Pod koniec roku Polska zostawia takich ludzi bez pomocy
84-letni Janusz z Tarnowa to człowiek-dusza, który wręcz nałogowo łaknie kontaktu z ludźmi - tak opisuje swojego teścia pani Agnieszka. Przez całe zawodowe życie był nauczycielem, pracował z trudną młodzieżą. Po zakończeniu swojej głównej aktywności, jeszcze na emeryturze dorabiał w Teatrze im. Solskiego w Tarnowie.
- Nie chorował. Jak na osobę w takim wieku, to nie miał problemów z sercem czy ciśnieniem. Niestety podczas wyjazdu na ukochaną działkę teściów za Tarnowem dostał zawału - relacjonuje pani Agnieszka.
Zawał przeszedł w udar, a jego efektem był paraliż lewej strony ciała. Obecnie pan Janusz jest jeszcze w szpitalu, gdzie przebywa na rehabilitacji. Niebawem jednak czeka go powrót do domu. Kluczową sprawą po powrocie seniora będzie dostosowanie mieszkania do jego nowych potrzeb zdrowotnych. Najtrudniejszą sprawą okazuje się być łazienka. Teściowie pani Agnieszki mają w mieszkaniu wannę, do której pan Janusz nie będzie w stanie wejść, żeby się umyć. Najtańsze rozwiązanie to zainstalowanie specjalnych drzwiczek do wanny, przez które będzie mógł wjechać wózek z pacjentem.
- Moi teściowie nigdy nie korzystali z tego typu pomocy instytucjonalnej. To pierwszy raz, gdy zasugerowałam im zwrócenie się do instytucji zdefiniowanej do pomocy ludziom w takim stanie - relacjonuje Agnieszka w rozmowie z WP.
Dla takich osób jak pan Janusz pieniądze powinien mieć Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Rozdzielaniem środków zajmują się zaś samorządy. Dlatego pani Maria poszła do Urzędu Miasta w Tarnowie, aby dowiedzieć się, jak je otrzymać.
- Tam nie zdążyła nawet jeszcze złożyć żadnego wniosku, gdy otrzymała informację o tym, że pieniędzy już w tym momencie nie ma i do końca roku nie będzie. Możliwe, że będą w przyszłym roku i wtedy należy złożyć wniosek, zakładając, że człowiek jeszcze zdąży. Co do tego czasu? Pani rozłożyła ręce i powiedziała, że więcej nie jest w stanie nic pomóc - relacjonuje pani Agnieszka.
Ona sama próbowała interweniować jeszcze w małopolskim oddziale PFRON. Tam jednak dowiedziała się, że nie dysponują "osobną pulą funduszy na ten cel i nie ma możliwości prawnej ani technicznej ręcznie przesunąć środki do powiatu, w którym pula się skończyła". W mailu do pani Agnieszki urzędniczka Funduszu poradziła, żeby szukała pomocy w lokalnych fundacjach albo składała wniosek w przyszłym roku.
- Nie sądziłam, że w trzecim kwartale roku PFRON już rozkłada ręce, twierdząc, że nie ma już funduszy na pomoc potrzebującym. Nie ma żadnego żelaznego zapasu dla potrzebujących - jedynie na wynagrodzenia dla urzędników. Ta część ich budżetu jest dobrze zabezpieczona. Jestem oburzona, że ktoś, kto pracował zawodowo przez kilkadziesiąt lat, nie może liczyć na pomoc państwa - denerwuje się Agnieszka.
Dodaje, że mimo braku pieniędzy z PFRON rodzina od razu zakładała, że nie zostawi seniora rodu w potrzebie i wesprze go finansowo.
- Natomiast wiele innych osób odchodzi z kwitkiem i zostaje bez jakiejkolwiek opieki higienicznej. Czekanie od września do początku przyszłego roku, kiedy prawdopodobnie będą pieniądze, graniczy z absurdem - zarzuca pani Agnieszka.
PFRON: Nie da się nic zrobić
Z odpowiedzi Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych dla Wirtualnej Polski wynika, że w zasadzie nic w tej sytuacji nie da się zrobić. A przyczyną są złe przepisy.
Zasada jest taka, że PFRON dzieli pieniądze na dany rok na wszystkie powiaty w Polsce. W tym roku na wszystkie powiaty w Polsce było 1,8 mld zł. Dodatkowe 475 mln zł dostały samorządy wojewódzkie. Tarnów, gdzie mieszka pan Janusz, z tej puli dostał 8,5 mln zł na cały rok, ale w tej kwocie mieści się jeszcze 5 mln zł na działalność Warsztatów Terapii Zajęciowej. To placówki prowadzone przez samorządy oferujące rehabilitację społeczną i zawodową dorosłym osobom z niepełnosprawnościami.
