„Rozpoczął rozmowy z partiami arabskimi”. Niepokojące doniesienia z Izraela

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 1 listopada (21:28)
Szef izraelskiej lewicy Jair Golan rozpoczął rozmowy z arabskimi partiami na temat współpracy przy tworzeniu przyszłego rządu - informują izraelskie media. Pomysł budzi kontrowersje. Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee ocenił, że udział arabskich polityków w przyszłej koalicji byłby „niepokojący”. Tymczasem po ostatnich wyborach żaden z głównych bloków politycznych nie dysponuje większością w Knesecie.
Yair Golan, fot. JACK GUEZ /East News
Golan chce porozumienia z arabskimi ugrupowaniami
Według izraelskiego Kanału 14 Jair Golan, przewodniczący lewicowej partii Demokraci, zabiega o utworzenie wspólnego bloku politycznego ze Zjednoczoną Listą i partią Raam. Ugrupowania te zdobyły łącznie 19 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Wraz z Demokratami dysponowałyby 27 miejscami w parlamencie.
Wspólny blok miałby negocjować warunki udziału w przyszłym rządzie lub udzielania mu poparcia z zewnątrz. Według stacji Golan chce w ten sposób zapobiec sytuacji, w której inne partie opozycyjne porozumieją się tylko z jednym z arabskich ugrupowań, pomijając pozostałe.
Golan jest obecnie jedynym liderem żydowskich partii opozycyjnych, który otwarcie opowiada się za udziałem ugrupowań arabskich w przyszłej koalicji rządowej.
Ambasador USA krytykuje pomysł
Do inicjatywy odniósł się ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu Mike Huckabee. W wywiadzie dla stacji Newsmax stwierdził, że udział arabskich polityków w przyszłym rządzie byłby „niepokojący”.
Huckabee zarzucił części arabskich polityków, że nie potępili masakry przeprowadzonej przez Hamas 7 października 2023 roku. Zarzut ten nie odpowiada jednak stanowisku dwóch głównych ugrupowań, z którymi Golan chce współpracować. Zarówno lider partii Raam Mansur Abbas, jak i przewodniczący Zjednoczonej Listy Jusef Dżabarin wielokrotnie potępiali atak Hamasu.
Polityczny pat po wyborach
W ubiegłotygodniowych wyborach parlamentarnych ani obóz popierający premiera Benjamina Netanjahu, ani blok jego przeciwników nie zdobył większości w Knesecie. Partie arabskie uzyskały łącznie 19 mandatów, co czyni je istotnym elementem powyborczej układanki.
Mimo to główne ugrupowania obu politycznych obozów na razie wykluczają utworzenie koalicji z ich udziałem. Współpraca z arabskimi partiami od lat pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów izraelskiej polityki. Przeszkodą są przede wszystkim głęboka nieufność wobec arabskiej mniejszości oraz zasadnicze różnice dotyczące konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Rząd jedności albo kolejne wybory
Alternatywą dla porozumienia z partiami arabskimi może być utworzenie rządu jedności narodowej z udziałem Likudu Benjamina Netanjahu i głównych ugrupowań opozycyjnych.
Jak informują izraelskie media, do zawarcia takiego porozumienia może dążyć prezydent Icchak Hercog. To właśnie głowa państwa powierza wybranemu politykowi misję utworzenia nowego rządu.
Jeśli rozmowy między ugrupowaniami zakończą się fiaskiem i nie uda się wyłonić stabilnej większości parlamentarnej, Izrael może stanąć przed koniecznością przeprowadzenia kolejnych wyborów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.