiego.
Bohater w celi śmierci
Cieplińskiemu z resztką swojego oddziału udało się dotrzeć do Warszawy i brał udział w jej obronie. Kiedy skapitulowała, nie poddał się i nie poszedł do niewoli.
Przedostał się na Podkarpacie i brał udział w tworzeniu konspiracyjnej Organizacji Orła Białego. Był kurierem między Polską i Węgrami. Zatrzymany przez węgierskich żandarmów i Ukraińską Policję Pomocniczą, był przesłuchiwany przez Gestapo. Uciekł.
Później kierował strukturami Obwodu Związki Walki Zbrojnej Rzeszów. Podlegało mu kilkanaście tysięcy członków konspiracji. Zorganizował doskonale funkcjonujący wywiad, który namierzył około 300 konfidentów współpracujących z Niemcami. Nosił pseudonim "Pług" i w konspiracji dosłużył stopnia podpułkownika.

Witkowice. Tablica poświęcona Łukaszowi Cieplińskiemu INTERIA.PL
Kiedy do Rzeszowa dotarli Rosjanie, nakazali Armii Krajowej złożenie broni. Ciepliński zdecydował się na dalszą walkę. Związał się ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. W 1947 roku został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Uwierzył w obietnicę komunistów o amnestii członków WiN. Zgodził się z nimi współpracować i uczestniczyć w grze wywiadowczej. Wycofał się natychmiast, gdy zorientował się, że władza nie zatrzyma dotrzymywać umowy. To oznaczało wyrok śmierci.
"Śledztwo" trwało trzy lata i prowadzono je pod nadzorem NKWD. 1 marca 1951 roku wykonano wyrok śmierci w piwnicach więzienia UB na warszawskim Mokotowie. Miejsce pochówku podpułkownika Łukasza Cieplińskiego do dziś nie jest znane. Ma jedynie symboliczny grób na Powązkach.
"Polityczny WF": Teleturniej "Romanery"! Zgadnij, czy powiedział to Giertych INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.