Pozostała suma - czyli 3,5 mln zł dla Tarnowa na cały rok - jest dla takich osób jak Janusz.
- Z tych pieniędzy finansujemy projekty na usunięcie barier architektonicznych, czyli właśnie łazienki, podjazdy do mieszkań, wymianę podłogi. Poza tym na zakup sprzętu rehabilitacyjnego, czyli wózki, aparaty oraz środki pomocnicze, takie jak pieluchomajtki - wylicza Dorota Krakowska, dyrektor Centrum Usług Społecznych w Tarnowie.
Dyrektor przyznaje wprost, że zazwyczaj w trzecim kwartale roku jej instytucja nie jest już w stanie zabezpieczyć wszystkich potrzeb osób niepełnosprawnych. Dodaje równocześnie, że z roku na rok osób starszych i potrzebujących przybywa.
- Coraz więcej osób potrzebuje pomocy, bo się starzejemy. Mało tego, powiem na przykładzie Tarnowa, że coraz więcej osób młodych jest po wylewach, leżących, na wózkach. Takiej skali potrzeb nie było kiedyś. A kwoty nam przyznawane rosną jedynie minimalnie. Równocześnie coraz więcej musimy wydawać na utrzymanie z tej samej puli Warsztatów Terapii Zajęciowej - podkreśla Dorota Krakowska.
Teściowie pani Agnieszki są z Tarnowa. Ale analogiczna sytuacja z brakiem pieniędzy była w powiecie tarnowskim, czyli w gminach wokół miasta. Pieniądze rozdziela tam Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Dyrektorka tej instytucji już 2 września publicznie poinformowała, że pula pieniędzy na ten rok z PFRON na przedmioty ortopedyczne i środki pomocnicze się wyczerpała. "W tym roku już nie mamy środków finansowych..." - ogłosiła w mediach społecznościowych dyrektor Anna Górska. A powiat tarnowski miał na ten rok nawet więcej pieniędzy niż miasto Tarnów, bo w sumie 10 mln zł.
Pewnym paradoksem jest to, że urzędnicy PFRON sami nieoficjalnie przyznają, że są powiaty, które na koniec roku nie wykorzystują w pełni przeznaczonych im środków. Ale w takiej sytuacji nie ma możliwości "przerzucenia" pieniędzy z jednego powiatu do drugiego. Niepełnosprawny musi po prostu czekać do 1 stycznia i dopiero wtedy składać nowy wniosek.
Obywatel potrzebujący wsparcia nie może również pojechać z wnioskiem do sąsiedniego powiatu, bo pieniądze są przypisane do konkretnego miejsca zamieszkania. Nie ma także możliwości, żeby prace modernizacyjne w mieszkaniu wykonać w tym roku, a dopiero w przyszłym ubiegać się o dofinansowanie.
"Środki PFRON nie mogą być przeznaczane na refundację kosztów poniesionych przed przyznaniem dofinansowania. Dotyczy to również sytuacji, w których osoba z niepełnosprawnością była zmuszona sfinansować prace ze środków własnych ze względu na pilną potrzebę, np. konieczność dostosowania mieszkania po pobycie w szpitalu" - przyznaje PFRON w oficjalnym stanowisku dla WP.
– Niestety ustawa jest, jaka jest. Absolutnie nie mamy na to wpływu. Co roku zdarzają się takie sytuacje, że dla kogoś zabrakło – przyznaje anonimowo urzędnik Funduszu.
Nagła zmiana w Tarnowie. Pieniądze może się znajdą
Po tym, jak o sytuację pana Janusza z Tarnowa upomniała się Wirtualna Polska, okazało się, że w ostatnim czasie część osób, którym przyznano dofinansowanie, z różnych względów musiała z niego zrezygnować. Chodziło np. o problem ze znalezieniem wykonawcy prac modernizacyjnych. Dlatego, jak dowiedzieliśmy się w piątek, ostatecznie jest szansa, że znajdą się pieniądze na wykonanie remontu łazienki u pana Janusza. Dyrektor CUS w Tarnowie Dorota Krakowska przekazała, że rodzina pacjenta powinna jak najszybciej złożyć w tej sprawie wniosek.
- Ponownie zbierzemy dokumenty i wypełnimy wnioski - zapowiada pani Agnieszka. - Natomiast to nie załatwi problemu innych potrzebujących. W całej tej sytuacji nie chodziło mi tylko o prywatny problem teścia, bo jako rodzina udźwignęlibyśmy go finansowo. Bardziej chodzi mi o tych ludzi, o których nikt nie zawalczy. Oni nie mają szans w starciu z systemem - kwituje.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.